Män som hatar kvinnor

2 godz. 32 min.
7,6 81 893
oceny
7,6 10 81893
23 752
chce zobaczyć
6,8 10
ocen krytyków
{"rate":6.8,"count":10}
{"type":"film","id":465857,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/M%C3%A4n+som+hatar+kvinnor-2009-465857/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
  • SquatQ ocenił(a) ten film na: 4

    Kolejny raz trafia w ręce fantastyczna książka, którą się nie tyle co czyta co wręcz pochłania. I jak na książkę przystało przyznać muszę jest warta poświęcenia kilku wieczorów. Niestety filmowa adaptacja pierwszego tomu trylogii Stiega Larssona pozostawia swoistego rodzaju niedosyt. W zasadzie uplasowałbym próbę ekranizacji powieści jako średnio udaną... Brak wielu wątków zubożyło głębię powieści i tak oto powstał kolejny film, po którym zapewne nie sięgnąłbym po książkę... Na szczęście książka była pierwsza, dzięki czemu myślę sięgnąć głębiej w literaturę skandynawską.

  • Grellenort ocenił(a) ten film na: 7

    SquatQ odnośnie swoich odczuć użyłbym identycznego określenia - niedosyt. film dobry, aczkolwiek wiele wątków pominięte, niektórzy bohaterowie przez to wydają się być trochę inni. jeśli chodzi o dobór aktorów i charakteryzację, to wyszło to im całkiem dobrze. lisbeth świetnie dobrali, tak samo henrik i większość jego rodziny. mikael też dobry wybór. nie pasowała mi tylko zupełnie erika - nieuczesana, ze wzrokiem wyrażającym brak zrozumienia (w książce było wręcz inaczej - ładna, zadbana, świetny redaktor itd.). inaczej też wyobrażałem sobie dorosłą harriet, ale to może akurat wynikać z moich "niedociągnięć".
    podsumowując - czuję pewien niedosyt, aczkolwiek gdybym oglądnął film, nie czytając książki, zapewne uznał bym go za bardzo dobry kryminał z ciekawymi bohaterami i fabułą. za niedosyt 7/10.

  • Grellenort Musieli pominac wiele watkow-bo film inaczej trwalby za dlugo.A i tak zmiescili duzo.
    I pewnie jak wy gdybym nie czytala ksiazki-w rekordowym czasie, bo tak wciagnela-to pewnie film uznalabym za bardzo dobry.
    Ale jestem ciekawa jak amerykanie zrealizuja swoj zamysl-poczekamy zobaczymy.

  • SquatQ ocenił(a) ten film na: 4

    nikamona Nasuwają się ciekawe pytania, czy twórcy filmu musieli pominąć tyle wątków, lub zmuszeni byli do spłycenia postaci? Nie jestem przekonany co do tego. Przeczytałem wszystkie części, obejrzałem film i z czystym sercem mogę powiedzieć że ekranizacja jest na niezwykle niskim poziomie a szkoda ponieważ fabuła, oraz postacie książkowe są niezwykle ciekawe. Trzymająca w napięciu wartka akcja sprawia że książkę czyta się jednym tchem. A film? No cóż, każdy ocenia sam, jednak jest tyle rozbieżności że che się krzyczeć: "... to nie tak, co Wy robicie..." Tę rundę książka kontra film uważam za oczywisty. ;)

  • Davaeorn ocenił(a) ten film na: 3

    SquatQ Film wybitnie słaby. Wręcz wstyd że nakręcony na podstawie tak dobrej książki... tyle wątków pominiętych, a za to dołożone wątki z 2-giej części... bez sensu...
    3/10

  • Leri1 ocenił(a) ten film na: 10

    Davaeorn no bo przeciez to miala byc tylko 1 film bez 2 i 3 czesci, ale zostaly nakrecone jak film odniosl spektakulary sukces. Wiec zeby wszytsko trzymalo sie kupy i moglo byc 1 filmem musial byc watkiz 2 tomu.

    A film bardzo dobry, swietne aktorstwo i dobra rezyseria, fabula jak na film na podstawie tak rozleglego materialu, swietny no i aktorka grajaca Salander poprostu miodzio, dokladne odwzorowanie ksiazkowego pierwowzoru!

