Spielberg, mistrz filmów dla dzieci i młodzieży

tym razem też nakręcił bajeczkę. Film naiwny, dziecinny i cukierkowy. Powinien wyjść z wytwórni Disneya, wtedy wszystko by było jasne.
W tej bajce Sowieci, dla których wyrywanie paznokci i miażdżenie jąder należały do najłagodniejszych metod śledczych, nie są w stanie wyciągnąć istotnych informacji od amerykańskiego szpiega. Owszem, próbują, trochę niemrawo, przerywając mu sen i polewając wodą z wiadra, ale żadnej krzywdy mu nie robią. W rezultacie młodzian ów opuszcza sowieckie kazamaty jako odpasiony byczek bez jednego draśnięcia, a jednocześnie niezłomny bohater, który niczego im nie zdradził. To policzek wymierzony w pamięć tysięcy ofiar okrutnych sowieckich przesłuchań. Nie sądzę również, by Amerykanie w najgorszych latach zimnej wojny po złapaniu ważnego sowieckiego szpiona obchodzili się z nim jak z brytyjską królową.
Pomijam rozkoszną scenografię, w której tego samego dnia w Nowym Jorku na oko jest lato, w Berlinie Zachodnim jesień, a w Berlinie Wschodnim środek srogiej zimy. Jeszcze kawałek na wschód, a Hanks musiałby założyć raki i łańcuchy na koła. Ale to tylko zabawny drobiazg.
To już kolejna oglądana przeze mnie amerykańska produkcja niby dla dorosłych, a w rzeczywistości dla gimnazjalistów, prawdziwych lub mentalnych, która poważnego widza obraża. Niech sobie kręcą takie mydełkowe filmy, ale czemu, ach czemu nominują je do Oscara :( Na plus tylko kreacja Marka Rylance’a.

117
  • Lepiej bym tego nie ujął. Ja nie byłem tak wyrozumiały względem twórców 3/10.

    • Tak, widzę, że jesteś bardziej zdecydowany w ocenach :) Tak samo 5 dałam "Grze tajemnic", zeszłorocznemu laureatowi, a ty - 3. Taki sam naiwny gniot-bajka, właśnie ten film mi się przypomniał, gdy oglądałam "Most".
      Zastanawiam się tylko, co tu robią bracia Cohen... Przebyli długą drogę od "Fargo" i "Big Lebowskiego" do tego gniocika. Jeszcze dla nich za wcześnie, by zdziecinnieli na starość, więc nie wiem, co im się stało.
      Pozdrawiam :)

      • Uważacie, że pomoc osobie wbrew opinii innych jest naiwnym gniotem i bajką?
        Ja tam się cieszę, że są na świecie ludzie, którzy chcą pomóc innej osobie bez względu na niebezpieczeństwo, które może ich spotkac.
        I nie jest to ani naiwne, ani bajkowe.

        • Naiwna kobieto, nikt tutaj nie neguje postawy Donovana, tylko zwraca uwagę, na niezgodności historyczne i traktowanie szpiegów jak wcześniej wspomniana królowa brytyjska.

          A gdzie Marvin Makinen, drugi student? Został pominięty, gdyż nie udało się go wyzwolić wraz z Pryorem... Zabieg propagandowy godny Goebbelsa.

          Sowieci byli specjalistami w torturach, a amerykanie w szprycowaniu więźniów medykamentami i narkotykami, w celu pozyskania informacji.
          Dzisiaj w Polsce na komendzie przeprowadzane są ostrzejsze przesłuchania niż te, ukazane w filmie(na youtube można bez problemu znaleźć jedne z tych łagodniejszych - ale i tak ostrzejsze, niż te ukazane w filmie).

          Film ukazuje okres, gdzie wojna atomowa była jak najbardziej realna i szpiedzy byli bardzo brutalnie traktowani, a kara śmierci(po uprzednim, należytym przesłuchaniu) była normą.
          Widać strach i nienawiść amerykanów do sowietów, a szpieg zdobywający informacje o ich programie atomowym, ot tak zostaje skazany... Dobre sobie.

          Kolejną bajką są przesłuchania amerykańskiego pilota U-2.
          U-2 był maszyną, która przez pewien okres czasu bezkarnie przelatywała nad ZSRR, a sowieci nijak nie mogli z nim sobie poradzić. Pojmanie pilota żywcem, było najwspanialszym źródłem o tej niezwykłej maszynie, jakie sowieci mogli sobie wymarzyć.
          W rzeczywistości Powers się wyłamał i powiedział rosjanom "to co już prawdopodobnie wiedzieli, albo to, czego mogliby się sami domyśleć www.cia. gov/news-information/featured-story-archive/2015-featured-st ory-archive/francis-gary-powers.html
          Oczywiście do tego się przyznał, a czy wyśpiewał im wszystko jak ptaszek wie tylko on i sowieci.

