Mr. Peabody & Sherman

1 godz. 32 min.
6,9 16 355
ocen
6,9 10 16355
3 293
chce zobaczyć
{"rate":5.66667,"count":3}
{"type":"film","id":376118,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Mr.+Peabody+%26+Sherman-2014-376118/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Pan Peabody i Sherman
  • Schwarzii ocenił(a) ten film na: 7

    Animację oceniłam wysoko. Podobała mi się grafika i pomysł.
    Jednak za nic nie potrafię zdzierżyć wątku Penny i Shermana.
    O ile na początku Sherman wydał mi się spoko, taki tam uroczy kujonek, to potem, gdy "zakochał" się w swojej oprawczyni szkolnej, drastycznie stracił w moich oczach.
    Wiem, że to tylko film ale po tym, jak ta dziewucha potraktowała go przy całej szkole, to ja na nią patrzeć bym nie mogła, nie wspominając już o wygadywaniu sekretów swojego "ojca".
    A tymczasem nasz Shermanek jakby nigdy nic, wyjawia aroganckiej lasce największy sekret opiekuna, olewa jej fochy, zakochuje się w niej mimo iż to ona jest tam głównym źródłem problemów i nawet nie łaska przeprosić np. za zniszczenie maszyny latającej. Na dodatek młodzieniec z satysfakcja przyjmuje wyzywanie od frajerów. Dziękuje za takiego pantofla.

  • Schwarzii Też nie rozumiem tego wątku, znienawidziłam tą bondi w jakiejś 15 minucie filmu i do końca jej nie lubiłam.
    Nie mam pojęcia kiedy się to "uczucie" narodziło, tym bardziej, byłoby ono też bardziej zrozumiałe gdyby narodziło się po wspólnych przygodach, ale już w Egipcie Sherman jest zazdrosny o nią.
    Przez ten wątek film stracił w moich oczach. Wolałabym żeby był tylko o miłości rodzinnej między Shermanem i Peabodym. Ale mimo to przyjemna bajka

  • dam1lor ocenił(a) ten film na: 6

    karolina199 Nie rozumiecie bo jesteście babami. Żeby to trochę wam przybliżyć wyobraźcie sobie przystojnego faceta, który nie zwraca na was większej uwagi a jak już zwróci to jest zazwyczaj kąśliwa uwaga, szydera, albo zwykłe dokuczanie. I co czujecie do takiego faceta? Oczywiście że niemal nienawiść, wkurza was, denerwuje, nie możecie na niego patrzeć ani przebywać w jego otoczeniu. Innymi słowy obdarzacie go bardzo silnym :) choć negatywnym uczuciem. I nagle wystarczy że ten sam facet zrobi dla was coś miłego, obdarzy komplementem, pomoże w trudnej sytuacji i zaręczam że 9 na 10 kobiet (tak naprawdę uważam że 10 na 10, ale lepiej zostawić furtkę) dalej będzie obdarzać go silnym uczuciem ale zacznie się ono zmieniać na pozytywne. Jest takie powiedzenie że od nienawiści do miłości jest tylko jeden krok.

  • dam1lor Raczej kwestia charakteru moim zdaniem. Poza tym w bajce (co az mnie zdziwilo) sposob w jaki Penny dokuczala Shermanowi byl dość "drastyczny" wgl a co dopiero jak na animacja dla dzieci. I są ze naprawde wąskie grono osób bylo by wstanie wybaczyc cos takiego. Ale oczywiscie jest przemilo , ze dodales swoj porywajacy wyklad o kobietach, wlasnie takiej opini eksperta szukalam.

  • dam1lor ocenił(a) ten film na: 6

    karolina199 Aaaa..... Krwawię... sarkazm boli bardziej niż inwektywy :).

