Rwącej akcji to tu nie ma i widz ma tłumaczone wszystko na wypadek, gdyby nigdy nie był jeszcze w kosmosie. Nie ma komputerowych fajerwerków ani znanych aktorów. Mógłby być o kwadrans krótszy. Ale za to jest zrobiony na poważnie, a zwłaszcza końcówka trzyma w napięciu. Kameralne s-f, które zapamiętam w przeciwieństwie do kinowych hiciorków s-f, które przelatują jak plastikowy hamburger. Podobne filmy to np. W nieznane (Approaching the Unknown, 2016), Perspektywa (Prospect, 2018).