Wirtualny lęk

może to bajka, ale żaden film nie pokazał tak sugestywnie że można się bać czegoś co tak naprawdę nie istnieje,

48
  • To pokazuje siłę wiary w słowa osób, które są dla człowieka autorytetem. I pomyśleć, że chcieli stworzyć coś dobrego i czystego a rozpoczęli od kłamstwa na taką skalę...

    • 'chcieli stworzyć coś dobrego'? ,moim zdaniem chyba nie do końca, z rozgoryczenia rzeczywistością stworzyli iluzję opartą na strachu i kłamstwie, czy to było dobre dla tych nieświadomych niczego poddanych(bez możliwości dokonania wyboru)?, czy raczej realizowali tylko swoją wizję lepszego świata w oparciu o własny punkt widzenia?, bardziej to pachnie dyktaturą,

      • Wg straszyzny było to coś dobrego. O tym mówił Waker do reszty, gdy rozmawiali o tym, że wyjawi Ivy prawdę i wysłał ją po lekarstwa. Wtedy wykrzyczał, że mieli stworzyć coś dobrego.
        Co do realizacji swojej wizji, to właśnie to robili. Byli przekonani, że stworzą idyllę, wolną od zła. Okazało się, że nie ważne gdzie jesteśmy, wszystko zabieramy ze sobą, bo to nie miejsca decydują o tym co robimy, tylko sami ludzie.
        Fajnie to ujął H. Ford w filmie "Sześć dni, siedem nocy" (nie wiem czy oglądałeś/aś) na temat pobytu na wakacjach na wsypie,. Że to jest wyspa, ma się na niej tylko to co się samemu przywiezie.
        Generalnie chodzi mi o to, że mogli stworzyć osadę, zasady, nakazy itd. Ale to i tak ludzie tworzą społeczność i żadne miejsce nie wyeliminuje zła, jeśli jest ono w człowieku.
        Uff napisałam się, mam nadzieję, że zrozumiale :)

  • Podobny mechanizm działa w religii.... człowiek dostaje wizje dwóch opcji po śmierci - albo wieczne szczęście i błogość w niebiosach, albo męki i katusze piekielne. Przy czym śmiało można powiedzieć iż duża część ludzi wierzy bardziej ze strachu, niż z pasji. Kapłani ze starożytnymi tekstami mają poklask do dzisiaj - i będą mieli go jeszcze przez pokolenia, bo najłatwiej żerować na rozbudzaniu lęku przed nieznanym, a tak naprawdę przed czymś co nie istnieje.

    • strach i kłamstwo to główne narzędzia do kontrolowania i manipulacji masami ludzi, niestety większość bezwolnie się temu poddaje, jednak jakaś prawda istnieje, tylko nie każdy ma odwagę się z nią zmierzyć,

      • Bo i przeciętny człowiek jest za przeproszeniem - tępakiem. Dalej będę trzymać się przykładu religii, bo uważam go za najlepszy i istotny dla zarówno naszych czasów jak i pokoleń wstecz: Dlaczego ludzie tak rzadko zadają sobie proste pytania co do danej kwestii? Wystarczy tylko odrobina odwagi i samodzielnego, logicznego myślenia by odkryć oczywistą prawdę, nie zasłaniając się byle wymówką w stylu: "bo tradycja", "bo inni też", "bo tak trzeba". Prostym pytaniem może być np.: "skąd ten facet w sutannie czy garniturku może wiedzieć, a nawet mieć pewność (!) co jest po śmierci?", "jak można pogodzić istnienie najwyższego, idealnego bytu z ogólnie panującym syfem?", "jak idea wiecznych mąk dla opozycjonistów ma się do sprawiedliwości, jaki ma sens, co za potwór byłby w stanie to zaakceptować?"
        Strach istnieje tylko na indywidualne życzenie jednostki. Mam na myśli - strach przed nieznanym, manipulację innych ludzi. Można się z nim rozprawić - wystarczy tylko chcieć.

