film odmalowuje sektor życia dobrze znany przez lata milionom Polaków. Zwłaszcza mieszkańcom tak zwanej prowincji.
Ale jeden błąd faktograficzny się zakradł. W scenie, która prawdopodobnie dzieje się w latach sześćdziesiątych, co najwyżej wczesnych siedemdziesiątych, padają ceny towarów - w setkach złotych oraz kwoty...
Chyba że współpracowałeś. A poza tym coś jednak było w tamtych czasach zwłaszcza jeśli się je trochę przeżyło. Piwo z kufli drugiej czystości, ogromne zainteresowanie jarmarkami, odpustami, piesze wędrówki i co by nie powiedzieć "wspólna bieda". Ludzie byli na wyciągnięcie ręki. Pan Kłosowski dopasował się do roli.