  • adamcpdst ocenił(a) ten film na: 3

    Davaeorn Dokładnie, nie mogę dać więcej niż 3/10 bo to co Szwedzi zrobili z "własną" książką zakrawa o pomstę do nieba. Pozwolę sobie wymienić listę grzechów:
    - zbyt dużo wątków pominiętych (nawet w stosunku do "Dziewczyny z tatuażem" - a obydwa filmy trwały tyle samo),
    - brak chemii między Lisbeth a Mikelem, ok jest scena seksu ale poza tym wygląda to jakby łączyły ich chłodne stosunki służbowe, dobrze wiemy, że tak nie było,
    - fatalna obsada, o Nyqviście napisano już wszystko - może po prostu Szwedzi nie mają lepszych aktorów? To niech nie biorą się za robienie filmów, Noomi Rapace jako zbyt normalna Lisbeth, nie rozumiem zachwytów nad nią, Rooney Mara zagrała o niebo lepiej i lepiej oddała książkową postać. Beznadziejna Erika - za stara i zero seksapilu, właściwie jedynymi pozytywami były role Henrika i Martina - porównywalne z Fincherowymi.
    Ogólnie film strasznie nuży. Tak jakby reżyser został wręcz zmuszony zekranizować tą książkę (może przegrał jakiś proces;). Na dodatek drobne, ale irytujące zmiany w fabule. Jeśli pozostałe dwie części wyglądają podobnie to szkoda tracić czas. Amerykanie tym razem pokazali, że robią to lepiej. To musi być policzek dla Szwedów.

  • adamcpdst Zgadzam się w zupełności, a już myślałam, że nie znajdę nikogo, kto twierdzi odwrotnie do większości zachwycającej się szwedzką adaptacją.
    Jako pierwsze obejrzałam dzieło Fincher'a i byłam zachwycona. Po książkę sięgnęłam jakieś dwa tygodnie temu i przyznam, że strasznie dłużyło mi się przedzieranie przez masę informacji wstępnych, nakreślanie fabuły, ale potem... popłynęłam ;) Na razie mam za sobą pierwszą część, ale na pewno na niej nie poprzestanę.
    Po przeczytaniu MKNK odświeżyłam sobie amerykańską wersję, a potem włączyłam szwedzką. I muszę stwierdzić, że kompletnie nie podzielam zachwytów nad tą drugą. Dlaczego? Po pierwsze: Lisbeth jest za "normalna"(dopiero jak to napisałam, to zdałam sobie sprawę, że sparafrazowałam Twoje zdanie, adamcpdst;), twarda z niej babka, ale Ronney bardziej mnie przekonuje i może się czepiam- nie ma figury atlety jak jej szwedzka koleżanka, jest drobniutka i idealnie pasuje do opisu z książki. Przypomniał mi się jeszcze wygląd tatuażu- co to miało być u Noomi?!
    Co do chemii między Mikaelem i jego współpracownicą- nie da się nie wywrzeć mylnego wniosku, że tych dwojga nic nie łączy, a w rzeczywistości jest całkowicie inaczej! W książce Lisbeth bije się z myślami, bo po raz pierwszy kogoś pokochała!
    Obsada... Erika... daleko jej do seksbomby, nie jest tą zdecydowaną kobietą, która potrafi postawić na swoim. A Mikael... żebyście mogli widzieć moją minę jak go zobaczyłam, a narzekałam na Craiga ;)
    I jeszcze jedno: nie wybaczę Oplevowi (?) uśmiercenia Anity.

  • monika720 PS. Żeby nie było, że oceniam rolę Mikaela jedynie po wyglądzie ;) Daniel w swojej roli bardziej przypominał tego "książkowego" dziennikarza- wyluzowany, z poczuciem humoru.

  • adamcpdst ocenił(a) ten film na: 3

    monika720 Wreszcie ktoś mówi do rzeczy. :) Naprawdę przecierałem oczy ze zdumienia czytając niektóre komentarze tutaj, choć rozumiem, że każdy ma inny gust, inaczej odbiera bla bla bla.

    Całą trylogię czyta się znakomicie. Podobnie jak Ty, musiałem wgryźć się w pierwszą, bo nie mogłem się powstrzymać przed wcześniejszym pójściem do kina na Dziewczynę z tatuażem. ;) Ale dwie pozostałe są równie znakomite i chyba nie odważę się zaryzykować oglądania dwóch pozostałych szwedzkich ekranizacji.

