To nie jest zły film, ale mnie nie rozśmieszył. Bardziej wzruszył.. Greg starający się tak usilnie
wszystko uporządkować i być miłym dla ojca Pam wzbudza współczucie. I ta okropna rodzina -
wszyscy napuszeni, pozbawieni dystansu i poczucia humoru, śmiejący się tylko z własnych żartów,
tolerujący jedynie swoje towarzystwo. Oglądając ten film byłam bardziej zła niż wesoła.
Dokładnie mam to samo odczucie. Jakoś wcale ten film jak dla mnie śmieszny nie był. Nie wiem czy na jego miejscu chciałabym się z taką rodzina wiązać
Smutny film przez to jak z góry wszyscy są na niego źle nastawieni, wszystko co robi oczywiście nie wychodzi, nawet jeśli robi to przez presje innych (scena z siatkówką wodną, gdzie głupi ojczulek najpierw się denerwuje bo przegrywa, a potem pierwszy do mówienia "to tylko gra") i na dodatek fantasy, bo jaka kobieta będąc z bogatego domu bierze sobie za narzeczonego jakiegoś pielęgniarza?
Hipergamia istnieje od zawsze, a już w tamtych czasach uważano to za naturalną kolej rzeczy, a teraz to wręcz jedyna możliwa opcja dla kobiet. Najpierw status majątkowy, potem wygląd, a dopiero na końcu to o czym kobiety szczekają najgłośniej, czyli charakter
Eeeee, powiedziałabym, że najpierw wygląd, potem charakter, a potem status społeczny. Co nie zmienia faktu, że status społeczny jest dla mnie bardzo ważny. Ludzie ogólnie, nie tylko mężczyźni, chociaż to na nich zawsze ciążyła ta presja, wywodzący się z biednych domów, rzadko mają jakieś ambicje. A tu nie o kasę chodzi, a o dążenie do celu i ambicje. Niech facet sobie będzie kimkolwiek chce, ale niech się rozwija. Bieda po prostu często jest wtórna. Podobniez jak bogactwo.