The Crow

1 godz. 42 min.
7,3 61 437
ocen
7,3 10 61437
20 986
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":4}
{"type":"film","id":1501,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/The+Crow-1994-1501/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Kruk
  • GrellRautha ocenił(a) ten film na: 8

    Obraz ten był dla nas, młodych rockowców połowy lat 90., niczym objawienie, mistyczny przekaz o
    estetyce mrocznego wideoklipu NIN. Muzycznie doskonały. I idealny odtwórca głównej roli,
    bohater prawdziwie tragiczny. Trzeba powiedzieć otwarcie, że to dzięki śmierci Brandona film
    zyskał ów wyjątkowy nimb niesamowitości. Jest jedyny w swoim rodzaju. Wyjątkowy.
    Przyznaję, że dziś obraz ten nieco trąci myszką i dla obecnego młodego odbiorcy sukces "Kruka"
    może wydać się niezrozumiały. Taki już jest przywilej next generation. Bo o kulcie produkcji
    zdecydowało kilka niezależnych czynników nie do powtórzenia. Mam tu na myśli nie tylko
    okoliczności, w jakich powstała, ale przede wszystkim ówczesną rzeczywistość i inną
    mentalność, mającą odbicie właśnie w muzyce, jaką wtedy tworzono. Wystarczy zwrócić uwagę
    na ścieżkę dźwiękową: The Cure, Nine Inch Nails, Rage Against the Machine... Nieważne, ile
    masz lat, ale jeśli słuchasz takiej właśnie muzyki, poczujesz to w trzewiach.

    Dziwne, że komiks O'Barra nie został jeszcze do tej pory wydany w Polsce. Mam cichą nadzieję,
    że w obliczu remake'u to się zmieni.

  • shamar ocenił(a) ten film na: 8

    GrellRautha "Trzeba powiedzieć otwarcie, że to dzięki śmierci Brandona film
    zyskał ów wyjątkowy nimb niesamowitości."

    Nie.

  • GrellRautha ocenił(a) ten film na: 8

    shamar Tak.

  • shamar ocenił(a) ten film na: 8

    GrellRautha Nie bo gdyby to była jakaś komedia albo tani sensacyjniak typu "Rapid Fire 2" to nikt nie zwróciłby na to uwagi.
    Więc "status niesamowitowości" ( to w ogóle po polski?) dzięki śmierci jest nadużywanym, niedorzecznym argumentem.



    Ja sam myślałem, że on zginął na planie jakiegoś horroru, typowego gniota. Podszedłem do tego filmu, praktycznie zapominając, ze to właśnie ten film.
    Dopiero sama treść, jakość i związana z tym śmierć powoduje o jego statusie kultowości.

    Jak pisałem - gdyby to był np. gniot o morderczych ogórkach to nawet śmierć całej ekipy nie wpłynałby na status.



    PS - przy okazji polecam (jak to wszystkim, którym się podobał) wersje alternatywne, rozszerzone. Niestety dostępne jedynie nieoficjalnie i w słabych czy bardzo słabych kopiach.



  • GrellRautha ocenił(a) ten film na: 8

    shamar Pisałam w y r a ź n i e o "nimbie", nie o "statusie". Nie przekręcaj moich słów.

    Mogę zapytać w którym roku oglądałeś ten film? Odnoszę wrażenie, że kompletnie nie zrozumiałeś sensu mojej wypowiedzi. Na kultowy status tego filmu złożyło się bowiem wiele czynników (o czym pisałam), w tym śmierć Brandona na planie. Jakoś nie widzę, żebym w mojej wcześniejszej wypowiedzi twierdziła, że dzięki tej śmierci film stał się kultowy, nie. A czym jest nimb? Sprawdź w słowniku.

    Po raz pierwszy oglądałam "Kruka" w czasie, kiedy powstał, i doskonale pamiętam, jak wiadomość ta poraziła wszystkich, jakiej głębi - w powiązaniu z fabułą - nadała całej produkcji. To już nie był tylko smutny film stylistyką wpisujący się w popularne wówczas trendy. Pamiętasz połowę lat 90.? Tragedię tamtego wydarzenia? Skąpe informacje, pojawiające się na ten temat w tv i czasopismach? O Brandonie Lee nikt wcześniej nawet nie słyszał. Ten film miał się stać dla niego przepustką do ambitniejszych produkcji. Tymczasem wszyscy poznali go dopiero gdy umarł.

