Uczennica Azusa Nakamura skacze z dachu szkoły, ale przeżywa upadek. Jej kolega z klasy, Shigeo Yuasa jest bardzo zdenerwowany tym, co się stało. To on poprowadzi grupę trzech innych uczniów, ukrytych za maskami w kolorze żonkili do liceum. Uczniowie biorą ciężarną nauczycielkę Yasudę jako zakładniczkę wiążą ją i torturują, zmuszając pozostałych nauczycieli do poszukiwania w szkole elementów układanki (puzzli), aby uratować jej życie.
"Liverleaf" (2018) w reżyserii Eisuke Naito przypadł mi do gustu, zatem postanowiłem obejrzeć też "Puzzle". I muszę przyznać, że był to całkiem trafny wybór, bo to całkiem niezły, choć pogmatwany japoński horror. Oczywiście nie da zaprzeczyć, że jedną z inspiracji może być "Saw" aka "Piła" (2004) Jamesa Wana. Podobnie jak Jigsaw, Yuasa lubi wymyślać zwyrodniałe gry i zmuszać inne postaci do uczestnictwa w nich.
Sporo brutalnej, acz przejaskrawionej przemocy, trochę gore i skomplikowana, nielinearna fabuła, która niestety nie ustrzegła się kilku nieścisłości. Mimo wszystko "Puzzle" oglądałem z rosnącym zaciekawieniem.
Pierwszy seans. Czas trwania: 85 minut.