Gdyby cała historia podryfowała w kierunku obłędu jednostki, nawet jeżeli byłoby to wtórne względem klasyków Polańskiego (jak miało to miejsce w przypadku Czarnego Łabędzia), może by się udało. A tak Kiefer nie jest w stanie w pojedynkę uratować tego filmu. Życiowa trauma, problemy rodzinne, piętno alkoholizmu. Oklepany, ale dobry punkt wyjścia. A jednak scenarzyści woleli zło zaklęte w lustrach, zakonnicę przeobrażającą się w Regan MacNeil oraz Sutherlanda w silent-hillowym zakończeniu.