    Gdyby to była jakaś komedia albo tani sensacyjniak typu "Rapid Fire 2" to oczywiste, że nikt nie zwróciłby na to uwagi. Bo to nie byłby ten film. I nie byłoby tego tematu na forum. To jest dopiero niedorzeczny argument.

  • shamar ocenił(a) ten film na: 8

    GrellRautha "Pisałam w y r a ź n i e o "nimbie", nie o "statusie". Nie przekręcaj moich słów. "

    No rzeczywiście (cholera sam przekręciłem kolejne słowo). Ale co z tego... W tym miejscu ma to samo znaczenie.


    "Mogę zapytać w którym roku oglądałeś ten film?" Zgadnij ;) Podpowiedź? Przed polską premierą i na kasecie.


    "Jakoś nie widzę, żebym w mojej wcześniejszej wypowiedzi twierdziła, że dzięki tej śmierci "
    No przecież wyciągnąłem cytat. Mozna napisać, że "wyrwane z kontekstu" ale nie zmienia to faktu, że "dzięki śmierci Brandona", co jest przypuszczeniem. Bo nie wiesz, jakby się potoczyły losy gdyby żył. Film był planowany jako trylogia.



    "i doskonale pamiętam, jak wiadomość ta poraziła wszystkich, jakiej głębi - w powiązaniu z fabułą - nadała całej produkcji. To już nie był tylko smutny film stylistyką wpisujący się w popularne wówczas trendy. Pamiętasz połowę lat 90.? Tragedię tamtego wydarzenia? Skąpe informacje, pojawiające się na ten temat w tv i czasopismach? O Brandonie Lee nikt wcześniej nawet nie słyszał. Ten film miał się stać dla niego przepustką do ambitniejszych produkcji. Tymczasem wszyscy poznali go dopiero gdy umarł. "


    Ja tu widzę jakieś abstrakcyjne, by nie powiedzieć schizofreniczne podejście.
    Twierdzisz, że wszystkich poruszyła jego śmierć ale poznali go dopiero "PO"? Że nikt o nim nie słyszał? Że, dziś napisałabyś "hajp" powstał właśnie przez śmierć?

    No to sorry ale miałem (i nie tylko) inny ogląd całej sytuacji. Dobrze znałem i kojarzyłem Brandona, z kilku średnich produkcji i jednego hita, wtedy. Informacja o śmierci nie wywołała we mnie nagłego zainteresowania się filmem bo jak pisałem- byłem pewny, że to jakiś kolejny jego B, C czy D - klasowiec. ALe tym razem horror.

    "To jest dopiero niedorzeczny argument."

    To jest jak najbardziej dorzeczny argument, w sytuacji kiedy ktoś próbuje wmawiać, że dany film zyskuje na śmierci jednej z gwiazd. To samo ostatnio przerabialiśmy z Ledgerem.




  • GrellRautha ocenił(a) ten film na: 8

    shamar Przerabialiśmy? Ja z Ledgerem nic nie przerabiałam. Kompletnie inny przypadek. Dla mnie Dark Knight nic nie zyskał na śmierci Ledgera, a tylko stracił. Nie jest to też dla mnie film kultowy. Ledger zmarł w kompletnie innych okolicznościach, a w jego śmierci nie było takich analogii do fabuły filmu, jak w przypadku Brandona i "Kruka".

