Bardzo dobry film ukazujący w niespełna 29 minutach prawie wszystkie najważniejsze zagadnienia teologiczne Alistera Crowley'a. Wspaniałe Undregroundowe kino rozbijające się o brzeg zakazanej i przez wielu potępianej ideologii.
Doskonałe wyczucie i charakteryzacja. Świetne kostiumy, za pomocą których bez przeszkód można rozpoznać Izydę, Ozyrysa oraz Lilith, na tle przepięknych krajobrazów Egipskich.
Do tego dodajmy nutkę tajemnicy, intrygujący montaż oraz bluźnierczy tytuł a otrzymamy dzieło niezwykłe. Jako iż jestem bardzo dobrze zorientowany w tematyce nie wolno mi postawić oceny niższej niż 9 / 10.
Jaki minus?
Mianowicie o wiele bardziej podoba mi się podkład muzyczny stworzony przez rewelacyjnego i doskonale obeznanego z tematem Jimmy'ego Page'a ( Led Zeppelin). Jest bardziej sugestywna, mroczniejsza, dodająca więcej tajemnicy. No i słychać po niej że kompozytor naprawdę rozumiał nad czym pracował (należy pamiętać że Anger nikomu nigdy nie pokazywał obrazów swych filmów. Kompozytorzy słyszeli tylko o tytule i na tej podstawie mieli tworzyć muzykę).
Tutaj natomiast chociaż nie jest w żadnym wypadku źle to jednak jest kilka nut które nie dość że są prosto z soudtracku Page'a ukradzione to jeszcze są wykorzystane o wiele gorzej. Brzmienie jest trochę zbyt płaskie a oglądając mam wrażenie że oglądam sztukę w teatrze a obok ktoś włączył niezbyt pasujący do obrazu podkład z cd. Jednakże i tak nie jest źle.