właściwie to chciałoby się powtórzyć wszystko to, co przy Elli McCay, tylko w miejsce el brooksa wstawić be beresforda. do tego dorzucić zeszłoroczne dziełka barry'ego levinsona und irwina winklera und nicholasa pileggiego i howarda deutcha. stare wygi weterjańskie wracały jak wyparte w większości w złym tego słowa...