film dobry ale tylko dobry. tylko bo brakuje mi w nim pewnych istotnych elementow, w moim odczuciu filmy ze sztuka walki w tle powinny byc albo skrajnie banalne (pewnego razu w chinach) albo naprawde arcy artysstyczne (hero) co sprawia ze widz nie niecierplwi sie w oczekiwaniu na kolejna walke bo w pierwszym przypadku ma ich w brud a w drugim raczy sie pieknymi obrazami...tutaj mamy troche sucha biografie pewnego bohatera narodowego ktora zwyczajnie momentami nudzi... sceny walki naprawde dobre ale nie zapadaja w pamiec, tak jak i film...
Mi z kolei podobało się wyważenie w filmie pomiędzy fikcją, a prawdą. Brak tu słynnych "lotów chińskich". Niekiedy są trochę "mocniejsze" odbicia od ziemi i sprawność ruchowa ponad przeciętność, ale nie ma przesadyzmu i to jest piękne. To czy zapadły w pamięć czy nie, to raczej kwestia indywidualna, na razie nawet nie ma co tak mówić, bo chwile minęły od seansu ; p, ale kto wie. Może za 2 lata wciąż będę pamiętał sceny z filmu...
Ja pod względem akcji, jak i treści oceniam film na 10.
Jedyne "nierealne" sceny były podczas walki dwóch mistrzów w restauracji. Chodzi mi o te kopnięcia i łamania podłogi, daje 9.5/10.