Garfield jest spoko, Emma Stone też, ale poza tym wszystko w tym filmie leży: począwszy od kostiumu, w którym Parker wygląda jak tania prostytutka (u Raimiego wyglądał ZNACZNIE lepiej) poprzez nudnego, schematycznego przeciwnika (zły doktorek mutuje!) po prostą jak drut fabułę, w której wszystko ma dokładnie taki początek, środek i koniec, jakiego można się spodziewać po tego typu filmach i nic niczym nie zaskakuje. Na dokładkę tanie poczucie humoru i zero jakiegokolwiek suspensu, czy choćby krztyny "atmosfery". Jedyne co się udało (poza wyborem Garfielda do głównej roli) to sceny "chemii" między Parkerem i Stacy. Webb potrafi takie rzeczy kręcić - zrobił przecież świetne "500 dni miłości", ale w kinie akcji zupełnie sobie nie radzi. Plakat "Okna na podwórze", który wisi w pokoju Parkera, jest tam trochę "jak na ironię" - w przeciwieństwie do Hitchcocka Webb nie potrafi budować napięcia.
Poza tym nierozwiązaną kwestią pozostaje: po co reboot zaledwie dziesięć lat po pierwszym "Spider-Manie" Raimiego. Ta wersja nie ma do zaoferowania nic więcej ponad to, co oferował Raimi - powiedziałbym raczej, że ma do zaoferowania znacznie mniej. Jaszczur zamiast Zielonego Goblina, Stacy zamiast Mary Jane, Garfield zamiast Maguire'a, a poza tym to, co wcześniej: znowu pająk musi Parkera ukąsić, znowu wujek musi zginąć, znowu Parker musi dojść do ładu ze swoimi nadprzyrodzonymi zdolnościami i znowu musi pokonać wroga. Ale wszystko to u Webba zrobione jest bez polotu, bez werwy i bez ducha.
Nie wiem, może jeśli wynajmą sobie następnym razem lepszych scenarzystów i przestaną się bawić w rebooty - to może piąta część będzie lepsza. Garfield daje nadzieję tej serii, ale ta część jest zupełnie niepotrzebna - no i po prostu słaba.
Cóż to za krok w tył dla Marvela w porównaniu z "Avengersami", których mieliśmy niedawno w kinach!
No, wiem. Ale dobra, ja chyba po prostu nie jestem targetem Marvela. Podobało mi się kilka ich filmów (lubię "Avengers", "Spider-Mana" Raimiego, "Hulka" Anga Lee [który pozostaje najwybitniejszym filmem npdst. Marvela, totalnie niedocenionym], "Kapitana Amerykę", trylogię o "X-Menach", nieźle mi się jeszcze oglądało trzecią część "Spider-Mana" - i to chyba wszystko; cała reszta mnie męczyła: dwa dalsze filmy o "X-Menach", "Thor", "Incredible Hulk", drugi "Spider-Man' - i teraz "czwarty", "Fantastyczne Czwórki", "Iron-Many", "Daredevil" itp., itd.). Z DC Comics mam mniejsze problemy. Mniej idiotyzmów. Ciekawsze fabuły. Mniej nudy. Bardziej interesujący bohaterowie. Mniej żenady.
No nic, w przyszłym roku Marvel wypuszcza 3 filmy i chyba tylko na "Thora 2" się wybiorę - ze względu na rewelacyjnego Lokiego! Bo coś czuję, że "Iron Mana 3" i kolejnego "Wolverine'a" nie zdzierżę. :P
Po pierwsze, co Ci się nie podoba w przemianie Connorsa w jaszczura?, twierdzisz że to jest schemat ale tak to właśnie wymyślono w komiksach, co twórcy mieli niby Zrobić?
w komiksach Pater Parker i Connors są przyjaciółmi, Connors ciągle traci panowanie nad sobą i zmienia się w lizarda a Peter ciągle mu pomaga, poczytaj trochę, Connors nie jest typowym czarnym charakterem, jest bardziej zagubionym człowiekiem, który znalazł się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie
jeżeli już porównujemy filmy na podstawie komiksów Maevela to dla mnie TASM bije na głowę " Avengers ", jest lepszym filmem, bardziej na serio traktuje swoich bohaterów, jest bardziej logiczny, mniej patetyczny i sztuczny, już pierwszy " Iron Man " kładzie Mścicieli na łopatki - zresztą, widać już że Masz dziwny gust, nie podoba Ci się najlepsza część Spider Mana Raimiego ( 2 ), " Iron Man " czy " X-Men Pierwsza Klasa " a zachwycasz się nad gniotem jakim był " Hulk " Anga Lee - najnudniejszy film o superbohaterze, jaki widziałem
moja klasyfikacja filmów na podstawie komiksów Marvela wyglądałaby tak:
X-Men
TASM
X-Men 2
Iron Man
X-Men First Class
Captain America The First Avengers
Spider Man 2
Spider Man 3
Iron Man 2
Thor
Avengers
Ale "Hulk" to serio gniot. Nieumiejętne psychologizowanie i fatalny montaż. Film zupełnie nie trzyma tempa i udaje ambicje których nie ma. Jako film rozrywkowy słaby, jako coś ambitniejszego również. Najgorszy film tego reżysera. Już nawet ten film z Nortonem mimo że nie rewelacyjny to był lepszy..
