O północy w Paryżu

Midnight in Paris
2011
7,1 202 tys. ocen
7,1 10 1 202374
7,3 61 krytyków
O północy w Paryżu
powrót do forum filmu O północy w Paryżu

Jak myślicie czy film spodoba się komuś kto generalnie nie lubi twórczości W. Allena???

ocenił(a) film na 8
ocenił(a) film na 6
uwieziona

Oczywiście.

ocenił(a) film na 7
kasius_22

Myślę, że nie. Moja koleżanka nie lubi Allena i kiedy ją zaciągnęłam do kina na ten film to po pół godziny zasnęła;)

ola8359

To jeśli mamy rzucać przykładami:
Moja siostra, osoba nie trawiąca Allena, była 'zauroczona' filmem.
3/2 - na tak;).

ocenił(a) film na 1
kasius_22

Zdecydowanie nie. Wiem to po sobie. Wcześniej Allena oglądałem tylko jeden film który nie zrobił na mnie wrażenia. Ale ten tu to kupa do potęgi.
Nie dziwię się koleżance Oli że zasnęła, sam miałem ochotę to zrobić. Po za tym ludzie którzy byli na sali kinowej podczas seansu nawet nie reagowali gdy pewna panna zaczeła sobie gadać przez telefon w czasie filmu:) Taką obojętność wywołało to pseudodzieło.

ocenił(a) film na 8
Shimeck

Nie dziwię się, że większość ludzi tego filmu nie rozumie. Ja nie znoszę Allena, mało tego nie znoszę Owena Wilsona a jestem tym filmem zachwycona. Trzeba trochę wysilić się i dostrzec drugie dno w tej na pozór błahej opowieści.

użytkownik usunięty
delilah86

Też mnie dziwi to, że tak wielu ludzi go nie rozumie. Tym bardziej, że moim zdaniem jak na film Allena owo drugie dno jest ukryte zdecydowanie płycej niż zwykle.

A co do głównego pytania: myślę, że może się spodobać. Stare Allenowe kino było jednak zupełnie inne.

ocenił(a) film na 4

Ludzie, a kto mówi, że go nie rozumiemy?... mnie po prostu nie odpowiada humor Allena, a aktorzy w omawianym przez nas filmie tym bardziej, szczególnie główna postać grana była sztucznie - to moja opinia. Jednocześnie nie spłycajcie faktu, że komuś nie podobał się ten film do twierdzenia, że go nie zrozumiał. Owszem, ja dostrzegłam bardzo mądre przesłanie, że nie doceniamy tego, co mamy i marzymy o rzeczach niedostępnych, czy minionych, szukając w nich lepszego życia, podczas kiedy nigdy nie jest kolorowo - przez co tracimy wiele z dnia teraźniejszego. Ta głęboka myśl bardzo mi się spodobała, tak samo jak piękno ujęć, jednak film jako całość w ogóle nie trafia w mój gust. Co nie znaczy, że uważam go za "gówno" jak niektórzy to określają.

ocenił(a) film na 7
kasius_22

ja myślę że sie spodoba. Chociaż nie lubię allena ten film naprawde mi sie podobał. Jest bardzo klimatyczny! polecam polecam!

ocenił(a) film na 1
ECDL007

No proszę Cię :) Facet wchodzi do paryskiej kawiarni, a tam gość przy pianinie śpiewa po amerykańsku :) Czego to niby miał być klimat? Nowego Orleanu? Bo myślałem że to film o Francji...

