Prometeusz /film/Prometeusz-2012-523230 2012 Zestawienie horrorów, które idealnie wpasowały się w środek filmowej skali, zdobywając u mnie oceny wyłącznie od 4 do 6. Znajdziesz tutaj produkcje, które nie są ani wybitnymi arcydziełami kina grozy, ani kompletnymi gniotami, o których chce się jak najszybciej zapomnieć. To filmy idealne na leniwy wieczór, kiedy szukasz prostej rozrywki z dreszczykiem – potrafią zaciekawić klimatem czy pojedynczymi scenami, ale ostatecznie rozczarowują przewidywalnym scenariuszem lub powtarzalnymi schematami. Bezpieczne pozycje, które ujdą w tłoku, nikogo nie obrażą, ale też na dłużej w pamięci nie zostaną. Lista posegregowana według stopnia szacunku, jaki twórca przejawia względem nauki - jej metodyki i dyscypliny. Brałem pod uwagę to, czy respektuje prawa fizyki tam, gdzie nie trzeba ich łamać, na ile wiarygodny jest proces badawczy i czy film konsekwentnie trzyma się własnych założeń, logiki rzetelnego sci-fi. *wyjątkowym przykładem jest Solaris, bo w samym filmie nie ma rażących nieścisłości naukowych - "brak szacunku" wywnioskowałem z tego, jak Tarkowski traktuje materiał wyjściowy Lema, wysoce naukowy i rzetelny. A traktuje jak ścierę do wytarcia sobie gęby po poetyckich, metafizycznych ekscesach, które nie są zainteresowane nauką. Soderbergh też to robi.