Film ciągnie się jak makaron spaghetti który gotowany był w przesolonej wodzie. Nie wiem co reżyser a zarazem scenarzysta chciał pokazać tym filmem - rozumiem że samotność człowieka ale żeby ratunkiem było paplanie całymi dniami z komputerem to jak dla mnie dziwadło. Jakby przedstawić tą historię w godzinnym filmie to jeszcze dałoby rade jakoś to przetrawić ale taka padaka w dodatku dwu godzinna to zdecydowanie za długo dlatego odradzam to "dzieło" ale pewnie będą tacy co uznają że film jest rewelacyjny - jak ktoś lubi oglądać teatr jednego aktora gadającego do komputera to może mu się spodobać - innym polecam omijać szerokim łukiem.
serio? Naprawde jedyne co w tym w filmie dostrzegles to człowieka gadającego do komputera?
Serio, a co innego miałem dostrzec: kolesia którego zostawiła żona i który ma jakieś wyrzuty sumienia że nie poradził sobie w małżeństwie, w związku z czym szuka bliskości u innych a że mu nie wychodzi to kupuje sobie system operacyjny z gadającym głosem kobiety z którym to nawiązuje coraz to bliższe relacje w efekcie czego zatraca się w kontakcie z rzeczywistością. Jak dla mnie tak jak pisałem wcześniej - teatr jednego aktora (swoją drogą dobra rola Phoenixa) - może innym się spodoba taka konwencja filmu ale jak dla mnie strasznie dłużył się ten film zresztą sama fabuła łagodnie ujmując - dupy nie urywa.
No i wcale nie zauważyłeś tam poruszania wielu innych wątków oprócz "koleś gada do komputera"? Np. wizje wpływu technologi na nasze życie?
Takim ludziom nie warto tego tłumaczyć. Jeżeli sami tego nie zauważyli to tłumaczenie nic nie da. Ten film jest specyficzny, dla bardzo wąskiej grupy odbiorców. Jeżeli kogoś nie nie interesują takie tematy, to wyda mu się głupi albo nudny, niezrozumiały. Zresztą po raz kolejny przekonałem się że polskie społeczeństwo nie ogarnia takich historii, widać to po ocenie filmu na fw, a na IMDB. Tak samo jest np z Zakochanym bez pamięci. To dlatego robi sie u nas glownie filmy wojenne i komedie romantyczne
Ja wiem. Tylko pytam, bo mimo wszystko wciąż mam lekką wiarę w ludzi. Ale sama nas przemysł nie pomaga. Her jest promowane na film walentynkowy (premiera 14 lutego) . No i Zakochany to też dobry cytat (świetne tłumaczenie nazwy filmu; )) .
ogarnij sie..nie dlatego u nas robi sie gowniane filmy..sa gowniane,bo nie ma pieniedzy,mamy kiepska dystrybucje,kiepska reklame,brak miasteczek filmowych i biedne społeczenstwo,ktore nie chodzi do kina...
co do filmu to to uwazam go za dobry..niemniej jednak zadna rwelacja..chyba,ze dla laika...i zgodze sie z załozycielem tematu,ze film nudny jak flaki z olejem...mozna bylo to samo przedstawic w inny sposob..postawic na taniec..restauracje,moze jakis hip hop..tchnac troche radosci to to smutne jak pi..da zycie
co do polskiego społeczenstwa,to jest bardziej rozgarniete niz amerykanskie,ktore laJkuje nawet gowno na gumce,bo wydaje im sie to zabawne...te oszołomy dali za ten film 8,4 co stawia go prawie na rowni z lotr lub pianista???...wiec błagam ..nie kompromituj sie wiecej...
dodam jeszcze,ze to nie film dla facetow tylko dla kobiet..one bardziej emocjonalnie podchodza do wielu zeczy....chyba,ze jest sie gejem..oni tez ponoc maja ten zmysł^^..jestes gejem?:D
Pominę twoje pytanie. Dobry film wcale nie musi być wysokobudżetowy, a ładnych miejsc jest w Polsce od groma. Wystarczy po prostu jakiś nowatorski pomysł, a nie ciągłe powielanie schematów. Co do twoich uwag na temat innego przedstawienia filmu to cóż, ale nie o tym miał on być. To historia o wypranym z emocji człowieku, która miała być smutna. Hip hop? Tego też nie będę komentował, bo gusta muzyczne są różne, ale Twoja konwencja w ogóle nie pasuje do założeń tego filmu. Może faktycznie momentami trochę za dużo w nim smutku, no ale cóż, taka była wizja reżysera i z pewnością jest lepsza niż twoje propozycje. Uważam że jest to bardzo oryginalne ujęcie tematu samotności, sztucznej inteligencji i człowieczeństwa. Ale jak już pisałem jest to film dla bardzo wąskiej grupy odbiorców i jak słusznie zauważył/a @imjustakid promowanie go w walentynki, w które do kina pójdzie mnóstwo nastawionych na lekką rozrywkę osób może dramatycznie wpłynąć na jego ocenę.
Na imdb ma 8,4 tutaj ma 7,7 to chyba nie aż taka przepaść... Ja lubię bardzo różne filmy. Zakochany bez pamięci mi się bardzo podobał, a ten tak sobie. Nie wrzucajmy filmów do jednego wora. Aha no i dajcie żyć ;-)
Oczywiscie ze Zakochany jest lepszy od Her, ale musze przyznac ze od lat zaden film nie zrobil na mnie takiego wrazenia jak ten. I nie chodzi mi tylko o fabułę, ale o wykonanie i grę aktorską. Film to nie tylko sama fabuła. A co do oceny to uważam że póki co jest bardzo wysoka jak na FW, ale po premierze, w walentynki, spadnie.
Ale to wszystko już BYŁO. Zakochanie się w systemie komputerowym. Wtórne i tyle; dobrze, ze choć w pięknej scenerii.
Tak szczerze mówiąc to wszystko już było. To oznacza że nie powinno się już niczego tworzyć?
Nie o to chodzi. Po prostu IMHO ten film jest diabelnie nudny i nie wnosi nic nowego.
Zgadzam się, że jest przydługi, ale dopiero w drugiej połowie odczułem znużenie. Zgadzam się też, że może komuś nie odpowiadać - jest to specyficzne kino, podobnie, jak w ogóle filmy Gondryego i klapa komercyjna jego ostatniego obrazu. Sam w sobie jest - swoim humorem i plastycznością, zaciekawił mnie i wciągnął w swój klimat. Jedyne, co mnie dziwi, to promocja "Her", jako kina atrakcyjnego dla mas i wyróżnienie Oscarami, Globami.