Shimeck

amerykańsku? Proszę Cię;). Amerykański i brytyjski jest akcent. Nie lepiej powiedzieć po angielsku.?
A poza tym jedna angielska piosenka nie zmienia klimatu filmu. Rozumiem gdyby w ogóle nie było francuskich piosenek, a były;)

ocenił(a) film na 1
puchatek_filmweb

Nie ma to jak czepiać się niepotrzebnie szczegółu. Dobrze że mnie uświadomiłeś odnośnie akcentów, bo gdyby nie Ty to dalej żyłbym w nieświadomości ;) A jak już chcesz być taki dokładny to zauważ że nie ma czegoś takiego jak- brytyjski akcent, bo nacje wchodzące w skład Zjednoczonego Królestwa Brytyjskiego mają różne akcenty. Oczywiście chodziło mi o to, że chciałem rozróżnić dwa państwa bo jak zapewne wiesz Anglicy i Amerykanie trochę się różnią mentalnie mimo że mówią prawie takim samym językiem. Ja natomiast chciałem zwrócić uwagę na fakt że amerykański reżyser uznał że normalne jest budowanie klimatu paryskiego na amerykańskiej piosence, co samo w sobie jest absurdalne. Pomyśl o ile bardziej widz wczułby się w atmosferę Paryża gdyby w tej kawiarni śpiewak śpiewał jednak po francusku...

Shimeck

Pragnę zauważyć, że jednak co do brytyjskiego akcentu się nie mylę. Choć masz rację, to nie miejce na takie uwagi.
Więc wybacz. Jednak nawet w Paryżu nie ograniczają się tylko do francuskiej piosenki, to nic złego i nie 'niszczy' klimatu filmu.

ocenił(a) film na 1
puchatek_filmweb

Ok rozumiem Cię, chciałeś się wczuć i się wczułeś. Ja nie próbowałem i film mnie wynudził :) Idąc Twoją logiką, klimat Warszawy można też zbudować na peruwiańskich Indianach, grających na flecikach na Marszałkowskiej:) Niby można, tylko po co...Klimat dawnej Warszawy to Stasiek Wielanek i jego Kapela Czerniakowska lub Orkiestra z Chmielnej, nie wierzę że dawny Paryż nie dorobił się odpowiedników. Koniec kropka. :)

Shimeck

Hola, hola. Nie popadajmy w skrajności xD.
Poza tym, żeby była jasność. Jestem kobietą;)

ocenił(a) film na 8
Shimeck

Jak się nie ma wystarczającej wiedzy o postaciach, które w tej historii wystąpiły to się wraca do domu i dla samego siebie sprawdza się ich biografię (czy to z czystej ciekawości, chęci wzbogacenia wiedzy, czy po prostu żeby nie rozbić z siebie ignoranta). Ja też nie znałam wszystkich postaci występujących w filmie. Jedną z nich był też Cole Porter, który nadawał ten "klimat Nowego Orleanu". Paryż w czasach do których przenosił się bohater był wówczas często i chętnie odwiedzany przez obcokrajowców - Hemingway, Fitzgerald, Picasso, Bunuel czy Dali oraz wcześniej wymieniony Cole Porter. To, że śpiewał po amerykańsku/ brytyjsku/ angielsku w paryskiej knajpie gdzie przebywał artystyczny światek jest jak najbardziej klimatem ówczesnego Paryża :)
Co do ogółu filmu - według mnie może się podobać.

ocenił(a) film na 1
k_z

Już się tak nie podniecaj tą mieszaniną obcokrajowców w ówczesnym Paryżu ;) To że w naszej stolicy mieszkają np murzyni, Wietnamczycy, czy Turcy, to nie znaczy że tworzą klimat Warszawy. Jeśli Ty będąc w wietnamskiej restauracji w Warszawie, słysząc wietnamską muzykę, czujesz warszawski klimat to współczuje dobrego samopoczucia :) A oni też chętnie odwiedzają nasze miasto, tylko co z tego?

