Matrix

The Matrix
1999
7,6 859 tys. ocen
7,6 10 1 859074
8,0 77 krytyków
Matrix
powrót do forum filmu Matrix

Każdy przynajmniej średnio inteligentny człowiek zauważy, że przecież tak naprawdę "Matrix" to tylko żnakomita rozrywka ale jako dzieło filmowe jest co najwyżej średnim filmem (fakt - z fantastycznym pomysłem/sytuacją wyjściową na fabułę) z mocno średnim scenariuszem [trochę chaotycznym i dziurawym, ze zbyt częstymi "zastojami" - typowe dla seryjnych produkcji telewizyjnych "ściemnienia", gdy na ekranie nic się nie dzieje (po prostu bohaterowie snują się przez chwilę bez sensu po ekranie, po czym następuje powolne ściemnienie i po nim dopiero następuje dalszy ciąg akcji filmu)], trochę momentami przegadanym i dziecięco naiwnym (ta scena, gdy Trinity ratuje życie Neo serwując mu na uszko teksty żywcem wyjęte z brazylijskich telenowel... szkoda gadać) i pójściem na łatwiznę zamieniając ciekawie zapowiadający się film w CAŁKOWICIE bezmyślną kopaninę i strzelaninę.Np. taki francuski "Doberman" - film wyraźnie zmierza w określonym kierunku, nie błądzi w jakieś moralizatorskie czy filozofujące czy patetyczne gadki - w odróżnieniu od "Matrixa", który jest - przynajmniej częściowo - przegadany oraz zawiera infantylne i dziecinnie naiwne sceny (będące swoistym połączeniem brazylijskiej telenoweli i rozwiązań żywcem wyjętych z telewizyjnego kina familijnego lub - w najlepszym przypadku - z filmów przygodowo-familijnych z naiwnych i niewinnych lat 80-tych) a jego jedyną mocną - i oryginalną - stroną jest sama sytuacja wyjściowa (i/lub generalnie sam ogólny pomysł na film) oraz efekty specjalne - chociaż co do tego tzw. "bullet-time" to widziałem go już parę lat wcześniej np. w teledysku Stinga do piosenki "Let your soul be your pilot" z albumu "Merkury Falling" (1996 r.)... "Matrix" jest po prostu nierównym i momentami chaotycznym zlepkiem modnych "new age-owych", popkulturowych i cyberpunkowych elementów tak jednak zbanalizowanych i wyjałowionych oraz podanych w tak prymitywny, prostacki i łopatologiczny sposób, że zachwycić mogłoby to co najwyżej ucznia ostatnich klas - ewentualnie pierwszych 2 czy 3 klas szkoły średniej - szkoły podstawowej.

użytkownik usunięty

Matrix- reaktywacja to film dla lubiących mysleć
Aż zal czasem poczytać jak prymitywni i bezmózgowi ludzie oglądają Matrixa! Dla tych których bozia obdarzyła bardzo małym rozumkiem to film na jedno obejżenie. Być może kimś takim jest Radek... tego moge sie tylko domyślać... ludziom którzy mają nieco wyższe aspiracje polecem obejżec film kilka razy. A druga częśc jest, mam wrażenie kierowana tylko do ludzi, którzy maja ochotę pozastanawiać sie nad sensem tego skąd tu jesteśmy, dlaczego i kim jesteśmy. Faktem jest że zrobienie z Neo supermana latającego z prędkością 300 km/s obniżyło dla mnie zdecydowanie loty filmu... ale omijając to... NIe ogladałam chyba głębszego filmu.. następnym razem podrzuce adres do super stronki, gdize tłumaczą o czym na prawdę jest ten film....