    Z tym niefortunnym "nimbem" przecież już wytłumaczyłam (jako jeden z elementów, które się złożyły na status kultowy, a nie czynnik decydujący), ale Ty dalej nie rozumiesz, i dalej swoje... Sorry, ale nimb i status to nie to samo, i nie ma tego samego znaczenia. Nimb niesamowitości = status kultowy? Wow.
    Czepiasz się, człowieku, szczegółów, kompletnie nie rozumiejąc mojej wypowiedzi. Albo rozumujesz na swój własny, oderwany sposób. A nie chce mi się tłumaczyć, o co mi chodziło w każdym zdaniu, bo widząc, jaki to przybiera kierunek, i tak tego tłumaczenia nie zrozumiesz i tak dalej, i tak dalej. Schizofreniczne? Okay, niech Ci będzie schizofrenicznie.
    Ale po co ja to tłumaczę... Brandon przecież nie był szeroko znany, nawet jako syn swego ojca... Zagrał wcześniej w kilku kiepskich sensacyjniakach klasy B, które mało kto wtedy oglądał (chyba że ktoś w nich gustuje), a których dzisiaj nikt nie pamięta. Lee pewnie tak czy inaczej stałby się znany po "Kruku", ale ponieważ stało się tak, jak się stało - był znany, bo zmarł w "Kruku". A ja dalej tłumaczę... W każdym razie podtrzymuję każde słowo, które napisałam wcześniej.

    Najlepsze jest to, że tylko dlatego, że Ty to pamiętasz inaczej, twierdzisz, że z tym, co ja pamiętam, jest coś nie tak. W sumie nawet nie wiem, o co Ci chodzi.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • GrellRautha ocenił(a) ten film na: 8

    shamar Co tylko dowodzi, że ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Ja Nie przyznam Ci racji, ani Ty mnie. I w porządku. Bywa. Pozdrawiam :)

  • shamar ocenił(a) ten film na: 8

    GrellRautha Zawsze możesz pooglądać workprinty i podyskutować ;)

    Pozdro również.

  • pegaz_filmweb ocenił(a) ten film na: 7

    GrellRautha http://www.youtube.com/watch?v=hyr5WdrEvGI .......

  • GrellRautha ocenił(a) ten film na: 8

    pegaz_filmweb Dzięki za link. Ta piosenka The Cure jest akurat w filmie przy jednej z moich ulubionych scen na poddaszu. W ogóle, ścieżkę dźwiękową z "Kruka" kiedyś po prostu wypadało mieć. Był to absolutny must have, nawet jeśli przegrany na kasetę od koleżanki.

  • pegaz_filmweb ocenił(a) ten film na: 7

    GrellRautha U mnie było odwrotnie. To ja pożyczałem koleżance kasety z soundtrackami. To, Lost Highway, Natrual Born Killers, płyty Faith No More, Ministry, Alice In Chains. Pożyczałem, koleżanka oddawała, albo i nie, i tyle z tego było. A jak kiedyś, o trzeciej w nocy chciałem zmienić naszą relację, na jakąś bardziej mi odprawiającą, to dostałem w pysk. Następnym razem myślałem że mam więcej szczęścia bo nie dostałem w pysk, a natomiast do pokoju weszła jej matka. Kazała mi się wynosić, i zapowiedziała że jak mnie zobaczy, to mi jaja urwie. Niedługo później koleżanka, wraz z rodzicami i sporą częścią mojej muzycznej kolekcji, przeprowadziła się na drugi kraniec Polski.

    Taka, cholera, polityka z pożyczaniem kaset koleżankom.
    Pozdrawiam.

  • GrellRautha ocenił(a) ten film na: 8

    pegaz_filmweb Haha, dokładnie.
    Zawsze tak było, jest i będzie, że na tym interesie najlepiej wychodzi ten, któremu się pożycza, a nie na odwrót. Mnie też w ten sposób trochę kaset przepadło, ale głównie VHS, u mnie był bowiem z kolei punkt przegrywania filmów z wypożyczalni - "Kruka" m. in. też miałam zdartą kopię, dopóki komuś nie pożyczyłam. Ech, przypomniałeś mi teraz te niesamowite filmy z tamtych lat: Urodzonych morderców, Pulp Fiction, Trainspotting, Zagubioną autostradę, filmy, które oglądało się z wypiekami na twarzy. Na seanse Jarmuscha przemycało się wino i sala kinowa była pełna jak na Transformers (i na dodatek wesoła).
    Pozdrawiam.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    pegaz_filmweb Też miałam ten problem...i takie koleżanki i rodzina zniechęciły mnie do pożyczania a teraz na fali jest ,,pożyczanie ciuchów''.

  • AndrzejChyra4 ocenił(a) ten film na: 5

    GrellRautha Zgadzam się z Tobą, że muzyka dobra, film ma sporo zalet - klimat, świetną scenografię, ale mimo to film słaby