        • "Strach istnieje tylko na indywidualne życzenie jednostki", chyba nie da się tego lepiej określić, kwintesencja tematu,

        • Wyjątkowo celna uwaga. Ludzki strach ma wymiar zwierzęcy. Kiedy wyedukowani opuszczamy szkoły jesteśmy niejako zaszczepienie przed łatwowiernym strachem. Niestety, z wiekiem, jeśli jesteśmy silni - albo wykorzystujemy strach innych i żyjemy w dostatku, albo, co jest dużo częstsze dajemy się wykorzystywać innym. Ot, jak wśród wilków, lwów czy niedźwiedzi.

        • Nie rozumiem odnoszenia się w tym przypadku do religii. To forum na temat filmów, a zamiast tego nazywasz ludzi wierzących "tępakami", a chwilową uwagę wykorzystujesz, aby wyżyć się na religii.

          • Mówię o podobnych mechanizmach. Społeczeństwo osady przypominało swego rodzaju sektę, ogarniętą lękiem przed nieznanymi demonami lasu. Porównanie jest jak najbardziej na miejscu. Rozumiem że mam do czynienia z obrażoną osobą wierzącą? Jeśli tak to zdaj sobie sprawę z ułomności wszystkich kultów świata, nie mówię tylko o chrześcijaństwie żeby nie było. Bo chyba nie powiesz że religia jest taka dobra?

            • Owszem, masz do czynienia z osobą wierzącą. Nie z obrażoną, tylko urażoną. I religia jest dobra, ale zależy która. A w głównej mierze zależy to od jej wyznawców.
              Ale widzę, że sama mam do czynienia z osobą niewierzącą, która w dodatku nazywa wierzących "tępakami" i za wszystkie problemy na świecie obwinia religię. Przecież ateiści są tacy inteligentni, bo nie wierzą w bajeczki. A jednak tak naprawdę wcale nie są, skoro nie potrafią pojąć, że ponad nami jest coś jeszcze.
              Ale najlepiej wylać swoje żale i frustrację no forum filmu, bo przecież wszędzie trzeba wskazać, jak bardzo ludzie wierzący są głupi.

              • Może odgrzebuję temat i to w sumie nie bardzo związany z filmem, a kwestią religii, ale osąd, że ateiści wcale nie są tacy inteligentni, bo nie potrafią pojąć, że jest nad nami coś jeszcze nie ma żadnych racjonalnych przesłanek. Nie ma dowodu na to, że istnieje jakiś byt najwyższy, więc brak wiary w Boga jest uzasadniony, jeśli ktoś opiera się tylko na rozumie i teoriach naukowych. Nijak się to ma do obniżonej inteligencji. Jak mi ktoś ostatnio powiedział, bardziej racjonalnie jest nie wierzyć w coś, na co nie ma podstaw niż w to wierzyć, więc inteligencję ateistów zostawmy w spokoju.
                Uprzedzając pytanie, które może się pojawić, nie, nie jestem ateistką, ale lubię w ateistach to, że potrafią zakwestionować to, co wpajano im od dziecka, zweryfikować, czy to ma sens i nie iść za tłumem ludzi, z których większość jest w tym państwie katolikami chyba tylko dlatego, że w takiej rodzinie i tradycji się wychowali, choć najpewniej gdyby żyli w Indiach, byliby teraz gorliwymi buddystami.

                • ciekawa wypowiedz, celem ateizmu nie jest poszukiwanie prawdy, osoba z otwartym umysłem szuka odpowiedzi a nie udowodnienia założeń które sobie postawiła,

                • Niby dlaczego celem ateizmu nie może być szukanie prawdy? Ateiści - z tego, co zaobserwowałam - to nie są zażarci przeciwnicy wiary jako takiej, a tego, że ludzie w coś wierzą bez żadnych przesłanek ku temu, bo nie ma żadnych dowodów na to, że bardziej racjonalnym jest wierzyć w boga Jahwe niż w Zeusa albo nawet smerfa. Tak samo w pierwszym, jak i kolejnych przypadkach nie ma nic na potwierdzenie, że ów byt istnieje, więc jest równie prawdopodobne.
                  Moim skromnym zdaniem ateistom bliżej do szukania prawdy i posiadania otwartych umysłów niż wierzącym (a przynajmniej zazwyczaj), bo nie są zaślepieni przez swoją wiarę i potrafią wykazać brak logiki, sprzeczności i absurdy w religiach swoich współrozmówców, co jest dla mnie dalece bardziej uczciwe niż ślepa wiara w coś, co nawet nie jest spójne w swej złożoności i częstokroć prowadzi ludzi do hipokryzji.
                  Problem w tym, że ateiści nie muszą nic udowadniać. To wierzący są w pozycji, by coś udowodnić. Ateizm to brak wiary w istnienie czegoś a nie wiara w nieistnienie czegoś, a to dość znacząca różnica. Z tego, co się orientuję ciężar dowiedzenia twierdzenia leży po stronie tych, którzy obstawiają, że coś istnieje, gdyż z oczywistych względów nie dowodzi się nieistnienia.

