Niewidzialna wojna

The Invisible War
2012
7,0 631  ocen
7,0 10 1 631
6,0 2 krytyków
Niewidzialna wojna
powrót do forum filmu Niewidzialna wojna

... wypływają z niezrozumienia, o czym ten dokument w istocie opowiada i jaki problem próbuje się tu naświetlić. Nie chodzi tylko o gwałty dokonane na kobietach służących w amerykańskiej armii, ale ogólnie o zjawisko gwałtu w środowisku mocno shierarchizowanym, co w szerszym kontekście stanowi ujawnienie swoistej luki w legendarnym już amerykańskim systemie demokratycznym. Oczywiście, jak przystało na "amerykański dokument", film jest "skomponowany", a więc dochodzi do mocnej stylizacji opowieści w ten sposób, że mamy współczuć ofiarom (i ich bliskim), fakty są przedstawiane "przez łzy", w poruszający sposób, wszystko zaś kończy się optymistycznym akcentem typu: "nie jesteś sama, pomożemy ci, to nasz narodowy obowiązek", itp. Pewien ideał zostaje tym samym zachowany, ale z całego obrazu wyłania się silna krytyka systemu - struktury, w której dopuszczający się gwałtu przełożony, niemal w prostej linii występuje potem w roli obrońcy a nawet sędziego, a wszystko z mocy urzędu. To państwo w państwie, a więc zamach na demokrację, który dokonuje się (jak zwykle zresztą) poprzez krzywdę obywateli - tych, którzy uwierzyli w pewne idee i w ich służbie się poświęcili.
Nie dostrzegam tu natomiast żadnego głosu o charakterze tzw. poprawności politycznej czy emancepancyjnym (kobiety w armii). To normalna w ustroju demokratycznym i konstruktywna moim zdaniem krytyka pewnej dysfunkcji w ramach większego systemu. Niedojrzała część społeczeństwa obywatelskiego będzie pisać bzdury typu: "wojsko to nie miejsce dla kobiet", ale to przecież żadne rozwiązanie - to unik wobec problemów, które przynosi ze sobą demokratyczna rzeczywistość (podobnie, jak obecna w Polsce dyskusja odnośnie związków partnerskich). Chcesz, czy nie - życie toczy się swoim torem, a o ile dobrze rozumiem rolę prawa i konstytucji, są to "urządzenia" mające jak najmniej konfliktowo/inwazyjnie regulować to realne (nie wyimaginowane, zgodne z czyimś tam sumieniem, etc.) ludzkie życie.
Od siebie dodałbym jeszcze być może pewną nadinterpretację, ale trochę tak mi się to kojarzy: mianowicie ta tytułowa niewidzialna wojna toczy się cały czas w ustrojach demokratycznych i to wewnątrz samego systemu. W państwie autorytarnym takie problemy załatwia się odgórnie, bezdyskusyjnie, czasem siłowo. W demokracji jest trudniej, bo trzeba to przedyskutować, przepracować i tak naprawdę nigdy ostateczne słowo nie zostaje powiedziane. To trudne, ale w dalszej perspektywie po prostu działa - wszak nie wymyślono dotychczas lepszej formy państwa, niż demokracja.

parura

Zgadzam się z każdym zdaniem Twojego wpisu.

ocenił(a) film na 7
parura

amen

parura

to samo dzieje się w kościele katolickim (hierarchicznej, scentralizowanej organizacji pozbawionej jakiejkolwiek zewnętrznej czy wewnętrznej kontroli). tyle że księżulkowie preferują gwałcić dzieci. pewnie dlatego że tak bezpieczniej.

ocenił(a) film na 9
parura

Lubię Cię, Paruro.

parura

Ach, władza i bezkarność co za cudowna mieszanka. Najmocniej utkwił mi w głowie argument, że w armii ryzyko gwałtu to zwykłe ryzyko zawodowe i każdy powinien sie z nim liczyć.

parura

świetny wpis parura +++