Poszedłem na seans w dniu premiery przez przypadek (spóźniłem się na inny film).
Wiedziałem, że to będzie gniot więc 0 pozytywnych oczekiwań.
Pierwsza scena już przesądziła, że to nie będzie horror, ale PASTISZ. Pompatyczna muzyka a'la Gwiezdne Wojny w scenie pogoni statków kosmicznych Predatorów zapoczątkowała serię parodii.
Nie mogę zliczyć scen w których całe kino płakało ze śmiechu. Wiem jedno...dawno tak dobrej komedii nie oglądałem. Mówię serio. Wyszedłem z kina z bólem brzucha ze śmiechu właśnie.
Nie będę spojlował scen, ale ilość absurdów spowodowała, że nie da się tego filmu skwitować inaczej jak groteska.
Jako film w kontekście oryginalnego Predatora oceniam 2/10, ale jako utwór sprawiający rozrywkę 8/10. POLECAM dla ludzi z dystansem!