Powrót

Vozvrashchenie

2003 1 godz. 45 min.
7,9 31 722
oceny
7,9 10 31722
33 502
chce zobaczyć
7,7 11
ocen krytyków
{"rate":7.72727,"count":11}
{"type":"film","id":107697,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Vozvrashchenie-2003-107697/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Powrót
  • Mikael ocenił(a) ten film na: 10

    Bez wątpienia jest to film symboliczny, a ponieważ zrobił go Rosjanin, więc chyba należy go umiejscawiać w rosyjskiej tradycji filozoficzno-teologicznej - szczególnie w nurcie antyracjonalnym (Dostojewski, Szestow, Bierdiajew i w mniejszym stopniu Tołstoj i Bułgakow). U tych myślicieli Bóg znajduje się ponad wszelkimi ludzkimi pojęciami i poza kategoriami etycznymi (nie jest ani dobrem, ani miłością, ani złem), nie działa On według żadnych racjonalnych reguł. Metaforą takiego Boga w filmie Zwiagincewa jest Ojciec. Nie można jego czynów zinterpretować jednoznacznie, jego cel nie jest jasny, mozna mu tylko zaufać lub nie. Ojciec - tak jak Bóg - pozostawia synom pewną wolność, lecz muszą się oni liczyć z konsekwencjami swych wyborów. Stosunek obu synów do Ojca jest odmienny. Starszy (Andriej) reprezentuje, tych którzy bezgranicznie ufają Bogu nawet wtedy, gdy nie rozumieją jego natury. Młodszy (Iwan) buntuje się przeciw Ojcu przede wszystkim dlatego, że nie potrafi odczytać jego zamiarów i w postępowaniu Ojca nie potrafi znaleźć sensu, bo wszystko co on robi wymyka się ze schematu w jakim widzi świat. Jeden jest wiernym sługą Pana, a drugi buntownikiem, który zwracając się w stronę powszechnych i racjonalnych kategorii etycznych zabija Boga, który i tak nie był mu potrzebny, bo przez większość życia nie odczuwał Jego obecności.
    W jednej ze scen chłopcy biegna na strych, aby znaleźć zdjęcie Ojca. Jest ono w ilustrowanej Biblii, na stronie obok ryciny z Abrahamem składającym swego syna w ofierze - jest to chyba najbardziej czytelny i powszechny symbol wiary stojącej ponad tym co racjonalne i etyczne. Obraz ten zostaje nieml dokładnie odtworzony w scenie, gdy Ojciec grozi Andriejowi siekierą (po spóźnionym powrocie z połowu ryb).

  • Mikael W ogole nie zwrocilem uwagi na podobienstwo tych dwoch scen, a Twoja interpretacja wydaje sie spojna i calkiem sensowna. Dzieki za rozjasnienie.

  • Mikael Ciekawa interpretacja, bardzo trafne połączenie z tradycją literacką.

    Ojca w istocie nie można oceniać w kategoriach etycznych, ani ze względu na przeszłość - co robił wcześniej i skąd przybył, ani celu - zawartość skrzynki pozostaje tajemnicą.
    Poza tym uczy synów. I przekazuje im nauki, których oni nie rozumieją. Pozostaje im albo je przyjmować, albo nie.

    Jednak trudno mi się zgodzić z oceną synów i symboliką ich zachowań, wydaje się być uproszczona.

    Ja odebrałem Andrieja nie jako wiernego, ale jako słabego. Dla mnie dużo mówi o tym fragment związany z szukaniem restauracji w miasteczku. On instynktownie podporządkowywał się silniejszemu, stojącemu nad nim w hierarchii, ale wyłącznie słuchał - nie szanował, nie Wierzył w Niego. Nie umie nawet sprzeciwić się młodszemu bratu, kiedy wypływają na ryby i nie wracają na czas. Za to wśród rówieśników nazywa brata tchórzem, chociaż nie ma pewności czy Iwan nie skoczył.
    Wydaje mi się, że w trakcie filmu znacznie się zmienia i dojrzewa. Kiedy zostają sami z bratem, to on przejmuje na siebie rolę przywódcy oraz odpowiedzialność.