użytkownik usunięty

Doprawdy, na parodię i farsę zakrawa fakt, że niektórzy są aż tak naiwni...
Tobie to chyba w mózgu chomiki grają w ping-ponga albo ktoś ci mózg wyprasował (a może twoja głupota przechodzi mutację?...)! Prawda jest taka, że właśnie każdy w miarę inteligentny i spostrzegawczy człowiek zauważy, że poza samym bardzo ciekawym i oryginalnym pomysłem na film sam film jest chaotyczny a jego scenariusz dziurawy a dziury zapychane przegadanymi i nierzadko strasznie ckliwymi, banalnymi i naciąganymi do bólu kawałkami(jak ten, gdy Trinity mówi do Neo, gdy ten podłączony jest do Matrixa - scena jaby żywcem wyjęta z brazylijskiej telenoweli!) Cała ta widowiskowa "rozpierducha" pod koniec filmu jest najzwyklejszym pod słońcem pójściem na łatwiznę - ucieczką przed chociaż odrobinę sensownym i interesującym zakończeniem niesztampowej i interesującej przecież historii (samo zawiązanie akcji). Tyle przecież zdumiewających możliwości daje pomysł, że cała rzeczywistość, wszystko co nas otacza, wszystko w co wierzymy, całe nasze życie jest złudzeniem - temat fascynujący, leżący u podnórza wszystkich chyba religii, wkraczający jednocześnie na tereny nowoczesnej nauki, fizyki teoretycznej i poruszający zagadnienia z pogranicza wielu róznych nauk, m.in. wiele aspektów parapsychologii i parafizyki, przede wszystkim chyba jednak te związane z anomaliami czasu i osobliwościami świadomości. Jednym słowem BYŁ to materiał na być może najciekawszy i najwybitniejszy film sf., ale cóż - niestety, scenariusz "odklepano" i zrobiono z tego momentami całkowicie bezmyślną kopaninę i strzelaninę... WIELKA SZKODA. ale przecież mimo tylu wad film ten jest nadal bardzo dobrą rozrywką - i proszę - nie dorabiajmy mu na siłę "drugiego dna", jeśli go tam nie ma - co najwyżej jest czasami niezbyt udolnie sugerowane.
Zacytuję fragment wypowiedzi Krzysztofa Lipki-Chudzika ze Stopklatki :"(...)Nigdy nie byłem w stanie pojąć, skąd tyle zachwytów nad produkcją tak straszliwie wtórną (w "Matriksie" nie ma praktycznie ani jednej oryginalnej sceny, ani jednego oryginalnego pomysłu, wszystko jest zaczerpnięte, pożyczone, cytowane lub po prostu żywcem zerżnięte od innych), tak straszliwie głupią (jeżeli ktoś mi wmawia, że "Matrix" jest dziełem głęboko filozoficznym lub - hi, hi - anarchistycznym, to znaczy, że jest albo bardzo, bardzo naiwny, albo dopiero pięć minut temu wylazł spod kamienia) i tak straszliwie nudną (w filmie Wachowskich tak naprawdę bardzo niewiele się dzieje, większość czasu zajmują dłużyzny wypełnione bełkotliwymi monologami Morfeusza). Kiedy przysłuchuję się dysputom na temat intelektualno-filozoficzno-metafizycznych interpretacji "Matriksa", od razu przypomina mi się sytuacja z powieści Umberto Eco "Baudolino", w której paru zgrywusów preparuje dla kawału tajny dokument, wiedząc, że później zgraja naiwniaków będzie doszukiwać się w nim Bóg wie jakich treści. Tak się właśnie ma sprawa z braćmi Wachowskimi: wzięli na warsztat bardzo, ale to bardzo konwencjonalną opowieść typu "Year One" o dojrzewaniu komiksowego superbohatera (nie byłbym sobą, gdybym o tym nie wspomniał, ale po pierwsze, "Matrix" w pierwotnym zamyśle miał być komiksem, a po drugie, Neo swoim zachowaniem jawnie naśladuje Supermana), po czym przyozdobili ją tysiącem ozdobników i cytatów, nie troszcząc się ani o ład, ani o konsekwencję. W rezultacie powstało dzieło wyjątkowo niespójne, nieciekawe i bezsensowne."
Zastanów się więc SAMODZIELNIE nad tym co piszesz, bo bredzisz jakby cię fura z gnojem przejechała!


użytkownik usunięty

matrix
Radku, nie bierz do siebie komentarzy ludkow ktorzy ogladajac pseudo-arcydzielo zwane matrixem wzbijaja sie na wyzyny intelektualne - niech tak sobie mysla. Niech sobie zmieniaja zycie i rewiduja poglady. Tyle ich co moze spowoduja jakis przeplyw elektronow w dawno juz zastyglych mozgownicach. O dobrych filmach nie maja kompletnie pojecia, nigdy ich nie widzieli i nawet gdy zobacza nic to nie da gdyz- po prostu filmy owe zostana niezrozumiale i poprzez to obrzucone blotem. Dziekuje.