          Rosjanin nie zdradził i tak zostało to ukazane w filmie. Z kolei wątek wyłamania się amerykańskiego pilota został pominięty - typowa amerykańska hollywoodzka propaganda.
          Drugiego studenta Marvina Makinena, którego nie udało się wyzwolić, też pominięto.
          No jak to tak, żeby w amerykańskim filmie, amerykanom coś nie wyszło? Nie może być! Propaganda pełną gębą.

          Podoba mi się ukazany w filmie, strach amerykańskiego społeczeństwa przed zagrożeniem atomowym. Dobrze została ukazana postać Vogela, który po prostu handlował więźniami politycznymi i pośredniczył w wymianach szpiegów, za grube pieniądze - typowa praktyka NRD w tamtym okresie.

          Niezaprzeczalnie, film jest dobry, w szczególności dla dzieci. W brak brutalności w okresie Zimnej Wojny, może uwierzyć tylko dziecko - bądź kobieta zapatrzona w ideały amerykańskiego adwokata. No i oczywista propaganda, jacy to amerykanie są wspaniali, wierni i odważni(pilot U-2).

          Gdyby nie liczne przekoloryzowania(delikatne obchodzenie się ze szpiegami), jawna propaganda sukcesu, nagła zmiana klimatu i brak drugiego studenta to byłby to świetny film.

    • Francis Gary Powers nie był torturowany, tak opisał to w swoim pamiętniku oraz w swoich relacjach już po zwolnieniu do USA. Najgorsze co mu robiono, to pozbawiano snu lub przesłuchiwano go przed ostrym światłem oraz wprowadzono mu do celi "przyjaciela" (o którym później FGP wypowiadał się w samych superlatywach, że pomógł mu przetrwać w najgorszych dla niego psychicznie chwilach), który miał od niego wyciągać informacje.

      Przykro mi, że rzeczywistość nie pasuje do Waszej tezy, ale jeżeli fakt że FGP nie był katowany jest policzkiem dla ofiar sowieckich kazmatów, to pretensje należy kierować do sowietów, a nie do Spielberga.

  • Przecież to na faktach!Więc jak by dostawali ostro po mordzie pewnie by Powers powiedział.Po latach na pewno wszystko by wyszło na jaw.Cukierkowy? Faktycznie zwłaszcza jak rozstrzelali ludzie przeskakujących przez mur!

  • Przerywanie snu i polewanie wodą jest o wiele skuteczniejszą metodą niż średniowieczne wyrywanie paznokci.
    Dodatkowo "nie niszczy materiału" i jest lżejsze dla sumień oprawców.

  • dobra ocena, trochę złe powody

    • Czemu złe powody?

      • To znaczy no dobra, dziecinne jest to że ZSRR i USA nie uciekały się do swoich najstraszniejszych tortur, ale jak dla mnie to jest stanowczo za mało aby film nazwać filmem dla młodzieży, co tu jest najważniejsze to reżyseria, tandetna gra muzyką, "chcemy żeby ktoś zabrzmiał groźnie to dajemy mu mroczny podkład", to są chwyty rodem z kina familijnego gdzie bohaterami głównymi są dzieciaki 10 lat albo pies, dodatkowo to jak Hanks lata sobie po Berlinie i bawi się w ciuciubabkę wprowadza komizm rodem z polskich komedii, inną sprawą jest to że wszystkie przesłanki jakie miał nieść ten film są nam podane na talerzu i wepchnięte do gardła, "stojacy człowiek" był powtarzany aż za dużo razy, 2 sceny w której ludzie w pociągu czytają gazetę i raz oceniają Hanksa a raz podziwiają go aż krzyczy "patrz widzu jacy jesteśmy sprytni!", tak samo scena parafrazująca rozstrzelanie ludzi skaczących przez mur, film też bez sensu wprowadza wątki, po co była pokazana ta scena otwierająca film i pokazująca jakim to Rylance nie jest świetnym szpiegiem, skoro potem się okazało że agenci znaleźli dowodów aż za dużo żeby go skazać(z których żaden nie został pokazany swoją drogą), tak samo scena w której ktoś strzelał w okna domu Hanksa, żadnych konsekwencji z tej sceny, zaraz po niej Hanks mówi żonce że jedzie na ryby, a ona z uśmiechem na twarzy go żegna, zresztą absurdem jest to że ona w to uwierzyła i dziwi się jak w wiadomościach mówią że ta wymiana więźniów to jego zasługa (ta scena też bije tandetą, dorabianie aureoli Hanksowi w najprostszy możliwy sposób), no i rzecz która od razu we mnie wywołała niesmak to scena w której Spielberg wprowadza Hanksa, stara się go eksponować, pokazuje jego kunszt aktorski (czyli jedna mina przez cały film) pokazując kilkuminutowe ujęcie bez cięć, w którym nawet nie widać rozmówcy Hanksa. A na koniec gryzie strasznie w oczy wrażenie że kino Spielberga wgl nie ewoulowało, oglądałem jakiś czas temu analizę kadrów z filmu Szczęki, widać że Spielberg wciąż korzysta z tego samego podręcznika do kręcenia filmów, no i tak, w tym filmie czuć coś jak kręcenie pod linijkę, zgodnie ze schematami, bezpiecznie. A więc podsumowując: te powody sprawiły, że filmowi dałem ocenę 5, nie to że sceny tortur były chujowe, teraz widzę, że może pominąłeś część z moich argumentów i napisałeś że ten film poważnego widza obraża, no ale napisałem co ja o tym sądzę i szkoda by mi było to teraz wykasować.