    Iwan to oczywiście typ buntownika. Nie boi się mieć swojego zdania, wątpić i pytać. Jest zbyt młody, żeby pojąć, co chce przekazać mu Ojciec, ale nie jest również w stanie mu zaufać. Sam mówi: "mógłbym Cię pokochać" - co wskazuje, że jego bunt nie bierze się z tzw. 'założenia', ale wyrasta z dysonansu między tym, czego oczekiwał od ojca, a co otrzymał.
    Czego mógł oczekiwać? Biorąc pod uwagę, co pokazane było na samym początku filmu - odrzucenie przez grupę - może szukał akceptacji i ciepła?
    Iwan dzięki Ojcu przełamał swój lęk wysokości. Poza tym Ojciec dokonał najwyższej ofiary chcąc go ratować. Jego - buntownika i egoistę.

    Może to już zbyt śmiała interpretacja, ale wydaje mi się, że na końcu obydwaj w Niego uwierzyli. Chociaż doszli do tego zupełnie odmiennymi drogami.
    Natomiast nauka Ojca przyniosła efekt - na płaszczyźnie czysto praktycznej poradzili sobie bez Niego i dotarli do auta, w domyśle również do domu. W ujęciu głębszym, obydwaj zmądrzeli i dojrzeli.

    Można jeszcze dużo napisać o tym filmie, ale wątpię, żeby ktokolwiek tyle przeczytał;)

  • aswino Jeżeli masz jeszcze jakieś spostrzeżenia dotyczące "Powrotu" to byłabym bardzo wdzięczna za podzielenie się nimi. Obejrzałam właśnie ten film po raz trzeci i ciągle dostrzegam w nim nowe rzeczy, a takie wypowiedzi jak twoja pozwalają mi go lepiej zrozumieć.

  • aswino bardzo trafna interpretacja

    ja jednak zastanawiam sie nad metafora poznania tozsamosci ojca. ostatnie kadry filmu, zdjecia z przeszlosci, jasno tlumacza kim byl, skad przybyl itd. ale czy ma to jakies przeniesienie na koncepcje Boga Ojca? Nadzieja ze poznamy Jego "tozsamosc"?

  • Mikael ocenił(a) ten film na: 10

    aswino Każda interpretacja zawsze jest jakimś uproszczeniem.
    Zgadzam się, że Andriej jest słaby, ale czy właśnie tacy ludzie nie szukają najczęściej oparcia w wierze? (nie oznacza to, że deprecjonuje ludzi wierzących, bo sam się do nich zaliczam) Zresztą w mojej interpretacji mniej ważne są motywy postępowania Andrieja, bardziej liczy się Iwan-buntownik.

    Jeszcze przypomniała mi się jedna dość istotna kwestia.
    Na plaży chwilę po tym jak Ojciec grozi Andriejowi siekierą, Iwan mu się przeciwstawia i wypowiada mniej więcej takie słowa: "Mógłbym cię kochać gdybyś był inny". To jest niejako wykładnia tego co czuje i myśli Iwan Karamazow z powieści Dostojewskiego i to co czują ludzie próbujący znaleźć we wszystkim racjonalne wyjaśnienie i próbujący objąć świat i Boga tylko rozumem.

    O filmie mozna napisać rzeczywiście bardzo dużo, bo można go interpretować na kilku poziomach.

    Krótka wypowiedź reżysera filmu
    http://film.gazeta.pl/film/1,22533,1975020.html

  • Madzia_89 ocenił(a) ten film na: 10

    Mikael Jestem doprawdy pod wrażeniem Twojej interpretacji.

  • addam23 ocenił(a) ten film na: 9

    Mikael Tekst wywiadu znaleziony na pewnym blogu:
    "Tadeusz Sobolewski: Zadziwiające, ile interpretacji, nieraz całkowicie sprzecznych, wywołuje Pański film. Był Pan tego świadomy w czasie realizacji?

    Andriej Zwiagincew: Zaskakują mnie niektóre odczytania. Na przykład takie, że ojciec reprezentuje odchodzącą w przeszłość totalitarną Rosję z jej kultem autorytetu.

