Niektórzy nazywali go szaleńcem, inni - geniuszem. Bo w swoim mieszkaniu trzymał żywego lwa. Bo jako pierwszy wyszedł poza litewskie środowisko i udokumentował spontaniczną rzeczywistość sowieckich republik. Dużo pracował i dużo pił. Fotograf Vitas Luckus mieszkał w Wilnie ze swoją piękną żoną Tatianą. Byli żywiołową parą lat 60. XX wieku. Równie żywy był ich dom, zawsze pełen ludzi, wina, nocnych rozmów, gości z najdalszych zakątków Związku Radzieckiego. Był pochłonięty swoją pasją do prawdy i fotografii.