Ani nie ziębi, ani nie grzeje.
Plusy to całkiem dobre pokazanie polskiej mentalności; uchylono trochę kobiecych wdzięków przez J.Kulig...
Minusy-czy nasze filmy muszą mieć tak przesadnie dobijającą scenografie, odrapane ściany, stare auta, syf i niezadbani ludzie??
Prawie bym się z Tobą zgodził w pełni..."Niezadbani ludzie syf i obdrapane ściany" to wątpliwy urok kamienicy (nie tylko gdańskiej ale i warszawskiej, łódzkiej czy poznańskiej). Łatwiej było osadzić w takich realiach cechy polskiej mentalnosci o których piszesz. Zdziwiłbym się gdyby entourage reprezentowany przez Łazukę obsadzony został na nowoczesnym osiedlu. Poza tym faktycznie film sredni, chwilami żenowały mnie durne dialogi i miejscami naciągany humor. Obecność Jiří Pomeje grającego ochroniarza Arka budzi kolejne zastrzeżenia. Czy w Polsce nie ma już aktorów, którzy mogliby wcielić się w tą rolę? Mało mamy już swoich bezrobotnych aktorów? Czy fakt siegniecia po kaleczącego polski Czecha, nie jest aby kolejnym dowodem polskiego zakompleksienia i ślepoty na to co "swoje"? Dlaczego naszych kaleczących angielski nie oglądamy w produkcjach BBC, Channel 4 czy ITV ? W końcu ( i tu już fakt pośrednio dotyczący tematu) skąd pomysły tej ciągłej pseudo-integracji z resztą świata polegającej na tworzeniu hybryd pokroju "Europa da się lubić" gdzie z kompletnie nieznanego na wyspach, strażaka robi się gwiazdę polskiej TV ?
Ciekawe spostrzeżenie dot. "spolszczonych" cudzoziemców, może wynika to z szukania akceptacji u innych narodowości, albo fascynacji ich "fascynacją" Polski, jakbyśmy byli przekonani że nikt nas nie lubi.
Wracając do filmu, wiem że łatwiej widzowi było rozpoznać charakter bohatera jak ulokowano go w środowisku jednoznacznie wskazującym na jego cechy, ale w innym srodowisku mogłoby być ciekawiej, bo więcej aktorzy musieliby się natrudzić, żeby pokazać te wady (może brzmi to enigmatycznie ale ja takie wrażenie odniosłem ) a taka sceneria w ogóle nie nastraja mnie do śmiechu, skoro miała to być w jakimś sensie komedia.