    Kim jest dla Pana ojciec w "Powrocie"?

    - Nie patrzę na niego jak na postać całkiem realną. Oczywiście, całe jego postępowanie można uzasadnić w sposób bardzo życiowy, świecki. Można dociekać, kim jest, co robił podczas swojej nieobecności i co znajduje się w skrzynce, którą wykopuje. W Paryżu, w Wenecji - wszędzie pytano mnie, co jest w tej skrzynce? Odpowiedź wydaje mi się nieważna. Ojciec w filmie jest przede wszystkim kimś, kto ponosi ofiarę. Myślę o kluczowej scenie na wieży. Radzono mi, żeby wyraźniej pokazać, że jest to ofiara nieprzypadkowa, dobrowolna, poniesiona, żeby ocalić syna. Ale nie chciałem tego mówić wprost. W ogóle nie wiem, czy należy o tym mówić? Zresztą od początku filmu daję widzowi znaki, że nie ogląda zwykłej historii. W pierwszej scenie z ojcem stylizuję go na martwego Chrystusa z obrazu Mantegni. Zrobiliśmy kilka wersji, jedna była dokładną kopią obrazu. Wybrałem tę najdyskretniejszą, ale dostatecznie mocną, żeby wstrząsnęła widzem.

    Czy w tej stylizacji nie ma ironii?

    - Ironii?

    Tak, bo przecież ten wystylizowany na Chrystusa ojciec nie jest tym ojcem, na którego Iwan czeka, którego kocha. Iwan podejmuje z nim walkę.

    - Ale czy tak nie jest z każdą wiarą? Kiedy człowiek decyduje się na przymierze z Bogiem, wydaje mu się, że odtąd wszystko będzie wspaniale. Tymczasem właśnie ludzie wierzący doznają wielkich rozczarowań, bywają ciężko doświadczani. Pytają: za co? I to ich pytanie, ich zwątpienie jest koniecznym etapem, próbą, przez którą muszą przejść.

    Kino jest dla Pana miejscem przeżyć religijnych?

    - Tak, i to zarówno w dawnych filmach Antonioniego, jak i w niektórych popularnych filmach amerykańskich. Na przykład w "Titanicu" - który bardzo lubię - jest ten cudowny moment, gdy dziewczyna bierze do ręki siekierę, postanawia walczyć o życie, ratować chłopca. Widzi, że sytuacja jest beznadziejna, jednak ponosi ofiarę. Ona w tym momencie pojmuje, że miłość to ofiara. Mój inny ulubiony film, "American Beauty", również jest oparty na religijnych wartościach, mówi o przebudzeniu, o pogodzeniu z życiem. Kevin Spacey wraca do raju! W kinie liczą się dla mnie właśnie takie momenty, ich ukryty sens. Nie temat, nie fabuła."

  • addam23 ocenił(a) ten film na: 9

    addam23 Od początku byłem zachwycony interpretacją Mikaela. Myslałem sobie - to jest to co chcę osobiscie w tym filmie widziec i tak go zapamiętać.
    Cieszę się, że jest to na dodatek interpretacja trafiona w 10.
    Brawo.

  • None200 ocenił(a) ten film na: 9

    addam23 Tylko pan Zwiagincew za bardzo się zagalopował w religijnych interpretacjach filmów które z bogiem nie mają nic wspólnego(ost akapit)

  • None200 ocenił(a) ten film na: 9

    Mikael Bardzo ciekawy.Oczywiście intrygujący.
    Piękna forma. Plastyczne zdjęcia a la Tarkowski wręcz(oczywiście nie takie długie), świetnie się to ogląda. Nie tylko dla oka ale i dla ucha: ścieżka dźwiękowa godna zapamiętania. Sceneria też robi wrażenie:rosyjskie miasta przypominające Czarnobyl po katastrofie, ładnie sfotografowana przyroda.
    Sama historia ...hm... no właśnie. Można odczytać jako traktat o więzi między ojcem a synami, różnej więzi, wręcz przeciwstawnej w swym wyrazie w przypadku każdego chłopaka. Psychologizm:
    Starszy: potrzebuje ojca, którego zna tylko ze zdjęcia. Potrzeba jest tak silna , że mimo oczywistych cierpień jakich ze strony taty doznaje, wybiera drogę bezgranicznego lojalizmu, godząc się z nimi.Winę za nie obarcza siebie. Uważa że gdyby był wystarczającą męski jak jego ojciec to sprostałby oczekiwaniom tego ostatniego(pęd ku stereotypowej męskości widzimy już w pierwszej scenie skoku do wody). W ostatniej scenie jednak dochodzi do ekstremum i nie wytrzymuje tej sytuacji.
    Młodszy:nie pamięta ojca, więc trudno powiedzieć czy potrzebuje ojcowskiej miłości, sam wydaje się skołowany, trzyma ojca na dystans co rusz buntujących się przeciwko niezrozumiałemu i brutalnemu traktowaniu swojej osoby.Widać już w pierwszej scenie że ma opory przed "prawdziwą" męskością, fasadą za którą kryje się uczuciowa pustka.Im dłużej obcuje z tatą tym bardziej zniechęca się do niego.Zamiast miłości rodzi się nienawiść.
    Ojciec: pojawia się znikąd.nic o nim nie wiemy.Ucieleśnienie stereotypowej męskości, silny facet dla którego uczucia nie istnieją. Za to prym wiodą żelazne zasady które chce wpoić swoim synom. Oni jednak przyzwyczajeni do rodzinnego ciepła stworzonego przez kochającą matkę i babcię nie potrafią zrozumieć postępowania ojca. Wielkie niezrozumienie: dzieci są za młode na doświadczenia jakie zgotował im ojciec, ten z kolei nawet nie próbuje zrozumieć synów, praktycznie do końca nie przejawiając żadnych uczuć. Chciał im dać szkołę życia, jednak sposób w jaki wdrażał swój plan okazał się zgubny. Wydaje się że sama podróż jest wymuszona jako obowiązkowy krok w celu odbudowania więzi rodzicielskiej, że sam ojciec tak naprawdę nie ma na nią ochoty, traktuje ją przedmiotowo - ot tak po drodze, bo musi załatwić coś ważnego więc dla czego nie upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu.


    Spojrzenie dosłowne^
    Lecz o wiele bardziej pasuje teologiczna interpretacja twórcy tematu. Ojciec jako Bóg Abrahama bije po oczach z każdą minutą.

  • nickTname ocenił(a) ten film na: 9

    Mikael Jeżeli już idziemy w kierunku symboliki teologicznej, to końcowa scena z wieżą nasuwa mi na myśl wiersz Szymborskiej "Sen"

    "(...)Czeka Pan Bóg
    i z balkonu chmur spoziera,
    czy się ładnie, czy się równo
    stos zapali
    i zobaczy,
    jak na przekór się umiera,
    bo ja umrę,
    nie pozwolę się ocalić!(...)"

    Ciekawe, czy reżyser czytał Szymborską:)

  • omorica ocenił(a) ten film na: 9

    nickTname A mi utkwiła scena, kiedy chłopcy wchodzą do pokoju, w którym śpi ojciec. Jak z obrazu Andrea Mantegni -Martwy Chrystus.

  • nanna ocenił(a) ten film na: 8

    omorica też zwróciłam na to uwagę, natomiast poźniejsza scena kiedy cała rodzina zasiada do posiłku, a ojciec dzieli kurczaka przypomina przedstawienia wieczerzy w Emaus

  • soldier175 ocenił(a) ten film na: 8

    nanna Co z tym bogiem tak padło wam na głowy, głupota.

  • szczepanas ocenił(a) ten film na: 8

    Mikael Pełna erudycji interpretacja, tylko nielogiczna. Ojciec jest Bogiem Ojcem? Na pewno się tak zachowuje przez większość filmu. Tyle, że ewidentnie reżyser stawia go na miejscu Abrahama w scenie na plaży. A jak to wcześniej bystrzy forumowicze zauważyli, na Jezusa też jest kreowany.

