Według mnie to jeden z lepszych polskich filmów. Począwszy od gry aktorskiej, poprzez akcje, odmalowanie realiów historycznych, na muzyce kończąc. Od pierwszych minut słyszymy niezapomniany utwór muzyczny z tekstem Osieckiej i muzyką Komedy, który do dziś doczekał się wielu interpretacji. Holoubek zagrał tutaj jedną z najlepszych ról. Zamknięty w sobie intelektualista, napiętnowany wojną, szukający spokoju i stabilności. Zresztą gra wszystkich aktorów zasługuje na uznanie. Mają oni w sobie swoisty urok tamtych czasów, coś czego nie można z pewnością powiedzieć o współczesnych Playboyach z "Czasu Honoru" i tym podobnych produkcji.
Jeśli chodzi o fabułę to poza westernowskim klimatem, który podkreśla wielu, przypomina mi ona opowieści moich dziadków, którzy przeżyli wojnę, oraz tułaczkę po jej zakończeniu - z obozu pracy przymusowej, na ziemie odzyskane, gdzie warunki życia pozostawiały wiele do życzenia. Wszystko to zaś odbywało się w atmosferze powojennego chaosu, połączonego z usuwaniem niewygodnych organów "minionej władzy burżuazyjnej", lub mianowaniem burmistrzów ad hoc - takich jak doktor Mielicki. Zresztą same słowa Mielickiego, wypowiedziane w filmie dwukrotnie, w sposób zawoalowany przemycają zasady epoki - "Bez ludzi zdolnych można się obejść. Potrzebni są posłuszni." (parafraza)
Film IMHO jak najbardziej wart polecenia! :)
To prawda, film to rewelacja pod względem reżyserii, aktorstwa, klimatu i muzyki. Polski western, ale osadzony w ciężkich latach powojennych. Myślę sobie, że sytuację na ziemiach odzyskanych pokazano w tym filmie tak jak ona wyglądała, w przeciwieństwie do takich Karguli. Chociaż Sami swoi i Nie ma mocnych i tak pozostaną dla mnie jednymi z najlepszych polskich komedii, a jednak wyglądało to trochę inaczej.
Niedawno ponownie obejrzałam ten film i stwierdzam, że to film wspaniały, który zapada w pamięć. I naprawdę przerażający. Już sam wjazd do miasta przez kamienną bramę buduje poczucie grozy i niebezpieczeństwa. Hickok byłby dumny. I ta groza nie dotyczy już Niemców, czy wojny, ale niepewności, co będzie dalej, kim okażą się ludzie wokół bohaterów i czy nie okażą się większym zagrożeniem od dotychczasowego wroga.
J Hoffman ten film nazywa eastern bo rozgrywa się, co prawda na Zachodnich Ziemiach Odzyskanych, ale jednak na Wschodzie
Lwów - Bytom: też nie było łatwo Prababce i Babci z córką; Babka kopnęła w końcu w dupę hucuła, który ją lał. Dlatego m.in. jestem silna ;) Pozdrowienia Kresowiakom. Nikt nie mówił,że będzie łatwo - a wojna to jedna wielka k...a niestety.
Realiów historycznych to tam za bardzo nie ma. Miasta poniemieckie nie były opuszczone. Eksodus był z terenów Prus Wschodnich. Ale też Armia Czerwona niszczyła tam rdzenie miast już po zdobyciu miasta więc opuszczonych ale stojących i czekających na nowych mieszkańców miast nie było. Na Ziemiach Zachodnich, na terenie Dolnego Śląska Niemcy masowo nie uciekali. Wielu tam zostało i puszczało w ruch miasto razem z Polakami, później wyjeżdżali. I owszem np Ziemia Kłodzka została zdobyta przez Armię czerwoną już po 8 mają i rzeczywiście miasta tam były "pełne" zachowanej zabudowy, ale i ludzi.
Gloryfikacja tego filmu jest mocno przesadzona. W ogóle to doktor był tym nieposłusznym człowiekiem. Gdyby tylko nie zamordował tego posłańca rządowego, to byłoby o wiele ciekawiej, bardziej ambiwalentnie pod względem moralnym i wszelakim innym. Trochę taką propagandą komunistyczną pachnie, gdzie dobro materialne narodu jest najważniejsze. Andrzej jak sam sobie zdał sprawę na koniec, nie był za bardzo pozytywnym bohaterem. Tylko szkoda, że tak późno to zrozumiał, a dla oglądających to dość oczywiste.