Szczerze uwielbiam Renne (Dziennik Bridget Jones!!! <3<3<3) i George'a, ale ... przyznam, że po 15
minutach film zaczął mnie autentycznie nudzić... Oderwałam wzrok od telewizora, nawet nie
zauważając tego "oderwania". Być może to wina w jaki sposób jest skonstruowany (oczywiście dla
mnie i oglądałam go dłużej...
W filmie najważniejszą rzeczą, przynajmniej u mnie, jest
poukładany scenariusz. Dopiero później oryginalny
scenariusz (o ile taki jest bo dziś to rzadkość), aktorstwo,
emocje, logika, zdjęcia, kadry, muzyka, scenografia,
charakteryzacja i na szarym końcu efekty. Nawet parodie czy
horrory jeżeli są dobrze...