O północy w Paryżu

Midnight in Paris
2011
7,1 202 tys. ocen
7,1 10 1 202377
7,3 61 krytyków
O północy w Paryżu
powrót do forum filmu O północy w Paryżu

(SPOILER)
Czy Was też rozczarowało zakończenie? Czy nie byłoby lepiej gdyby Gil spotkał Adriannę w czasach współczesnych (ostatnia scena), np idącą z psem o imieniu Salvador albo Hemingway? Myślę, że byłoby ciekawiej gdyby na siebie wówczas wpadli i gdyby padło: "Czy my się przypadkiem już gdzieś nie spotkaliśmy?"

O samym filmie - niezły, ale dechu mi nie zaparło.
Przez cały czas trawnia filmu nie mogłam się oswoić z osobą Owena Wilsona. Uważam, że nie do końca trafnym pomysłem było obsadzenia akurat jego.
Zgodzicie się, że o wiele lepiej pasowałby np. jego brat Luke?
Owen zapadł mi w pamięci jako gość wpraszający się na wesela i płaczący po stracie biszkoptowego labradora.
Rachel McAdams - bardzo przekonująca w roli zimnej zołzy.
Adrien Brody - genialny :) Epizodyczna rola, a jakże barwna.
Jak dla mnie 6/10

vanilla_sky85

hmmm ja się z Tobą nie mogę zgodzić..
Po pierwsze moim zdaniem zakończenie było właśnie idealne - gdyby było jak Ty piszesz, to film byłby przesadzony i całe przesłanie ległoby w gruzach
a po drugie uważam że Owen był świetny - znakomicie pokazał naiwność głównego bohatera i chęć przeżycia przez niego czegoś więcej...
:)
pozdrawiam :)

ocenił(a) film na 10
mahout

Owen z założenia nie pasował, a okazał się idealny - wręcz genialny. Natomiast zakończenie ze spotkaniem Adriany byłoby na miarę komedyjki romansidła 3 klasy. I nie pasowałoby do przesłania filmu - przecież mamy patrzeć wokół siebie i szukać we własnym świecie tego, co jest dla nas najlepsze. Nieprawdaż?

Pierre_Doll

Oczywiście że tak :)

ocenił(a) film na 7
vanilla_sky85

Moim zdaniem, Twoje zakończenie byłoby lepsze. Trochę zdziwił i rozczarował mnie fakt, że pomimo wyraźnej chemii między Gil'em a Adrianą oboje odeszli w swoje strony, bez cienia żalu i smutku. Spodziewałam się, że Gil zostawi Inez dla swej muzy z lat 20, a okazało się, że nagle jego zainteresowanie przeniosło się na jakąś niedawno poznaną francuzkę ze sklepu z płytami. hmm, może czegoś nie zrozumiałam, może coś mi umknęło, ale ten film nie zaspokoił moich oczekiwań, chociaż może spodziewałam się zbyt wiele.

ocenił(a) film na 9
howdareyou1

wydaje mi się że zakończenie jest dobre, Adriana bardziej niż kochała Gila nie kochała czasów i miejsca w którym żyła. on uświadomił sobie że ta nostalgia nie ma sensu, dla niej było jeszcze za wcześnie

ocenił(a) film na 8
czlowiek_z_proszku

Dokładnie, Gil i Adriana wybrali różne ścieżki i bez sensu byłoby, gdyby nagle znalazła się w 2010 roku. Owszem, była między nimi chemia i więź oparta na wzajemnym zrozumieniu jakiej Gil nie miał z Inez, ale to nie była jakaś głęboka pokonująca wszystko miłość. Midnight in Paris to nie komedia romantyczna i nie o to w tym chodziło. Poza tym ja interpretuję spacery Gila po Paryżu jako wycieczki po jego własnej duszy, a Adriana była właśnie częścią tego świata.

ocenił(a) film na 10
milkaway

te wędrówki po własnej duszy, to to, co każdy z nas powninien przejść zastanawiając się nad własnym życiem. Ten film pokazuje, że możemy odnaleźć szczęście, które często jest blisko nas. I nie trzeba tęsknic do innych czasów, sytuacji, autorytetów. Róbmy swoje, bo to my tworzymy historię. Odrzućmy podawaną nam papkę i cieszmy się życiem takim, jak je sobie wyobrażamy. Na przekór schematom.

użytkownik usunięty
Pierre_Doll

idealna interpretacja, nic dodać, nic ująć:)

ocenił(a) film na 9
milkaway

jak najbardziej zgadam sie z milkaway i pierre_doll. wydaje mi sie, ze inne interpretacje, czy propozycje zakonczenia moze nie sa bledne, ale nie do konca sluszne. bardzo dobrze, ze allen poszedl w innym kierunku, co pozostawilo nam-widzom wiele do myslenia. swietny film.

ocenił(a) film na 9
vanilla_sky85

vanilla_sky85 nie oglądaj takich filmów bo Twój komentarz oznacza tyle samo co ( oglądałam i nic nie rozumiem yyyyyy) szkoda Twojego czasu. Wstaw wodę na herbatę, usiądź wygodnie w fotelu i poczekaj na lepsze czasy dla Twojego gatunku.

miczurino

No tak - mów mi co mam ogladać, a co nie ;)
Lubię Allena. Doceniam jego bogatą wyobraźnię i wrażliwość której momentami brakuje w kinematografii.
Wątek założyłam z czystej ciekawości i po to, żeby poznać Wasze zdanie (do którego każdy ma prawo, czyż nie?).
Film zły nie jest, ale moim zdaniem stać go na więcej. Ot co.