                • nie rozumiem dlaczego twierdzisz że ateiści są zwolnieni z przedstawianie konkretnych argumentów, ateizm nie jest udowodniony bo brak przesłanek że wszystko powstało z materii nieożywionej bez ingerencji jakiejś inteligentnej siły, nikomu jak do tej pory nie udało się stworzyć najprostszych organizmów, zatem bardziej racjonalna jest wiara w to że istnieje jakaś wyższa siła niż twierdzenia oparte na fantazji wyznawców ateizmu, bo skoro coś jest nie udowodnione ateizm tak samo jest religią, negacja bez przedstawienia mocnych argumentów jest tylko pustą gadaniną,

                • Więc powtórzę się - nie udowadnia się nieistnienia czegoś, tylko istnienie czegoś.
                  Nigdy wiara w coś, na co nie ma przesłanek nie będzie bardziej racjonalna niż brak wiary w to. Kropka.
                  Och, coś mi się zdaje, że pan nie ma pojęcia, czym jest ateizm. Jakie twierdzenia oparte na fantazji ateistów? Jaka znowu religia? :O Ależ wręcz przeciwnie! By coś nazwać religią trzeba mieć jakiś zespół wierzeń, a ateizm to właśnie BRAK wiary w istnienie bóstw. Chyba widzi pan różnicę między niewiarą, że bóg istnieje a wiarą, że bóg nie istnieje, bo to ta pierwsza definiuje ateistów, a nie druga.
                  Odsyłam najpierw do zapoznania się z tym, o czym pan dyskutuje - przede wszystkim co to ateizm oraz do podstaw logiki i dochodzenia do wniosków, bo inaczej nie ma co się produkować.

                • nie chodzi mi o udowadnianie czegoś tylko o podstawe przekonań które się wyznaje, stwierdzenie nieistnienia powinno opierać się na jakichś dowodach nieistnienia, na tym forum czytałem troche wypowiedzi wyznawców ateizmu, zachowują sie tak samo zapalczywie jak religijni fanatycy,

                • Nie, zazwyczaj jednak nie dowodzi się nieistnienia, bo to byłby szalenie długi, a być może niekończący sie proces. Jak pan sobie w ogóle wyobraża sprawdzanie wszystkich czynników czy niewiadomych? Dlatego w kwestiach takich jak Bóg ten, ten kto twierdzi, że Bóg istnieje powinien te dowody przedstawić, a nie ateista, który uważa, że nie ma podstaw, by wierzyć w jego istnienie.
                  Idąc Twoim tropem rozumowania mogę prosić wyznawcę chrześcijaństwa, by jednocześnie wykazał dowód na nieistnienie wszystkich innych bóstw, w które nie wierzy - jak Kriszna, Zeus, bóg Ra czy Latający Potwór Spaghetti? Widzi pan, że to absurdalne??

                  Ja najwięcej jednak widziałam fanatyków religijnych, próbujących usprawiedliwić czyny amoralne i ohydne (jak dzieciobójstwo czy sankcjonowanie gwałtów w Biblii), a zapalczywych, mylących się ateistów na tym forum nie spotkałam nigdy. Zapalczywych tak, ale mylących się - nie. Choć nie twierdzę, że tacy nie istnieją.

