w sumie też nie wróżyłem temu tytułowi zbytniej kariery ale obawiam się że na Oscarach wygra "amerykański wielki patriotyzm"
Podzielam te obawy... Film jest niezły, ale jak na Spielberga - słaby, dużo słabszy niż War Horse.
no prosze Cie nie gadaj glupot. Lincoln to solidne klasyczne kino historyczne z rewelacyjnymi rolami DDL, Tommy Lee JOnesa i Sally Field a War horse byl przecietnym filmem z dobra muzyka i zdjeciami bez ani jednej wyrozniajacej sie kreacji aktorskiej
War Horse jest filmem, o zgrozo, familijnym, coś jak Czarny Książę więc nic dziwnego że ról ludzkich tam mało, bo nie na tym skupia się film... a Lincoln - niezły, tylko niezły.. mnie nie powalił na kolana, pod żadnym względem.
Poziom Lincolna ciągnie przede wszystkim DDL który zagrał fenomenalnie, TLJ kostiumy i muzyka. Ale ogólnie film jest baardzo "przegadany"
Mi przegadanie nie przeszkadza. Lubię gadające głowy, a tutaj nie wiem co artysta miał na myśli... dla mnie najlepszy był James Spader. Tommy Lee Jones czy Daniel mieli do odegrania po prostu Oskarowe role, a to wyczynem nie jest. Kostiumy - ok, ładne, ale muzyka? Williams dał ciała, tj niczym nie zaskoczył - jest wtórny, nudny.
No nie wiem czy zagranie Oscarowej roli nie jest wtczynem heheh ;) A do Williamsa mam duuuży szacunek za jego poprzednie produkcje. Fakt, że muzyka do złudzenia przypominała "Szeregowca Ryana", ale słuchałem całego soundtracku i przyzwoicie to wyglada :)
Oskarowa rola to taka w której nie trzeba się wysilać bo jest po prostu dobrze napisana, co pokazuje przykład Seana Peana w Milku czy Charlize Theron w Monster lub w ogóle nie zrozumiałej dla mnie, Halle Berry...
Szacunek można mieć, ale trzeba trzeźwo spojrzeć - wypalił się. Zimmer natomiast się poprawił - przestał tłuc jedną linię melodyczną jak do tej pory (Szybki jak Błyskawica, Twierdza, Piraci z Karaibów - ta sama nuta)
Napisana dobrze rola to jedno ale DDL pasuje do niej jak mało kto. Już na czerwonym dywanie wczoraj jak udzielał wywiadu śmiałem się ze chyba zapomniał że juz nie gra Lincolna taki był hmm..dostojny ;) hehe to sie tak można spierac w nieskończoność ale samo rozpisanie to chyba nie wszystko, ja byłbym kiepskim Lincolnem nawet mimo tego ;) jeszcze widziałem, że wysoko oceniasz zdjęcia, ale troche nie ze wzgledu na Kamińskiego? Ja mu życze jak najlepiej ale zastanawiam się czy przypadkiem Pi nie zgarnie mu Oscara sprzed nosa..
Daniel jest prawdopodobnie najlepszym możliwym Lincolnem (choć osobiście wolałabym Nessona), ale lepiej zagrał w There Will Be Blood. Tutaj dali mi bokobrody i tyle. Zero finezji.
Właśnie nie wiem, czy Neeson jest o tyle gorszy - ten Pan wybierał, niestety, źle od pewnego momentu, stąd brak poważnych propozycji. Naprawdę bym chciał, żeby jego kariera się inaczej potoczyła. Charyzmę facet ma, a talent? Myślę, że nawet w tych filmach akcji pokazuję, jak dobrym jest aktorem.
Pozdrawiam
Oskarowa rola to taka, za którą dostało się Oscara.
DDL miał wielkie pole do popisu przy tej roli i wypadł fenomenalnie. Neeson pasowałby fizycznie, ale moim zdaniem nie zrobiłby z tą postacią tego, co Day-Lewis. Sposób mówienia, wszystkie gesty, chód. Nie wiem, jaki naprawdę był Lincoln, ale pewnie będę go długo kojarzył właśnie z Danielem Day-Lewisem. On nadał tej postaci osobowość. Inny aktor w tej roli byłby po prostu aktorem grającym prezydenta. Trzeba talentu, a nie tylko dobrego scenariusza, żeby tak uwiarygodnić swoją postać.
A dla mnie Day-Lewis się nie spisał. Ot, taka pocztóweczka z podobizną Lincolna jaką można kupić w kiosku. To tak jakby zachwycać się PKiN - w każdym satelickim państwie stoją takie cuda.
Lincoln to nie Daniel Plainview. DDL nie mógł przecież szarżować przez 2,5h krzycząc na ludzi strojąc głupie miny.
No i właśnie. Jeśli już jakieś role dają aktorom naprawdę wielkie pole manewru (nazwałeś to oskarowymi rolami), to są to czarne charaktery. Przykład (niemal) ostatnich lat - Waltz i Ledger.
W każdym razie póki co trzymam kciuki. Przynajmniej dopóki nie obejrzę "Mistrza", ale szybko się nie zapowiada.
Nie trzeba szarżować, ale według mnie Daniel się nie popisał... toster zagrałby tak samo.
Jak tam chcesz. Nie będę się kłócił.
A co powiesz o Tommym Lee Jonesie? Kolejny powód, dla którego uważam "Lincolna" za jeden z lepszych pod względem aktorskim filmów zeszłego roku.
Tommy Lee Jones też wiele nie pokazał, ale był dobry - ot recytował podany mu tekst i tyle. Ma na koncie o wiele lepsze role.
Nominacje są pod publikę USA, która na piardnięcie o niewolnikach bije się w pierś i łyka wszystko bez popitki, zwłaszcza przez ostatnie 20lat.
Mylisz się. "Głos wolności" (2006), "Amistad" (1997, też Spielberg). Jaki był ostatni film o niewolnictwie, który miał takie przyjęcie?
Nominacje są pod publikę USA, bo Oscar to nagroda amerykańska. Jasne, że będą faworyzować filmy o Ameryce.
bez przesady . Filmu jeszcze nie widziałem ale wątpię by tosterem zastąpić jednego z najwybitniejszych aktorów jacy kiedykolwiek chodzili po naszej planecie
Gdzie jest podany całkowity zarobek tego filmu jak narazie jest Domestic: $153,219,971 .
http://boxofficemojo.com/movies/?id=lincoln.htm