Wysoka ocena na FW rozbudziła moje nadzieje na obejrzenie jakiejś nietuzinkowej produkcji, odbiegającej od dość trudnego dla współczesnych w odbiorze, polskiego kina połowy lat 60-tych. Niestety, naprawdę dobra była tylko ballada w wykonaniu Fettinga. Reszta to kolejny moralitet, wyróżniający się jedynie ciekawą...
gdzie one się podziały. Tutaj mamy EWĘ WIŚNIEWSKĄ. No, bóstwo po prostu.
Tak śliczne, zalotne, cudne dziewczę, że aż dech zapiera. Trudno się dziwić, że z łatwością wygrywa pojedynek z panią Mrozowską o serce Gustawa Holoubka. Kto by się takiej oparł?
Gustaw, niestety. Szkoda, że na końcu mówi dobitnie "muszę stąd...
Znakomity ,można go nazwać polskim westernem jak ktoś chce ,ale w pełni oryginalnym mimo to.Tematyka jakże polska ,w tamtych czasach na pewno dla polaków pamiętających wojnę i trudny moment powrotu do życia musiało to być fascynujące i bolesne jednocześnie.
jak taki bubel filmowy Hoffmana, filmowej miernoty, co się zowie , może się plasować przed Polańskim, ale że nie mam wysokiego mniemania o publiczności Filmwebu, stąd również nie mam zamiaru wpadać w jałowe zadziwienie
... zachwytów nad tym filmem. Przecież oni tam mówią tak niewyraźnie (zwłaszcza główny bohater) że nic nie rozumiem a podczas nocnych scen nic nie było widać. Realizacja tego jest fatalna. Widziałem 20 lat starsze filmy zrobione lepiej technicznie. A sama fabuła? Ciekawa, ale zupełnie nie zaskakująca.
Kiedyś to Polacy umieli robić naprawdę dobre filmy. I nie były one w cale tak żadkim zjawiskiem jak teraz. A dzisiaj co? ze święcą szukać dobrej polskiej produkcji.