  • Vanillia ocenił(a) ten film na: 8

    dam1lor To prawda co napisałeś. Dodam, że bajka była mądrzejsza niż się może wydawać. A jeśli chodzi o Penny, tu nie było typowej rehabilitacji bohaterki, jasne niby miała przebłyski i z czasem ukazano ją w lepszym świetle, ale nawet po domniemanej śmierci Peabody'ego jedyne co potrafiła powiedzieć, to że chce wracać do domu. Ona była ładna, a Sherman to jednak chłopiec xd Prawdą jest też, że jeśli ktoś się nam spodoba, to oscylować między nienawiścią a miłością jest bardzo łatwo. Emocje. Dziewczyny się tak często zarzekają, że nienawidzą chamów/złych chłopców, ale to z nimi mają płomienne romanse, szaleją za nimi, choć może do ołtarza pociągną statycznego nudziarza. To samo u facetów, w domu chcą mieć miłą, układną kobietę, ale wiecznie będą wodzić za kobietami z pazurem. Jak komuś się trafi, że zostanie przez kogoś "oczarowany" to można zrobić mnóstwo świństw, a wybaczone i tak będzie. Wystarczy dookoła sobie na relacje ludzkie popatrzeć.

  • Schwarzii To mi akurat najmniej przeszkadzało. Wiesz, to w końcu siedmioletnie dzieci - one często dokuczają tym, do których w istocie nie są negatywnie nastawieni. Poza tym, mówi się, że "Kto się czubi, ten się lubi". I coś w tym jest.

    W filmie, bardziej przeszkadza mi chaos w scenariuszu, który chyba nie był do końca przemyślany.
    Ten film to takie trochę połączenie "Powrotu do przyszłości", "Miecza w kamieniu" i czegoś na kształt "Gier wojennych", tylko że z dodanym wątkiem psa jako opiekuna człowieka. Z kolei Peabody to jakby połączenie Merlina z "Miecza w kamieniu", doktora Browna z "Powrotu do przyszłości" i Bazyla z Baker Street z "Wielkiego Mysiego Detektywa".
    Gdy oglądałem "Miecz w kamieniu", to momentami też czułem się jak w szkole, bo ten film skupiał się głównie na edukacji.

    Zaczyna się ekspozycją i atakiem na czwartą ścianę w jednym - bohater przedstawia się widzom i nakreśla tło historii. Z tym że nie bardzo wiem, czemu miało służyć założenie, że pies mówiący ludzkim głosem i będący geniuszem po studiach jest opiekunem chłopca. Czy był jakiś ważny powód, z którego Peabody miał być psem, a nie określonym typem człowieka, wokół którego krążą jakieś stereotypy? Np. jakimś kaleką czy człowiekiem z fizyczną deformacją? Bo ja nie widzę takiego powodu, i dlatego ten pomysł wydaje mi się infantylny. Podobnie jak ta początkowa ekspozycja z atakiem na czwartą ścianę są infantylne i mogą razić dorosłego widza.

    Z drugiej strony, w filmie dostajemy ogromną ilość faktów naukowych - z nauk ścisłych i historii. Sherman miał 7 lat, a więc był uczniem pierwszej lub najwyżej drugiej klasy podstawówki. A mimo to miał już lekcje historii. Czy w USA nauka historii jest od pierwszej lub drugiej klasy, zamiast od czwartej? Jeśli nie, to ta scena o Waszyngtonie była mocno naciągana.

    Peabody na szybko dokonywał w pamięci obliczeń, które miały go uratować z opresji - tak jak Bazyl z Baker Street. Film zawiera mnóstwo faktów matematycznych i fizycznych, a także historycznych.
    Więc z jednej strony film jest infantylny, z drugiej stara się spełniać funkcje edukacyjne i być dorosły. To dość dziwne połączenie, przez co jako całość ten film jest dziwny i ciężkostrawny.

    To, że główny bohater był blisko związany z ekscentrycznym genialnym naukowcem, który w dodatku zbudował wehikuł czasu, użycie którego z kolei spowodowało zmianę w czasoprzestrzeni, bardzo przypominało mi "Powrót do przyszłości" i nie uwierzę, że twórcy się tym po części nie inspirowali.

  • Eazy96 ocenił(a) ten film na: 8

    Schwarzii zgadzam się w 100%