        • :) Wiadomo, że na taki efekt kina familijnego składa się wiele elementów i scen, a nie tylko te, które wspomniałam w pierwszym komentarzu. Dobrze je wypunktowałeś, mnie się nie chciało wdawać w szczegóły, więc podeszłam do sprawy bardziej syntetycznie.
          Spielberg nie wyewoluował, raczej się cofnął, ale mam wrażenie, że każdy reżyser, który kręci dużo, zaczyna w pewnym momencie robić coraz słabsze filmy. Zwłaszcza jeśli powiela swoje ulubione schematy, jak Spielberg czy Allen.
          Pozdrawiam :)

        • Zgadzam się ze wszystkimi podanymi przez Ciebie przykładami @psiaken. Film oglądało mi się przyjemnie, ale faktycznie bardziej jako kino familijne (specjalność Spielberga), aniżeli thriller czy tam film historyczno-szpiegowski.

          Dużo tutaj właśnie zasugerowała muzyka, no i jeszcze pewna naiwność i zastosowanie prostych jak konstrukcja cepa, binarnych kontrastów typu: zajebiście dobrzy amerykanie (którzy delikatnie budzą więźnia ze snu) versus chamscy, źli ruscy (którzy to przerywają sen i oblewają więźnia wiadrem wody).
          Poza tym nie podobało mi się, w jaki sposób został ukazany Berlin wschodni: zimno (i oczywiście w cholerę śniegu), szaro, ciemno, wszystkie budynki na skraju zawalenia, ludzie poubierani jakby się dopiero II wojna skończyła i nosili takież same fryzury. No i obowiązkowo Hanks został opędzlowany przez młodocianych chłystków z DDR zaraz po przekroczeniu granicy. Czekali tam oczywiście specjalnie na niego. W tym miejscu ręce mi opadły. Wszystko to było za proste, za bardzo kłuło w oczy stereotypami- takimi w sam raz dla średnio rozgarniętego Amerykanina.

          Może i historia była oparta na faktach, ale tutaj właśnie o sposób opowiedzenia tej historii mi chodzi. Naiwny jak cholera. Też się zastanawiałam co tam robiły Coheny przy scenariuszu, skoro film wypadl jak dla mnie średnio. Podejrzewam, że Spielberg spieprzył całkiem fajny materiał. Z drugiej strony podobała mi się gra aktorska Marka Rylance'a no i w sumie scena z murem vs płotem też do mnie przemówiła. Ja dałam 6/10, bo generalnie film dobrze się oglądał.

  • A gdzie jest napisane że to film na faktach? Film to film, jeśli nie jest oparty na konretnym fakcie, może być taki w jaki sposób widzi go jego twórca (czyt. reżyser/scenarzysta). Ma prawo do tego by zrobićz tego tak zwaną "bajeczkę", nie ma w tym nic złego.