Dokładnie, drugiego Hulka da się oglądać, przy pierwszym trzeba mieć zapałki na oczach ;)
poza tym, nisko sobie cenisz tak dobre filmy, jak pierwszy " Iron Man ", " X-Men Pierwsza Klasa " czy najlepszą część przygód Spider Mana od Raimiego: " Spider Man 2 ".
Od dawna mam świadomość, że są filmy po prostu za trudne dla większości widowni - i "Hulk" Lee należy do takich filmów. Do pewnych produkcji trzeba dojrzeć, a większość ludzi nie dojrzewa do niczego. Życie. :P
Natomiast "Incredible Hulk" to tandeta łatwa, lekka i niewymagająca myślenia - a więc w sam raz dla mas.
Nie wiem, co tu można dodać. To przecież oczywiste.
Nie rób sobie jaj. Bardzo nieumiejętnie był nakręcony film Anga Lee. A reżysera tego lubię. Jedyne czego ten film wymaga to wzięcia czegoś na pobudzenie żeby nie zasnąć. Obok kontynuacji "Transformers" Baya powinien się znaleźć w podręczniku "Jak nie robić blockbusterów". Nie ma nic złego we wprowadzaniu ambicji do kina rozrywkowego (jakoś w "X-men" udało się to pogodzić i krytycy oraz widzowie byli zadowoleni), ale trzeba umieć to robić, a tam się to po prostu nie udało. Film zawisł pośrodku. Bo nie jest ani kinem rozrywkowym, ani ambitnym. Po prostu kinematograficzny śmieć. Drugi Hulk za to był przynajmniej niezłą rozrywką, ale bez szału. Zresztą skoro ten film Lee był tak wspaniały to wytłumacz mi czemu w następnym się od niego odcięli. Dla mnie pierwszy "Hulk" 4/10, a TIH 6/10,
Ja lubię 'Hulka' Lee. Jedna z niewielu adaptacji Marvela, którą oglądałem już kilka razy - i pewnie jeszcze kiedyś do niej powrócę. Jasne, ma trochę wad, ale to wciąż inteligentna, wymagająca skupienia rozrywka.
Dla mnie 7/10, a "IH": 5/10.
Nazwałbym to raczej pseudointeligentną rozrywką. Widziałem film 2 razy. W kinie (dałbym 1,2/10) i na DVD (dałem 4/10)
Nazywaj ją jak chcesz. Jak dla mnie numer 3 wśród wszystkich adaptacji Marvela - za "Avengersami" i pierwszym "Spider-Manem" Raimiego. Podoba mi się też to, że ten film wpisuje się w cały dorobek artystyczny Lee, porusza podobne tematy, jak jego wcześniejsze filmy itp. itd. A to, że nie zadowolił ani producentów (stąd reboot) ani widzów (stąd niska ocena - m. in. na Filmwebie) obchodzi mnie niewiele. Grunt, że zadowolił mnie. :P
No tak, mutujący Banner jest ok ale już mutujący Connor jest " be ", bo to schemat, itp. ;)
ja osobiście " Hulka ' Anga Lee stawiam w trójce największych gniotów Marvela - no dobra, czwórce:
1: Hulk
2; Elektra
3: Dardevil
4: X-Men Geneza Wolverine
Widzisz, lis, nie odróżniasz mutacji trywialnej - z której nic nie wynika poza tym, że żenująca jaszczurka zaczyna latać po mieście - od mutacji, która wprowadza do fabuły freudowsko-stevensonowsko-psychologiczne kwestie.
"Elektry" nie widziałem, "Wolverine" słaby, "Daredevil" żenujący.
