II wojna światowa. Sierżant Dolokhow (Bryan Larkin) walczy ze swoim oddziałem na froncie wschodnim. Odkrywa, że w szeregach nieprzyjaciela są żołnierze o nadprzyrodzonej mocy. Co gorsza, istnieje niebezpieczeństwo, że on sam i jego ludzie też mogą zmienić się w zombie. Wspólnie z podwładnymi rozpoczyna krwawą walkę z wrogą armią.
A spodziewałam się kolejnego gniota. Dostałam za to dużą dawkę akcji, parę śmiesznych scen i dobrze zrobionych zombiaków (czy jak ich tam nazwać). Początek trochę się dłużył, ale od momentu wejścia do podziemnego bunkra mamy jazdę bez trzymanki. Jasne, że trochę ponaciągali, z tego rosyjskiego oficera wyszedł taki...