                • ateista "uważa" że nie ma podstaw w jego istnienie bo nie chce widzieć faktów które je potwierdzają, w zapisie kopalnianym nie ma dowodów na powolne zmiany ewolucyjne organizmów, w przyrodzie nic nie powstaje z niczego, zresztą jest na yt film na ten temat "ewolucja-rzeczywistość czy domniemanie", ateizm to przekonanie które opiera się na egoistycznej chęci by nie było kogoś ponad nami, jest sporo dowodów na istnienie jakiejś wyzszej siły, wszechświat , skomplikowanie żywych organizmów, inteligencja człowieka, to że potrafimy kochać, dostrzegać piękno, tworzyć świadczy o wyższych funkcjach mózgu niż tylko walka o przetrwanie, zresztą nie mam zamiaru tutaj nikogo do czegoś przekonywać, ale ateizm opiera się na tym samym jakby ktoś powiedział że powietrze nieistnienie, a jeśli chodzi o religię to większość ludzi je wyznających nie wierzy w boga tylko w obrzędy do które wypełniają pustke w ich życiu,

                • Widzę, że się nie rozumiemy, więc to mój ostatni post, bo pan chyba nie rozumie konfliktu ateistów z teistami. Nadal.
                  Ateiści bardzo chętnie przyjęliby jakiekolwiek dowody na istnienie boga, ale - taka zagwodka - takowych jak na razie BRAK.
                  Aha, czyli w przyrodzie nic nie powstaje z niczego, ale bóg to już może powstać z niczego - genialne, nic nie wnoszące do świata nauki wyjaśnienie.
                  Nawet jeśli ewolucja to bujda, to i tak nie dowodzi to w żaden sposób istnienia boga. Dowodzi jedynie tego, że czegoś NIE WIEMY, a nie - to Zeus nas stworzył, hurra! No nie, tak to nie działa.
                  "ateizm to przekonanie które opiera się na egoistycznej chęci by nie było kogoś ponad nami" - za to teizm to bardzo nieskromne i aroganckie przekonanie, że najwspanialszy byt wszechświata interesuje się i troszczy akurat o nas.
                  Wszystkie te "dowody", które wypisałeś dowodzą tylko tego, że nie rozumiemy naszego świata i nie znamy powodów, a więc wciąż - NIE WIEMY, a nie - wow, wow, to wszystko dzieło Odyna.
                  "ateizm opiera się na tym samym jakby ktoś powiedział że powietrze nieistnienie" - że co proszę? Sugeruje mi pan, że nie da się dowieść istnienia powietrza? :O Wzrok to nie jedyny zmysł i narzędzie człowieka do badania takich rzeczy.
                  Co do ludzi wierzących i tego, w co wierzą - może ma pan rację, ja tam nie wiem.
                  Dziękuję za rozmowę, ale nie sądzę, by kontynuowanie jej mogło poszerzyć moje horyzonty.

                • dowody były, są i będą, ale jeśli ktoś nie chce ich widzieć to jego sprawa, reagujesz emocjonalnie jak każdy kto nie posiada argumentacji na swoje przekonania tylko urażone ego, to że nie rozumiemy naszego świata tylko dowodzi że nasza inteligencja jest znikoma, także dogmatyczne wypowiedzi ateistów brzmią tak samo jak kiedyś twierdzono że żiemia jest płaska,

                • Jezu. Właśnie dlatego ostatnio tak samo siedzę na fw. Przy praktycznie każdym filmie znajduje się jakiś napuszonych swoim geniuszem wojujących ateistów i urażonych chrześcijan odpowiadających pięknym za nadobne. Taa, fw to siedlisko lewactwa, pretensjonalności, napuszonej dumy, zapełnione "nowoczesnymi inteligencikami". Co za syf.

  • Film sugestywnie ukazuje sedno jednej z monoteistycznych religii.
    EDIT: Ameryki nie odkryłem. ;)

  • Wydaje mi się, że zaserwowałeś osobom jeszcze ten film nieznającym niezłego spoilera. Gdy ja to oglądałem z 10 lat temu clue filmu nie znałem. To tak jakbyś na forum wypaplał zakończenie "Szóstego zmysłu". Trochę wyobraźni, kolego.

  • DZIĘKI SKUR*ESYNU ZA SPOILERA

  • zgłaszam SPOILER.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię