przy filmie można by było spokojnie spać gdyby nie jego niesamowicie irytująca ścieżka dźwiękowa.
Pstrokacizna w warstwie wizualnej, pstrokacizna w warstwie dźwiękowej
pstrokacizna w scenariuszu powodują, że jest to "dzieło" wybitnie męczące,
które ostatecznie dobija toporny humor
Jak dla kogo. Są ludzie, których śmieszy. Dialogi są pełne jajcarskich tekstów. Po prostu trzeba odbierać ten rodzaj humoru, nadawać na tych samych falach. Jeśli się tego nie czuje, nie widzi się w tym nic śmiesznego, a inny będzie się śmiał, proste.