Jak na na standardy PRL-owskich komedii, wyjątkowa masakra. Film jest zrobiony na zaskakująco żałosnym poziomie. Dialogi są zwyczajnie głupie (coś jak inspiracje Bareją w dzisiejszych marnych kabarecikach). Ogląda się to wszystko jak jakiś "surowy" materiał przed końcowym montażem i "obróbką", ha - montażem - niektóre ujęcia to w zasadzie wypadałoby powtórzyć. Żebym nie został źle zrozumiany - improwizacja i "amatorszczyzna" często świetnie się sprawdzały w filmach z tamtych czasów, ale tutaj to zupełnie inna historia - kto zobaczy to "dzieło", ten mam nadzieję będzie wiedział co mam na myśli.
Nie wiem kto zatrzymał ten "film" na 8 lat, być może nie cenzura a po prostu jakiś człowiek dobrego i wielkiego serca, który zlitował się nad Kondratiukiem i przede wszystkim widownią TVP.
P.S. Kto grał tę brunetkę z rady lokatorów?
Całkowicie się zgadzam. Całość wypada wręcz tragicznie - montaż amatorski, zdjęcia kiepskie, reżyseria można powiedzieć, że nie istnieje, gdyż większość scen jest nakręconych jakby na szybko i bez dubli, a aktorzy grają jakby nie wiedzieli o co tak na prawdę chodzi. Montaż dźwięku także klapa - dialogi nakładają się na siebie przez co trudno usłyszeć aktorów - choć domniemam, że to wina reżysera ("tak miało być"). Scena próby wyrwania psa od grubej kobiety czy wspólne wrzeszczenie państwa Mazurek na psa to jedne z najbardziej idiotycznych scen jakie dane mi było zobaczyć we filmie w ostatnim czasie. Do tego irytujące mówienie jednocześnie męża i żony. Wszelkie smaczki, które bez problemu można zauważyć niestety niewiele wnoszą, gdyż całość tak się źle ogląda, że szybko się o nich zapomina. Krótkometrażówka pokazuje m.in. jak sąsiedzi mogą uprzykrzyć życie małżeństwu (przy niemałej pomocy Rady Osiedla), choć tutaj sami Mazurkowie nie pomagali sobie w tej patowej sytuacji i wrzeszczeli jak oszalali co chwilę. Do tego wrzucone na siłę przesłania typu "Litwo, ojczyzno moja" czy "Polaku, nie bądź głupi".
Nie wiem czym się kierował Kondratiuk - czy chciał zrobić tak idiotyczny film, aby cenzura nie dopatrzyła się zawartej w nim krytyki, czy jest to najzwyczajniej w świecie przerost ambicji. Gdyby film był zrobiony bez udziwnień to całość mogłaby być na prawdę ciekawa.
PS: Najśmieszniejsze: "Znakomita satyra na lokatorów wielopiętrowego bloku mieszkalnego". Tak opisuje tą krótkometrażówkę TVP. Niestety już dobra satyra musi oprócz trafnych spostrzeżeń i krytyki zawierać także ciekawą historię oraz realizację na przyzwoitym poziomie. A od znakomitej należy wymagać znacznie więcej.