  • adamcpdst Jasne, że każdy inaczej mógł sobie wyobrazić książkowe postacie i w zależności od jego wyobrażeń bardziej pasuje mu albo Rooney albo Rapace. Ale nie ukrywam, że milej się czyta podobne opinie ;)
    Po doświadczeniach z pierwszej części trylogii Oplev'a, też bym nie włączała pozostałych. Poczekajmy na Fincher'a :)
    Pozdrawiam serdecznie!

  • adamcpdst Zapomnialam o tym temacie-szwedzki film-tylko 1 czesc,amerykanski jak narazie tez-ale ta druga wersja podobala mi sie bardziej.
    Ksiazki "polykalam" pamietam jak czekalam na 3- i kupilam w "twrdej " okladce bo nie chcialam czekac na tansza wersje.

  • Charlie_Pace ocenił(a) ten film na: 8

    monika720 Ale zdajecie sobie sprawę co to znaczy słowo "adaptacja" co nie? Reżyser wraz ze scenarzystą nie tworzą odwzorowania dzieła tylko nowe dzieło na podstawie książkowego pierwowzoru, mają więc pełną wolność w reinterpretowaniu postaci, wręcz w zmienianiu ich jak i w zmienianiu ich relacji jeśli mają taką wizje. Owszem relacje między Lisbeth a Mikaelem nie jest.. zażyła przesadzacie jednak, że nie ma jej w ogóle. Jest. Głównie widzi się to od strony Mikaela po którym widać, że balansuje na granicy pomiędzy trzema spojrzeniami na Lisbeth, niezrozumieniem, zachwytem i niemal ojcowską troską. Lisbeth jest tu pokazana jako osoba zamknięta ukrywająca to ze ma uczucia ciężko byłoby więc wymagac że cokolwiek po niej będzie widac a dostępu do jej głowy nie mamy. Jednakże ta relacja została zbudowana bardziej na poziomie ojciec i córka (czemu scena seksu nadaje...dość specyficzny i niekomfortowy wymiar). Nie wiem czy umyślnie ale w przypadku takiego a nie innego doboru aktorskiego i takiej interpretacji Mikaela jaką dostaliśmy pasuje to bardziej niźli mieliby się trzymać oryginalnej relacji. Jedna decyzja pociąga za sobą następną.

    Fanom zawsze ciężko jest zrozumieć zmiany w adaptacji ale łatwo je wyjaśnić - po co robić dokładnie takie samo dzieło skoro oryginalną wersje możesz przeczytać? Po co ci filmowa wersja dokłądnie tej samej historii? Taka adaptacja jest pozbawiona sensu, lepiej zabawić się z materiałem źródłowym niż przemielić oryginał i zwyczajnie prawie że 1:1 przełożyć na film. Marvel od lat robi swoje filmy komiksowe na zasadzie ogromnych zmian w całym universumi jakoś nikt nie płacze, wręcz przeciwnie, fani chwalą zmiany i cieszą się, że na siłe nikt nie próbował im wcisnąć tego co już czytali. Fani komiksów potrafia to zrozumieć a fani książek nie? Coś tu jest nie tak....

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    nikamona JA nie rozumiem jak ta ksiązka może wciągać, kupiłem całą trylogie i zatrzymałem sie na pierwszym tomie na 190 stronie i chyba sobie daruje bo jak na razie zero akcji nikt niekogo nie zabił tylko same jakieś opisy tej rodzinki

  • mono87 ocenił(a) ten film na: 3

    Grellenort odniosłem podobne wrażenia - postać eriki to jakieś nieporozumienie. kobieta nie z tej bajki. ogólnie większość charakteryzacji w filmie nie rozłożyła mnie na łopatki. sytuację ratuje wspomniana postać Lisbeth.

    wydaje mi się, że film może się sprawdzić w przypadku ludzi nieczytających ksiązki. ja wynudziłem się niemiłosiernie. mam takie uczucie, jakbym przeczytał streszczenie ksiązki. czy nie lepiej przeczytać książkę i film sobie odpuścić?

    może amerykańska produkcja wynagrodzi mój niedosyt... mam cichą nadzieję że tak.