ocenił(a) film na 8
Shimeck

Możesz mi wierzyć albo nie, ale się tym nie podniecam. Byłam parę razy w Paryżu, spędziłam tam trochę czasu. Warszawa natomiast jest moim domem przez większość roku więc mieszanina obcokrajowców nie robi na mnie wrażenia.
Mylisz się jednak twierdząc, że obcokrajowcy nie nadają specyficznego charakteru miastom. Nie chodzi mi o zwykłych turystów ale imigrantów, którzy tam mieszkają trochę dłużej, mają swoich znajomych, pracę...
Nie chodziło mi o to, że wchodząc do pierwszej lepszej knajpki czy kawiarni słyszało się amerykańskie piosenki. Miałam na myśli to, że obracając się w konkretnej grupie ludzi, którą w tym przypadku stanowili artyści nie będący Francuzami, nie było to nic dziwnego. Paryż był (i jest teraz) wielokulturowy. To, że oglądając film oczekujemy czegoś innego - skoro jest Paryż to musi być francuska muzyka - nie znaczy, że to co było przedstawione w filmie nie przedstawia klimatu, który w Paryżu wówczas panował.
Klimatu Warszawy nie tworzą przecież tylko Zapiecki z pierogami, restauracje z polskim jedzeniem czy bary mleczne, gdzie słychać polską muzykę ale właśnie to, że obok Warszawiaków możemy spotkać inne kultury.

ocenił(a) film na 1
k_z

OK ja Cię rozumiem, pozostanę jednak przy swoim zdaniu. Jednak twierdzenie że "obcokrajowcy nadają specyficznego charakteru miastom" i "Nie chodzi mi o zwykłych turystów ale imigrantów, którzy tam mieszkają trochę dłużej, mają swoich znajomych, pracę..." - powiedz to rodowitym Paryżanom którzy borykają się z czarnoskórymi imigrantami, podpalającym im samochody i wzniecającym zamieszki w paryskich dzielnicach:) rzeczywiście ci to nadają miastu charakter...
Jak mam poczuć atmosferę danego kraju to wymagam maksymalnego wykorzystania kultury tego kraju, jego tradycji, języka, muzyki...do niczego nie są mi potrzebni wtedy imigranci.
Wyobrażasz sobie film o Irlandii, gdzie w tradycyjnym Irish pubie, przygrywa czeska kapela? A przecież Czechów tam sporo mieszka, ale nie tworzą oni klimatu Irlandii. Tylko o to mi chodzi.

ocenił(a) film na 8
Shimeck

Myślenie, że tylko rodowici z dziada pradziada obywatele danego kraju tworzą jego kulturę jest po prostu płytkie.
Klimat danego miasta jest sumą składową wszystkich części, nie tylko tych rdzennych. A Chinatown np. w Londynie? Bez klimatu jest? A różne regiony Francji? Na regiony przygraniczne miały głęboki wpływ państwa ościenne, niektóre tereny przechodziły wielokrotnie z rąk franuskich w niemieckie i na odwrót. A co o "klimacie Belgii" dopiero można powiedzieć?! A wpływ kulury Islamu na Hiszpanię? Czy potrafisz tam znaleźć granicę między tym co jest pierwiastkiem wg ciebie właściwym, a tym co "obcym"?

W filmie nie chodziło o odtworzenie "klimatu Francji" lat 20, a światka artystycznego, i to nie obiektywnie bynajmniej! Allenowi nie chodziło o wierne przedstawienie paryskiej bohemy jak w filmie dokumetalnym. Kolejne historyczne postacie widzimy przez pryzmat wyobrażeń, marzeń czy oczekiwań głównego bohatera - Amerykanina.

ocenił(a) film na 1
milkaway

Nie wiem po co to wgłębianie się w historię narodów. Nie wiem czy zauważyłeś, ale piszesz zupełnie nie na temat filmu który komentujemy. Francja to Francja. To że Paryż był pod okupacją w czasie wojny nie znaczy że Niemcy tworzyli kulturę tego miasta. No weź wyobraź to sobie: przenosisz się w tamte czasy wchodzisz do kawiarni, a tam na pianinie przygrywa major Wehrmachtu, czujesz klimat Paryża?

