Bardzo udany debiut słynnego bengalsko - indyjskiego reżysera Ritwika Ghataka. Ghatak od samego początku twórczości przejawiał swoje artystyczne ambicje, o co w tamtejszej kinematografii nie łatwo. Choć "Nagarik" to nie jest kino aż tak autorskie i osobiste co trzy lata późniejszy "Pather Panchali" Satyajita Raya, to otrzymujemy tu dość ważny portret biedy i ciężkiego życia mieszkańców Kalkuty. Choć ta tematyka nie była tematem tabu w ówczesnych produkcjach komercyjnych z Bollywood, tutaj zostaje przedstawiona w sposób poważny i prawdziwy. Choć estetyka przypominać może ówczesne hity z tamtego rejonu, to treść pozostaje gorzka.
Główny bohater, Ramu, żyje wraz z rodziną w dzielnicy biedoty w Kalkucie. Pomimo wykształcenia, nie jest w stanie zdobyć pracy, zaś jedynym źródłem utrzymania rodziny staje się wynajęcie pokoju dla ubogiego sublokatora. Jednak nawet to nie jest w stanie powstrzymać ich przed utratą lokum. W równie trudnej sytuacji znajduje się rodzina dziewczyny Ramu, Umy. Wszyscy bohaterowie mają dość życia w biedzie, stąd też przy życiu trzyma ich nadzieja, że w przyszłości ich los się odmieni. I chyba nie tylko ich - nie bez powodu podnoszą ich na duchu takty "Międzynarodówki".
Sam film w pełni doceniony został dopiero po śmierci reżysera, ponad dwie dekady później. Uznano go też za pierwszy film artystyczny nakręcony w kinie bengalskim.