Niestety film mnie roszczarowal.
Jak na 2,5 godzinny film akcji faktycznie akcji było chyba niespełna 30 minut. Idąc do kina
spodziewałem sie rzeczywiście niesamowitych walk, wszak w filmie teoretycznie było trzech
przeciwników. W rzeczywistości Goblin pojawił sie na dwie minutki, a walka z Rhino zaczęła sie
wtedy, gdy skończył sie film. Electro tez nie miał zbyt dużego występu, w przypadku jego pierwszego
spotkania ze Spiderem nawet cieżko mowić o jakiejś walce, tak szybko został obezwladniony przez
bohatera. Jest to tym bardziej śmieszne, iż w zwiastunach Peter wspomina o potężnych wrogach,
którym nie sprosta. Postac Harrego została swietnie zagrana i poprowadzona bardzo ciekawie aż do
momentu jego wydalenia z firmy, pózniej niestety jego historia zaczęła sie "sypać". Bardzo nie
podobało mi sie jak uwolnił Electro z więzienia. Młody chłopiec bez żadnych mocy uzbrojony jedynie
w paralizator wyłamuje sie do super - strzeżonego więzienia i uwalnia najbardziej pilnowanego
przestępcę - dajcie spokój! Jako miliarder mógł wynająć jakaś grupę najemników, ktora wlamalaby
sie do więzienia, zginęła, itp a on korzystając z zamieszania, uwolnilby Electro. Nie wiadomo tez, czy
po wstrzyknięciu jadu pająków pozyskał jakieś nadnaturalne umiejętności, czy był w stanie walczyć
ze Spiderem tylko dzięki kostiumowi/zbroi i czy jako Goblin poleciał walczyć z bohaterem, aby
pozyskać znowu jego krew, czy tylko chodziło o zemstę.
Proponuje wszystkim obejrzeć trzecia cześć Spider-mana, gdzie tez było trzech przeciwników i
porównać walki z tamtego filmu z tymi z the Amazing Spider-mana 2.
Przepraszam za zbyt długa wypowiedz, ale jestem fanem Spidera i chciałbym otrzymać wreszcie
dobry film z jego udziałem.
Goblin i Rhino zostali ledwie zarysowani (zwłaszcza ten drugi) jako zapowiedź kolejnych filmów, przecież nie mogą wszystkiego pokazać od razu, nie?
ja osobiście nie narzekam na zbyt mało akcji, było jej tyle, ile trzeba, choć Electro było może ciut za mało ale z drugiej strony, jak ciekawie ukazać dłuższą walkę z nim?, weź jeszcze pod uwagę, że filmowy Electro nie jest jakimś geniuszem zbrodni, tylko chorym psychicznie człowiekiem.
Rozumiem, ze film miał być częścią większej historii - stad marginesowe potraktowanie Goblina i Rhino, niemniej jednak the Amazing.. jako pojedyncze dzieło wiele na tym stracił.
szczerze mówiąc, jeśli chcieli tylko "przedstawić" Goblina to było go o wiele za dużo. Mi się trochę wydawało jakby przez cały film nie mogli się zdecydować czy głównym przeciwnikiem w tej części ma być Goblin czy Electro. Chodzi mi o to, że mimo że walka z Goblinem (trwająca w sumie chyba tyle samo co finałowa z Electro) była dość krótka, Harry był jednym z głównych bohaterów... I zgadzam się co do małej ilości momentów walki, bardziej się skupili na wielkim love story z Gwen, co było według mnie bardzo pod publikę nie interesującą się komiksami (dlatego tez Andrew Garfield i Emma Stone) i to bardzo zepsuło film. a co do love story to mimo wszystko cieszę się, że Gwen umarła... Nigdy jej nie lubiłam i zawsze wolałam MJ i ciesze się, że ją wprowadzą + czy tylko mi się wydaję, że Andrew Garfield bardziej pasuje do roli Harry'ego? Już nie zważając na to jak bardzo nie pasuje do roli Petera.. ;)
a co do Rhino to mimo ze inaczej go pamietalam, to calkiem ciekawie go przedstawili i szkoda ze go tylko tak wcisneli na koniec zeby byl... A no i w porównaniu do poprzedniej wersji Spider-mana to musze przyznać, że przemiana w Goblina była tu o wiele lepsza (chociaż bardzo mi się podobało jak Goblin mówił do Normana...). W ogóle po poprzedniej części Niesamowitego spodziewałam się czegoś o wiele gorszego... Chociaż efekty specjalne jak z gry komputerowej.... serio, pierwsze co zrobiłam po powrocie do domu to zaczęłam szukać tej gry z przed kilku lat hahaha
Ja co do wyboru aktorów nie mam akurat zastrzeżeń. Garfield pasuje, jak dla mnie, do roli Spidera, to samo tyczy sie aktora, który wcielił sie w Harry'ego. Postacie także wyglądały fajnie, zwłaszcza Goblin - po charakteryzacji zielona maska nie była mu potrzebna!
Zgadzam sie co do zbytecznego wyolbrzymienia love story, co jest zreszta bolączką wszystkich filmów ze Spiderem. Relacje damsko-męskie mamy w każdym filmie, a na film o superbohaterze przychodzi sie dla fantastycznej akcji i walki z superlotrami.
serio pasuje ci Garfield? znaczy fajne jest to, żę w porównaniu do poprzedniej wersji, Spider man ma tutaj swoje komiksowe poczucie humoru, ale przecież on nie był skejtem i to boli... :/ a co do DeHaan'a to też mi się bardzo podobało jego wykonanie, serio myślałam, że będzie gorzej, a zagrał świetnie!
Mimo, iż - jak juz wspomniałem - nie podobało mi sie jak Harry uwolnił Electro, to muszę przyznać, ze scena jak Harry nakłania Electro, by stanął po jego stronie została cudnie zagrana przez nich obu. "-Dlaczego mam tobie zaufać ? -Bo cię potrzebuje! -Potrzebujesz mnie?" Garfield ma rzeczywiście kontrowersyjny sznyt, ale właśnie fajnie gra Spidera z jego dowcipami i gestykulacja.