ocenił(a) film na 8
Shimeck

Równie dobrze mogłabym sie odgryźć, że Irlandia i Czesi to nie na temat filmu. Podałam tyle przykładów na zilustrowanie zjawiska, które jest omawiane w tym wątku. Dotyczy ono każdego kraju, a na pewno wszystkich stolic czy większych miast. Ale przykład Francji tez podałam, uściślę, że chodziło mi o Alzację i Lotaryngię.
W odpowiedzi na twoje końcowe pytanie (które dowiodło, że zignorowałeś kompletnie drugi akapit mojej wypowiedzi), tak, uznałabym, że przygrywający na pianinie Niemiec przyczyniał się do takiego a nie innego klimatu Paryża w latach czterdziestych. Nie znaczy to, że chciałabym słuchać tego Niemca, ale taka byłaby rzeczywista sytuacja tamtych czasów i klimat danej chwili. Wydaje mi się, że w tym tkwi problem. Spodziewałeś sie po filmie czegoś innego, a dostałeś obraz bohemy widzianej oczyma i wyobrażonej(!) przez współczesnego Amerykanina.
Atmosfera czy tez klimat miasta, jego charakter zmienia się na przestrzeni lat pod wpływem różnych czynników, wojny i okupacji jak najbadziej. Nie, nie twierdzę, że ów hipotetyczny Niemiec i jego utwory weszłyby do kanonu francuskiej muzyki.:) Zresztą to by było bardzo wąskie rozumienie kultury.
Czy uważasz, że tysiące imigrantów zamieszkujących blokowiska na przedmieściach Paryża nie współtworzą kultury współczesnej Francji? Ja uważam, że tak, niezaleznie od subiektywnych czy emocjonalnych opinii części francuskiego społeczeństwa. Czy uważasz, że kulturę Francji może tylko tworzyć stereotypowy "żabojad" w berecie, z wąsikiem i przygryzający bagietkę? ;)

ocenił(a) film na 1
milkaway

Jak mi powiesz jeszcze że hitlerowcy tworzyli klimat Warszawy w latach czterdziestych tak samo jak we Francji to chyba cie odeślę do psychiatry :) Chyba się mocno zagalopowałaś. Dla kogoś kto nie ma styczności z Francją jak ja, a chce poczuć choć trochę klimat stolicy tego kraju jeśli już ma się tam przenosić w kinie to takie elementy o których wspominasz są niepożądane. Nie odmawiam widzom przyjemności z oglądania tego filmu, jeśli czują klimat Paryża przy śpiewającym w kawiarni Amerykaninie to w porządku, mówię wyłącznie za siebie. Mi to psuje klimat tego miejsca i nikt mnie w tej kwestii nie przekona :) Dla mnie musi być akordeonista śpiewający po Francusku:) W tamtych czasach było na tyle dużo rodzimych śpiewaków że zapożyczanie obcych (amerykańskich) jest tylko ukłonem w stronę widowni USA.