  • Nic mi nie wiadomo aby Powersowi miażdżono jaja w imadle

  • Zawsze znajdzie sie idiota który czeka na naturalistyczne sceny tortur.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Przesadzasz trochę z tymi sowieckimi metodami śledczymi, w rzeczywistości nie wyglądało to tak "efektownie". W większości przypadków wystarczały mniej wyszukane sposoby, np. piłowanie zębów metalowym pilnikiem... I już, po zabawie. 9 na 10 więźniów "otwierało" się od razu. Ludzie wytrzymujący kilkugodzinne przesłuchania z torturami to bajki. Jedyną "szansą" było trafienie na niedoświadczonego śledczego, ale ludzi odpornych na ból nie ma. Tak więc heroiczna postawa amerykańskiego pilota jest totalnie niewiarygodna. To mój największy zarzut do tego filmu, amerykanie mogli dać ciała, ale nie ruski. Do tego rola i znaczenie CIA w tamtych czasach jest pokazana w zbyt korzystym świetle. CIA była wtedy w powijakach, traciła setki swoich agentów, tak naprawdę to nei wiedziała o co tym ruskim tak właściwie chodzi...
    Co do reszty zgadzam się z Tobą. Ja jednak byłem ciut łaskawszy i dałem 6/10. Realia historyczne kuleją, ale oglądało sie przyzwoicie ;)

    ps. Jakby ktoś chciał poznać prawdziwą historię CIA, to polecam książkę o jakże wymownym tytule "Dziedzictwo popiołów" Tima Weinera. Natomiast działania KGB czy GRU świetnie opisuje Wiktor Suworow, np. w "Akwarium". Z kolei życie więźnia idealnie przedstawia Aleksander Sołżenicyn w swoim monumentalnym dziele "Archipelag Gulag". Polecam.

  • Zgadzam się z twoją opinią, film (podobno na faktach) dupy nie urywa.
    A na koniec przylecą "AVENGERS" i rozpie... ile się da. :D

  • Film faktycznie nie ukazuje całego tego zła, którym posługiwano się podczas przesłuchań, ale chyba nie o to w tym filmie chodzi.

  • "Spielberg, mistrz filmów dla dzieci i młodzieży tym razem też nakręcił bajeczkę. Film naiwny, dziecinny i cukierkowy. Powinien wyjść z wytwórni Disneya, wtedy wszystko by było jasne"

    Odniosę się tylko do tych pierwszych słów, ponieważ tylko te przeczytałem (wybacz, ale takich długich wywodów nie zawsze chce mi się czytać, tym bardziej po takim wstępie).

    Gdzieś mignął mi (przewijając w dół) wpis, że to jest na podstawie faktów.
    Właśnie to chcę napisać. Film powstał na faktach i po lekturze opisującej tamte wydarzenia (dużo jest tego w internecie), reżyser wykonał kawał solidnej pracy oddając wiernie historię tamtych dni.
    Jeżeli uważasz takie przeżycia bohaterów za "naiwne, dziecinne i cukierkowe", to masz takie prawo.
    Nie wiem jednak, czy takie postrzeganie tematu tego filmu jest (bez urazy) "zdrowe".
    Pozdrawiam.

  • Faktycznie bajeczka. Gdyby dali mu negocjować dłużej zmusiłby ich do obalenia komunizmu w zamian za wydanie im szpiega.

  • Dałem 5 bo Tom to mój ulubieniec, natomiast w tym filmie nawet on nie ratuje sytuacji, dodatkowo wygląda na to, że starzeje sie i zaczyna grac nijak jak MFreeman, czyli wcale, wiecznie płaczliwy wyraz twarzy, nudny do granic możliwości, a te akrobacje jak koleś wypadł z samolotu na wysokosci powiedzmy 60000 stóp to nawet pozazdrościł by Bond, James Bond.

  • A ktokolwiek wgl zauważył, że sceny, które odgrywały się w USA były słoneczne i kolorowe a w DE ciemne i przygaszone. Jak i w samym Berlinie - świetnie tworzy nastrój i manipuluje widzem. Albo przeskoki przez płot w Berlinie a w NY.

    Film jest na podstawie faktów, i jak komuś nie zależy tylko na "zaliczonym" filmie to zacznie zagłębiać się dalej.

  • Wiarygodność filmu podważa również scena ze spadającym samolotem, w której pilot wciąga się do kabiny. Przy prędkości kilkuset kilometrów nie byłby w stanie zrobić nic.

  • że film Ci się nie podobał to rozumiem ale czy chcesz czy nie dość wiernie oddaje historie która się wtedy wydarzyła informacji na temat Powers'a znajdziesz wiele w sieci tu masz pierwszą z brzegu
    http://www.tygodnikprzeglad.pl/ostatni-lot-u-2/

  • "Spielberg, mistrz filmów dla dzieci i młodzieży" Koleżko, a kojarzysz może takie filmy, jak "Lista Schindlera", czy "Szeregowiec Ryan"? Jeśli to są filmy dla dzieci i młodzieży, to TVN nie kłamie.

  • Podpisuję się pod tym.

  • Już miałem tobie odpisać, ale po krótkim namyśle zrezygnowałem.

  • I to się nazywa trafiona opinia - szkoda czasu na ten film...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: