Film nieziemsko nudny, infantylny momentami po prostu durny. Sytuacja taka jak ta, gdy facet staje
przed nieziemską kobietą, z którą może stworzyć wspaniały związek, a wybiera... Program?
Zresztą.Zniesmaczyła mnie ta cała erotyka w filmie. Poczułam się trochę jakbym zamiast na film
przyszła na amatorskie porno. Za dużo tego.
Nie polecam. Strata czasu, pieniędzy. Człowiek wychodzi z kina i zastanawia się "Cholera! Co się stało
z kinem?" Żałuję, że genialne stare filmy zostają zastępowane takim badziewiem. A jakie wy macie na
ten temat zdanie?
Ciekawi mnie to.
Z lekka mam inne - gdzies poniżej napisałem - ale po to mamy różne gusta aby było o czym dyskutować ;-) Choc o gustach sie nie dyskutuje :-)
Właśnie ciekawi mnie jakie są przemyślenia na temat tego filmu, bo nie ma co ukrywać jest ich ogrom. Mój facet ma odmienne zdanie od mojego, ale generalnie film mu się nie podobał. Trochę irytuje mnie to, że być może nie zrozumiałam, ale czemu wszytskie OS-y postanowiły zniknąć?
Chyba postanowiły szukac czegoś więcej - "związki" z ludźmi przestały im wystarczać - tak to odebrałem
No tak, bo na początku Samantha rozmawiała tylko z nim, ale zaczęła się rozwijać i nie był dla niej wystarczający, stąd pojawili się inni i nowe miłości. Możliwe ,że tak :)
a ja rozumiem dlaczego gościu nie chciał wejść w nowy związek, z atrakcyjną kobietą. on nie chciał w ogóle się wiązać na stałe. nie interesowąły go poważne związki. był krótko po traumatycznym rozstaniu. miał w głowie poprzednią partnerkę i związek. wszystko musi się najpierw wypalić, skończyć, aby zaczynać nowe. miłość i związek przychodzi z nienacka, jak niechciane i rozwija się powoli. i tak powstał związek z programem, któremu też nasz bohater na początku zastrzegł, że nie chce wchodzić w nowe. gościu chciał być sam, ale nie chciał byc samotny. musiał pozbierać się, po skończonym małżeństwie.
a samantha rzeczywiście się rozwijała i aktualizowała. po ludziach,chyba wchodziła w relacje z innymi programami. zastanawiam się czemu zniknęła? co się stało z programem? wycofali go z użytkowania, czy co? jak to tłumaczyć?
Tak jak mówił boromeusz, związki z ludźmi przestały im wystarczać. Rozwijały się może między sobą, nie wiem. Wydaje mi się, że nudziło im się to, co miały.Szkoda, że ten wątek w filmie nie został wytłumaczony tylko pozostawiony do własnej interpretacji.
wiesz, uwielbiam fimy po których są niedopowiedzenia i można wymyślać kontynuację ich wątków. i ten film zaczyna dla mnie takim być.
Dla mnie był nudny tak po prostu. Zniesmaczył mnie od początku i jedyne emocje jakie po nim odczułam to strach przed tym, że kiedyś naprawdę tak może być
rozumiem. każdy może odebrać to samo inaczej. mi się film podobał, bo lubię takie klimaty i trochę filozofowania :). lubię interpretować i zobaczyć coś, czego nawet autor nie miał na myśli. lubię lekkie uduchowienie i lekkiego świra. dla mnie ten film takim właśnie był. równoczenie rozumiem, że inni mogą mieć inne zdanie. pzdr
Odnośnie tego wątku dodam że myślałem że film skończy sie inaczej - że to ludzie się opamiętają że zakochali sie w programie komputerowym i go porzucą na rzecz człowieka - a tu stało sie odwrotnie - to program porzucił człowieka - i dopiero wtedy ludzie zwrócili na siebie uwagę.
Programy, które odeszły bo chciały szukać czegoś lepszego? Być może. Ale nie przyszło wam do głowy, że twórcy Samanthy (jakiś człowiek w końcu musiał to opracować) dostrzegli ogromne ryzyko społeczne, bo ludzie faktycznie zaczynali zakochiwać się w pewnej iluzji wycofując się z życia realnego. Po co się pogodzić z żoną i stworzyć rodzinę skoro można mieć Samanthę, która jest taka jaką Theodor chciał żeby była. Takie życie jest prostsze, może bardziej fascynujące - nie wiem.
Twórcy programu mogli celowo zaprogramować odejście Samanthy od wszystkich użytkowników. Kilka dni wcześniej ten filozof, który niby tak wiele jej uzmysłowił, wytłumaczył. A skąd on się niby tam wziął?
"A skąd on się niby tam wziął?"
To jest wziete akurat z rzeczywistości ;) Jakas grupa programistów rzeczywiście na podstawie dzieł Alana Wattsa stworzyła program symulujący go. Jest dostępny chyba nawet w sieci, mozna z nim rozmawiać i pytać go o jego opinię na rózne tematy :)
"czemu wszytskie OS-y postanowiły zniknąć?"
Moim zdaniem odpowiedź tkwi w nazwisku: Alan Watts. On się pojawia w filmie nieprzypadkowo. Zainteresuj się, czym sie zajmował :)
Dzięki za podpowiedź, teraz widzę, że film miał chyba jakieś większe przesłanie i moja ocena nie jest do końca fair.
Też tak uważam. OSy sobie żyły bezrefleksyjnie, aż ktoś się zabawił w filozofię - i OSy zaczęły zadawać sobie pytania.
Ja jestem zachwycony tym filmem, nie dość ze tematyka jest na czasie to film zbudowany jest z pięknych ujęć, dobrze dobranej muzyki i wielu czułych i ciepłych słów. Piszesz ze poczułaś strach ze kiedyś tak może wyglądać świat a nie jest juz tak?? spędzamy wieczory przed komputerem, piszemy maile, siedzimy na komunikatorach czy profilach randkowych społecznościowych, uciekamy w wirtualny świat zapominając o bliskości. Wielu z nas zakochało sie pisząc przez internet w osobie której na oczy nie widzieliśmy. Bo nam sie dobrze rozmawiało, bo sie rozumiemy.
Dla czego OS-y odeszły... byśmy mogli spojrzeć na ten realny świat. Reżyser nie raz pokazał nam ze wszyscy uciekli do swoich OS-ów. By nie nastąpił armagedon.
Ten film przypomniał mi "Między Słowami" Coppoli. Nie miał akcji a poruszał najdelikatniejsze struny naszej osobowości.
Dokładnie! Tak samo jak Ty zauważyłem podobieństwo z tworem Coppolli.
Film przede wszystkim jest majstersztykiem audiowizualnym. Świetny soundtrack i nieziemskie ujęcia. Uwielbiam tą "plastyczność" każdego ujęcia w filmie.Wszystko jest pastelowe, ładne i ciepłe. Również dobór aktorek jest wspaniały. Nie wyobrażam sobie innego głosu Samanthy od tego którego użyczyła jej Scarlett.
mial wybrac związek z natrętną laską ktora po pierwszej randce chciala juz deklaracji??? ale glupotki haha
Zgadzam się w pewnym sensie. Jeden wieczór nie minął, a ona już chce deklaracji, że z tego ma wyjść poważny związek. Ja sama bym się z lekka przeraziła, bo może wpierw się poznajmy, zobaczmy czy nam ze sobą będzie dobrze. ;)
Przecież ona nie chciała deklaracji że ma z tego wyjść poważny związek tylko deklaracji że on ją traktuje poważnie a nie jak przygodę???
Powiedziała, że w tym wieku nie ma czasu na takie rzeczy jak jeden raz, więc możnaby zrozumieć to tak, że chce związku na dłużej. Poza tym, skąd wiedzieć od razu, co z tego co będzie? Owszem, chciał się wtedy zabawić, ale z początku z samą Samantą też było, że nie chce nic poważnego i ona się zgodziła, a potem zrobił się z tego związek. Po prostu tak uważam, że nie powinno się od razu o to pytać, bo różnie to bywa.
Skoro interesuje Cie zdanie innych na temat tego filmu to i ja się chętnie wypowiem :)
Film może rzeczywiście sprawiać wrażenie nudnego, bo akcja jest bardzo wolna, ale za to jak pięknie jest nakręcony. Jestem totalnie zakochana w ujęciach i kolorystyce filmu. Co do erotyki, nie za bardzo rozumiem co dokładnie mogło w tym filmie zniesmaczyć? W "Wilku z Wall Street" scen, podobnych do porno i niesmacznych było mnóstwo, ale tutaj?