ocenił(a) film na 8
Shimeck

Jak widzę nadal tłuczesz obraz Francji z punktu widzenia naiwnego turysty/imigranta na zmywaku. Tak, wyciagam pochopne wnioski na temat twojej znajomości kultury Francji, tak jak i ty wyciagnąłeś (zupełnie niepoprawnie) na temat mojej znajomości kultury i historii Francji. Ale robisz wycieczki osobiste balansujące na krawędzi kulturalnej dyskusji, więc ja też się nie będę powtrzymywać.
Powiedz mi jaki był w latach czterdziestych klimat Warszawy? (Ważne też czy czy w czasie wojny czy po wojnie?) Czy Polacy nie żyli w strachu właśnie z powodu Niemców? Czy nie było atmosfery ciągłego zagrożenia? Czy nie wpłyneło to na dzieła tworzone w tym okresie?
Nie, nie obraziłam nikogo w mojej poprzedniej wypowiedzi, niestety nieporpawnie zinterpetowałeś moją wypowiedź, gdyż postrzegasz kulturę w bardzo wąski nacjonalistyczny sposób, a niezdefiniowany "klimat miasta" (co to jest klimat miasta wg ciebie? chyba od tego powinna się zacząć ta dyskusja) jako namacalne wytwory typu obrazy, rzeźby, muzyka, tworzone tylko i wyłącznie przez Francuzów od co najmniej dziesięciu pokoleń wstecz. Mam wrażenie jakbyś musiał przeczytać o czymś z encyklopedii, żeby zarejestrowało się to u ciebie jako element kultury.
Jeszcze raz powtarzam, że w filmie Allena pokazano artystyczny światek międzywojnia wg wyobrażeń głównego bohatera, a nie "typową" francuską kawiarenkę, gdzie grali akordeoniści rodem z "Allo Allo". Naprawdę radzę zastanowić się nad konstrukcją fabuły. Żeby dyskutować o filmie nie trzeba go lubić, ale należałoby go zrozumieć.
Skompromitowałam się? Nie sądzę. W Paryżu roiło się od Niemców, dlatego też podjęłam tę hipotetyczną dyskusję. Każda grupa społeczna mająca władzę i wpływy w jakiejś dziedzinie (niekoniecznie w polityce) przyczynia się do kształtowania kultury i historii danego kraju/miasta. Radzę poszerzyć horyzonty intelektualne.

ocenił(a) film na 1
milkaway

Ty mi dziecko nie dawaj rad o poszerzaniu horyzontów, które wyniosłaś z "Króla lwa" , "Pocahontas" czy "Aladyna", którym dałaś maksymalne oceny. Egzystujesz w brodziku intelektualnym w stosunku do mnie. To że zniżyłem się do dyskusji z takim dzieciakiem jak ty udającym najmądrzejszego, to już dla ciebie powinien być komplement. Rzeczony akordeonista, wraz z obrazem paryskiej kafejki to ścisłe powiązanie tworzące niepowtarzalny klimat tego miejsca, w różnych okresach. Twój mało rozwinięty rozum nie jest w stanie ogarnąć że poczucie zagrożenia, strach i ciągła niepewność w latach 40, nie buduje kultury i klimatu miasta. Warszawa ma mi się kojarzyć z Niemcami? Tak byś chciała przedstawić naszą stolicę komuś nieobeznanemu? Postradałaś zmysły? Mi cały czas chodzi o klimat danego miejsca. O to co na stałe wryło się w skojarzenie danym regionem. Nie chce mi się pisać kilkanaście razy tego samego. Wytłumaczę to jak dziecku które jeszcze nie wyrosło z bajek, przekładając na pogodę, to że w Polsce pada czasem(ostatnio nawet często) deszcz nie znaczy że mamy klimat deszczowy i Polska nikomu nie kojarzy się z deszczem. To że w filmie w jednej knajpce w której akurat miała miejsce akcja przygrywał Amerykanin, nie tworzyło klimatu Paryża, bo w 1000 innych knajpek przygrywał pianista bądź akordeonista lokalny i to on tworzył niezapomniany i powielany do dziś klimat tamtych czasów. Chyba twoje horyzonty intelektualne są w stanie to ogarnąć....

Shimeck

Troszkę mnie poruszyło to jak dziwną argumentacje stosujesz... no bo jeżeli Tobie lata 40-te w Warszawie 'nie kojarzą się z Niemcami' to chyba niezbyt trafnie/realistycznie/prawdziwie oceniasz/patrzysz na ten okres w historii... Fakt napaści i okupacji miał miejsce i nic tego nie zmieni - podobnie jak nic nie zmieni faktu wpływu tego wydarzenia na całą kulturę okresu lat 40-tych ( póżniejszych również). Twierdzenie że "poczucie zagrożenia, strach i ciągła niepewność w latach 40, nie buduje kultury i klimatu miasta" to jakaś aberracja - nie użyłbym co prawda wyrazu buduje (raczej jakiś antonim tego słowa bardziej oddający to co się działo) ale pominięcie obecności okupanta w dziele o tym okresie potraktowałbym jako skrajną niewiedzę lub ignorancję ocierającą się o kłamstwo... bo jak juz wczesnej napisałem wydarzenie to miało wpływ na kazdy aspekt życia (a co za tym idzie również na 'klimat miasta')

