Po Mrocznym przedmiocie pożądania przyszedł czas na to dzieło.
Ponadczasowe.
Prawdziwe.
Odkrywcze?
Kobiece potrzeby, pożądanie i męska dozgonna miłość.
O tym, jak potrafią kochać kobiety, a jak mężczyźni.
[10/10]
Cóż, udało mi sie wreszcie liznąć Bunuela...
Ponadczasowe - owszem, kobietę bedzie zawsze pociągał samiec naczelny, reprezentujacy ryzyko, dominację, choć oficjalnie ciężko się jej do tego przyznać - wiadomo - raz, że w innym przypadku moze być wygodniej - tak jak tutaj dostatnie życie bez trosk materialnych. Przebić sie przez system społecznych uwarunkowań tez niełatwo - więc jak najbardziej PRAWDZIWE. A czy odkrywcze ? Dobry obserwator zauważy to w życiu i bez filmu .. A kto stoi z boku widzi więcej ;) Pozdrawiam kolegę z Ejtsz'a hyhy
Ale dziubasku -chyba pominęłaś istotę filmu: spełnienie seksualne dopiero w deprawacji - potrzebę wolności i grzechu, oddzielenie miłości (choć tak naprawdę "małżeństwa") od seksu. Potrzeba przygody i wszystkie przymioty leżące w kurewskiej naturze prawdziwej kobiety są na następnym planie.
"Mroczny przedmiot pożądania" był ostatnim filmem Bunuela, więc po nim przyszedł czas już tylko na wspominanie wcześniejszych jego filmów. Układając w jakiś cykl filmy Bunuela, to do tych dwóch dorzuciłbym jeszcze "Widmo wolności". W każdym z nich mamy do czynienia, z brakiem spełnienia, witkacowskim nienasyceniem, które prowadzi... właśnie, dokąd? Fantastyczny film z rewelacyjną Catherine Denevue. Jakoś nikt nie zauważył genialnego aktorstwa Denevue!