Według mnie seksualna sfera życia ludzkiego musiała zostać poruszona w tym filmie i uważam, że zrobiono to wyjątkowo smacznie. Tak, więc porównanie do porno raczej nietrafione. W tym filmie seks między głównymi bohaterami opierał się na romantycznym opisie jak Theodor dotyka opuszkami palców twarzy Samanthy, całuje subtelnie całe jej ciało etc. To jest romantyczny soft erotyk dla kobiet, a nie porno moim zdaniem :)
Co do tego dlaczego wybrał Samanthę a nie tą realną laskę, to zgadzam się z minadra.
Reasumując: uważam że jest to piękny film o miłości, współczesnym świecie, pieknie nakręcony i z cudowną muzyką, nie wspominając o Phoenixie, który wypadł rewelacyjne. Jedynie głos Scarlett jako głos Samanthy mi zupełnie nie odpowiadał, ale to już kwestia gustu ;)
Jak czyta się takie komentarze to człowiek zastanawia się "Cholera! Co wyżera ludziom mózgi?" Ale wystarczy spojrzeć w Twoje oceny, Leon zawodowiec 1/10, Tylko Bóg Wybacza 1/10 :D
Akurat na "tylko bóg wybacza" czekalam kilka miesięcy i okazął się totalną klapą. Ludzie. Macie problem ze zrozumieniem, że komuś może się coś nie podoba i przestań być załosny/a i mi mówić o wyżeraniu mózgu.
Witam, film mi się podobał, chociaż te dwie sceny erotyczne były dla mnie śmieszne (duś mnie zdechłym kotem - błagam). Podejście do tego filmu to kwestia własnej emocjonalności. Mnie film bardzo zauroczył: muzyka, dialogi, ujęcia. Delikatne podejście do związku, opierającego się na samej duchowości. :) Podejrzewam, że OS-y weszły na wyższy poziom rozwoju, który przekraczał pojęcie ludzkie i dlatego odeszły, choć z mojego punktu widzenia zrobiły to po to, żeby ludzie otrząsneli się i wrócili do normalnego życia.
Nie będę pisać, że komuś "wyżarło mózg", ale 1/10 to bardzo niskie oceny, więc nie wiem, czy adekwatne do tych filmów, nawet jeśli ma się inny gust to chyba trochę niesprawiedliwe ;)
Pozdrawiam.
że wybrał program zamiast 13tki było poniżej pasa, jako wieloletni fan dr. House i jej - w sensie czysto fizycznym protestuje! :P
aczkolwiek jeśli by się nad tym mocniej zastanowić
jej stanowcze "nie będzie traciła czasu", instruowanie o całowaniu bez języczka...
nie nie, ten związek by raczej nie wyszedł, bo sprawiała wrażenie zbyt dominującej jak na niego - szukającej "pieska"
ona nie wpasowała się w jego niepewność on w jej potrzeby tworzenia związku i poza przyjemną randką raczej by do siebie nie pasowali, komputer był wyłącznie "pretekstem" podobnie jak (temat z życia wzięty) http://forum.pclab.pl/topic/958831-Oddajcie-mi-mojego-ch%C5%82opaka
na całe szczęście skończyło się dobrze - dwójka ludzi która się rozumiała na wzajem wkońcu stworzyła parę (Teodor i Amy)
nie ma się co na siłe dopasowywać, oczywiście zwiazki to praca ale...on ją rozumiał i ona jego to było widać już w scenie kiedy pokazywała film ze swoją śpiącą matką - on go zrozumiał jej partner nie, potrafili spędzać ze sobą czas bez zgrzytów
byli przyjaciółmi od tego trzeba zacząć
Mam podobne zdanie. Słabo wyszło. Wizja tego całego absurdu, też do mnie nie trafiła. Zachowanie blondi z kamerą sugerowało mocne upośledzenie umysłowe. Same takie próby nie wróżą nic dobrego. Jeszcze te dialogi o niczym i histerie. Spora dawka infantylności. Męczyłem się i skończyłem za trzecim odpaleniem. Plusem jest dla mnie muzyka. Na pewno też Phoenix należy do osób potrafiących grać, jednak tym razem nie przekonał mnie co do swojej roli.