ocenił(a) film na 8
Shimeck

Tą wypowiedzią kończę tę jałową dyskusję. Po pierwsze dlatego, że od uczestnika rozmowy oczekuję tolerancji poszanowania moich poglądów, nawet jeśli diametralnie się różnią. Po drugie, oczekuję kultury osobistej i zachowania zasad kulturalnej wymiany zdań. Próbujesz mnie ośmieszyć i obrazić wspominając filmy, które oceniłam wysoko, ale z przykrością muszę powiedzieć, że najbardziej powyższą wypowiedzią ośmieszyłeś samego siebie. Inteligencja przekłada się na kulturę osobistą i kulturę wypowiedzi. A niestety twoje słowa nie są ani w dobrym smaku, ani rzeczowe, nie podałeś nawet obiektywnych argumentów na poparcie twoich twierdzeń, a tylko rzucasz inwektywami pieniąc się przy tym straszliwie. Być może jesteś starszy ode mnie (24 lata tak dla informacji), ale jeśli chodzi o rozwój emocjonalny sprawiasz wrażenie zbuntowanego nastolatka, który tylko swoje racje uznaje za jedynie słusznie. Polecam zapoznanie się z podręcznikiem savoir-vivre'u.
Over and out.

ocenił(a) film na 1
milkaway

No przepraszam bardzo, ale to nie ja pierwszy wyjechałem z: "Radzę poszerzyć horyzonty intelektualne"...nie znasz mnie, nic o mnie nie wiesz, masz kilka lat mniej ode mnie, a radzisz mi poszerzać horyzonty, no miłe to raczej nie było, tolerancyjne też nie...a do wszystkich uparciuchów którzy ślepo brną w teorię że Amerykanin tworzy klimat Paryża chyba nic nie jest w stanie dotrzeć, żaden argument...można im sto razy pisać że w jednej knajpce grał ten Amerykanin, a w tysiącu innych jakiś Jean Pierre, a oni dalej ślepo że to Cole Porter tworzył klimat Paryża lat 20-tych...

ocenił(a) film na 1
milkaway

A jeśli chodzi o tych nieszczęsnych Niemców w latach 40 we Francji to nieźle dałaś się podpuścić. Bo jeśli na 1000 ówczesnych kafejek, w kilku (o ile w ogóle) przygrywał faszysta to chyba logiczne że nawet w 1% nie "przyczyniał się do takiego a nie innego klimatu Paryża w latach czterdziestych"...więc już może się nie kompromituj, co? I nie obrażaj ludzi którzy przeżyli okupację stwierdzeniami że obcy najeźdźcy niejednokrotnie stosujący terror wśród ludności, wprowadzali klimat.

ocenił(a) film na 8
Shimeck

o francji? a co to discovery travel?

kasius_22

ja nie lubie Allena,ale temu filmowi daje 9/10

kasius_22

tak, nawet jeśli nie lubisz W. Allena to z pewnością zakochasz się w Paryżu, a on tam gra główną rolę

kasius_22

spodoba Ci się, ja też nie jestem fanką filmów Allena, a ten mnie urzekł, polecam

użytkownik usunięty
kasius_22

Nie przepadam za Allenem, ale ten film niesamowicie mi się spodobał

ocenił(a) film na 6

Trudno powiedziec, chyba trzeba sprawdzic samemu. Ja byłam w kinie z koleżanką, która nie lubi Allena (a raczej nie rozumie, bo ogolnie nie kuma ambitnych filmów) i jej się podobał tak sobie.
Osobiście lubię Allena, ale nie wszystkie jego filmy, a ten podobał mi się tak na 7/10. Przede wszystkim za wspaniałe ujęcia Paryża.