    Dla mnie jest to opowieść o psychologii i kulturze, a symbole religijne ją wspomagają i wyjaśniają.
    O kulturze, bo funkcjonował kiedyś u nas stereotyp twardego ojca (i wcale jeszcze nie zanikł). W Rosji ten stereotyp się pewnie trzyma bardziej. Ojciec ustanawia zasady, zmusza do posłuszeństwa, karze, także fizycznie. Nie okazuje uczuć - od tego w rodzinie są kobiety. To matka sprowadza Ivana z wieży, ojciec nie okazuje uczuć przez większość filmu.
    Mężczyzna ma być silny, zarabiać, chronić, a nie kochać - i ojciec w Powrocie ma dużo pieniędzy, chroni swoich synów, imponuje im budową ciała, wie, co robić w każdej sytuacji.
    No i mężczyzna pije - u Zwiagincewa sam pije i namawia synów. Ale to już dygresja.

    Jest to opowieść psychologiczna bo pokazuje, jak rozwijają się relacje rodzinne w takiej kulturze. Ojciec wypełnia swoją rolę jak potrafi najlepiej, a jednak synowie nie są szczęśliwi. Zwłaszcza Iwan wybiera drogę walki z ojcem, a ten nie może ustąpić, ponieważ jego rola polega na dominacji. Psychologicznie chcą się do siebie zbliżyć, ale nie mogą, ponieważ rola patriarchalnego ojca na to nie pozwala. Wymuszone przez kulturę zachowania ojca prowadzą do eskalacji konfliktu, niemal zabójstwa. W ten sposób ojciec składa swoje stosunki z synami (a niemal i syna) w ofierze swojej roli patriarchalnego ojca ("Boga Ojca"). W tym momencie ojciec staje w sytuacji Abrahama.

    Ratując swojego syna i ginąc przy tym wciela się wreszcie w Chrystusa. W końcu okazuje miłość, troskę. W tradycji chrześcijańskiej to Jezus przynosi religię miłości, oddając życie za tych, których kocha; Bóg Ojciec to tylko źródło sprawiedliwej zemsty.
    Swoją drogą Iwan, stojąc na wieży krzyczy "mogę wszystko". To nawiązanie do Dostojewskiego - jeśli Boga można wszystko - to znana teza autora. I, jak u Dostojewskiego, rozwiązaniem jest miłość podobna do Chrystusowej. Tu analogia się kończy, bo u Dostojewskiego miłość taka bywa ratunkiem - choć miłość ojca uratowała być może Iwana.

    Wielu spośród apostołów było rybakami, ryba to znana chrześcijańska metafora. Czy chłopcy to apostołowie? Nie wiem, czy można się tego doszukać.

    Uważam, że tropy religijne są słuszne, ale film organizuje psychologia i kultura, nie warstwa symboliczna. Poza tym film jest lepszy przy odczytaniu psychologicznym - wzrusza wtedy i porusza, bo mówi o ludziach prawdę. Zabawa symbolami to właśnie tylko zabawa.

  • utopia27wawa ocenił(a) ten film na: 8

    szczepanas przykład wyidealizowanego niespełnieni onego wyobrażenia

  • szczepanas Wreszcie ktoś tu zauważył, to o czym przede wszystkim jest film, bo sama "wycieczka" czy tropy religijne to tło(tu można podłożyć coś innego przy zachowaniu opowieści) oraz reżyserski wyraz (wcale nie trzeba było ukazywać ojca jak z obrazu czy odtwarzać Abrahama, żeby opowieść o ojcu i synach została zachowana).
    Dla mnie od początku to napięcie między synami a ojcem było znaczące i tylko czekałem do czego ta ich niezdolność do wyrażenia uczuć względem siebie doprowadzi.

    Inna sprawa że chyba jest tu odkrywanie tego że to ze zwykłego życia i ludzkich problemów powstają te wszystkie wielkie metafizyczne narracje, z których część ludzi chce się uwolnić, cześć ślepo podąża (jak młodszy i starszy syn).

    Zwiagincew to taki reżyser który chyba lubi niedopowiedzenia i sam do końca nie chce by film był odczytywany jednowymiarowo.

  • Mikael Mikael, co Ty pitolisz? To całkiem dobry film.