Rok 1954. Małe miasteczko oczekuje na moment całkowitego zaćmienia słońca. W knajpie krawiec Romanek zakłada się o litr wódki z przyjaciółmi, że prawidłowo poda wymiary bufetowej. Zakład wygrywa, a efektem pijaństwa jest zapaść. Krawiec budzi się w szpitalu po ciężkiej operacji nerek. W czasie narkozy lawirował w przestrzeni międzygalaktycznej. Zaczyna interesować się gwiazdami, przez pożyczoną lunetę obserwuje niebo.
W szpitalu studiuje astronomię, wygłasza pogadanki o kosmosie. Mijają lata. Astronomia pochłania krawca bez reszty. Za ostatnie grosze zdobywa teleskop. Zaniedbuje wszystko, żyje marzeniami o odkryciu nowej planety. Otoczenie uważa go za wariata, żona chce opuścić. Wokół krawca zaczyna gromadzić się młodzież, powstaje pomysł założenia Towarzystwa Astronomicznego i budowy obserwatorium. Lot pierwszego sputnika zmienia sytuację. Władze popierają starania krawca i budują w jego mieszkaniu obserwatorium. Upływa kilka lat. Samotny, opuszczony przez żonę Romanek prowadzi swoje badania. Fotografuje lądowanie satelitów na Księżycu. Zdjęcia opublikowane w prasie budzą sensację. Staje się sławny. Próbuje pojednać się z żoną. Bez skutku. Dostaje zaproszenie na kongres astronomów. Zostaje tam serdecznie przyjęty, lecz nie za swe osiągnięcia, tylko za umiejętność określania dokładnych wymiarów ludzi. Rozgoryczony wraca do kraju i rezygnuje z obserwacji. Teraz żona chce wrócić do niego. Jest już za późno. Romanek, całkowicie załamany, w restauracji zamawia alkohol, który od czasu operacji jest dla niego śmiertelnym zagrożeniem.