  • agy ocenił(a) ten film na: 8

    SquatQ Trudno zmieścić ponad 600 stron w 2, 5 h. Nawet jakby ktoś szybko czytał.. To,że coś pominięto jest zrozumiałe. Tak się robi filmy, a inaczej książki z obrazkami.. Film dobry - trzyma w napięciu. Niewątpliwie na plus obsada - bez cukierkowych buź i zadęcia.Jeśli kino ma być rozrywką. Inteligentną. To ten film taki jest.

  • kasioowa ocenił(a) ten film na: 6

    SquatQ zgadzam sie z przedmowcamo a propos pominiecia wieeluuu watkow...tak trzeba bylo zrobic inaczej film bylby o polowe dluzszy..natomiast czego ja sie balam to to,ze postac Lisbeth moze zostac odebrana karykaturalnie..na szczescie tak sie nie stalo...natomias jezeli chodzi o film to szalu nie ma niestety...troszke niewykorzystany potencjal..za to ksiazki polecam wszystkim...

  • SquatQ No niestety dużo istotnych rzeczy zostało pominiętych. Jednak nie to jest najważniejsze, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że książka jest bardzo obszerna, a akcja trwa nieprzerwanie, więc niemożliwe byłoby zrobienie filmu, który zawiera wszystkie wątki. Bardziej zdenerwowały mnie momenty, których w książce nie było. No ale trudno. Co więcej, nie bardzo spodobał mi się dobór obsady. Lisbeth wygląda w filmie trochę jak mała zagubiona i niepewna siebie dziewczynka, co jest zdecydowanym przeciwieństwem książkowej bohaterki. Blomkvista wyobrażałam sobie jako przystojnego mężczyznę, który jest pewny siebie, zadowolony z życia. W filmie zupełnie nie tak wygląda. Książkę "połknęłam" w dwa dni, a to chyba mówi samo za siebie.

  • kasztan86 ocenił(a) ten film na: 6

    SquatQ Dziwne dla mnie jest to, że książka początkowo się dłuzy, cała trylogia jest obszerna, a jednak pochłania sie ją jednym tchem. Po filmie spodziewałam się streszczenia wazniejszych wątków, przez co film skorzystałby na tempie akcji i tu się przeliczyłam. Sceny są jakieś takie wygiągnięte na siłę, przez co ciężko się go ogląda, Myślę, że jeśli ktoś obejrzy film bez czytania ksiązki, o go wciągnie. Ja, oglądając film mam wrażenie, ze reżyser chciał wydobyc z książki co innego niż ona przedstawiała. Jego prawo oczywiscie, ale film na tym stracił. Na koniec fakt, który mnie kompletnie zaskoczył: otóż wersja amerykańska o niebo lepsza! Oczywiście nie odealna, ale zdecydowanie aktorzy spisali się dużo lepiej. Blomkvist w szweckiej wersji jest raczej bezpłciowy, a w książce miał zadatki na niezłego playboya:)

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 6

    SquatQ Fantastyczna książka ?? Zacząłem czytać, przeczytałem 200 stron i dalej nie zamierzam. Nuda taka, że szkoda gadać nic się nie dzieje, niikogo nie zabili, i to ma być najlepszy kryminał ?? To ja serialu tym bardziej nie zamierzam oglądać

  • KROPKA ocenił(a) ten film na: 4

    Czasem morderstwo jest na końcu.

  • KROPKA ocenił(a) ten film na: 4

    SquatQ I tak dobry wynik. Dla mnie sama obsada to dramat. M.B. bez jaj, bez charakteru. Nieatrakcyjny. Podstarzały. Erika - starsza pani bez seksapilu.
    Lisbeth - zbuntowana trzydziestka piątka, a nawet czterdziestka.

    Wersja amerykańska nie jest idealna. Ale wszyscy bohaterowie o niebo lepsi.

  • Pink_Phink ocenił(a) ten film na: 8

    SquatQ Najpierw obejrzałam ten film - spodobał mi się. Potem przeczytałam książkę - jeszcze lepsza. A potem przeczytałam resztę trylogii, która też była bardzo dobra, chociaż nadal najbardziej cenię pierwszą część.