Ale "Hulk" to jeden z tych filmów, które są tak dobre, że mało inteligentnym widzom wydają się złe. Bywa i tak. :P
Już odezwali się hejterzy nie zostawiając suchej nitki na nowym ''Pająku'' .Walce się na cyce! ja daję maks 10/10 .Uważam ,że ta część zjada sagę Raimiego (Mimo iż też miała wysoki poziom). Nawet na sekundę film mnie nie nudził.W momentach akcji siedziałem wlepiony w ekran jak gekon w muchę.Mimo iż doceniam też kino bardziej ambitne to jednak jako film akcji-przygodowy bądź Science-Fiction jest to mistrzostwo.
Dawanie 10/10 (a więc nazywanie "NSM" ARCYDZIEŁEM) jest niepoważne, niezależnie od tego, czy Ci się film podobał, czy nie. :P Dowodzi jedynie zerowej znajomości kina. 9/10 by jeszcze obleciało - pokazywałoby jedynie, że masz kiepski gust. :P
Ale oceniaj sobie tego gniota, jak chcesz. Wolno każdemu. :P
Dobrze było, nie wyszło bardzo źle. Reżyser chciał zacząć historię od początku. Jeśli zrobi też dwójkę i trójkę to warto mimo wszystko czekać. To nie jego wina, że film jest "schematyczny". Skąd wiesz, że wujek musi zginąć, że Parkera musi ukąsić pająk? To są pytania retoryczne i nie muszę Ci odpowiadać. Ten film po prostu poszedł dobrą drogą. Trochę zawodzi, bo spodziewałem się czegoś mega mocnego, efektownego, ale mimo wszystko zawodu nie było.
Na plus zapomniałem jeszcze napisać o dwóch dobrych scenach: ratowanie chłopaka zawieszonego w samochodzie i walka z Jaszczurem w szkole za starszym facetem słuchającym muzyki. :) Właściwie obie jak gdyby wyrwane z innego filmu - ta druga pokazująca możliwość lekko bardziej jajcarskiego podejścia do całej historii - w inteligentny sposób jajcarskiego! - jak w "Avengersach", a ta pierwsza dająca możliwość bliższemu przyjrzeniu się psychice superbohatera (zdejmowanie maski/zakładanie maski jako klucz do odwagi itp.), ale nie pociągnięto ani jednego ani drugiego. Pozostałe dowcipy - poza tym jednym ze słuchawkami - stały na znacznie niższym poziomie. :P
"Cóż to za krok w tył dla Marvela w porównaniu z "Avengersami", których mieliśmy
niedawno w kinach!"
Co niby Marvel ma do tej produkcji? Spider-Man jest w rękach studia Sony, a oficjalna wytwórnia Marvela, Marvel Studios, robiło Avengers, Iron Many, Thora, Capa i Hulka. Do gadania nic nie mają.
Coś tam mają, skoro ich logo pojawia się na początku filmu, a więc są współproducentem filmu.
Ale o to mniejsza. Chodzi mi raczej o to, że poziom adaptacji komiksów Marvela gwałtownie spadł w przeciągu kilku tygodni od premiery "Avengersów". :P
Davus ująłem w tej wypowiedzi temat filmów ambitniejszych niż ''Amazing Spider-Man'' . Nie jestem jakimś krytykiem,recenzentem czy Bóg wie kim jeszcze ale znam się na dobrych filmach a ten w swojej kategorii był bardzo dobry .
A swojego zdania i oceny i tak nie zmienię bo film bardzo mi się podobał.A krytyka innych wisi mi bo hejterów nie brakuje.
No i świetnie, co nie zmienia faktu, że film jest słaby. Poza tym "hejter" to ktoś, kto krytykuje i nie lubi dla zasady. Ja tak nie robię. Lubię Spider-mana, lubię Garfielda, ale film mi się nie podobał. Moje prawo. :P
No i cała dyskusja sprowadziła się do tego, że Ty masz rację i monopol na jedynie słuszną ocenę filmu. "Nie każdy musi mieć równie wyrobiony gust jak ja" i "film jest słaby" - to tylko dowody na to, że Twoje wypowiedzi tylko pozornie są właściwie uargumentowane. Jako postronna osoba widzę to tak, że na siłę wyszukujesz minusy, bo zwyczajnie coś masz do tego filmu i to, w jaki sposób się wypowiadasz, w moich oczach czyni Cię hejterem. Mi, jako fance komiksów ta ekranizacja podobała się najbardziej. Rola Garfielda świetna, nie brakowało fajnych, humorystycznych scen i tych pełnych napięcia pomiędzy dwójką bohaterów. Nie ukrywam, że nie jest to film, który zmienił moje życie i target filmu waha się pomiędzy 12-2 rż, ale sądzę, że każdy fan Spidermana znajdzie w tym filmie coś pozytywnego.
a ile masz lat synku że takie farmazony opowiadasz??? co ty spidemana do avengersów porównujesz??? ahaha