Trzeba przyznać, że Francuzi potrafią serwować seks. Pokazują dużo, ale zwykle bez wulgarności. Bardziej to u nich sfera bliższego poznania, niż dominacji i mechanicznych przewalanek. Taka wypadkowa emocji. Amerykanie powinni się od nich uczyć, bo jakby nie patrzeć zwykle skopią temat. A sam film fajny. Za wielowątkowość i codzienność zarysowaną indywidualnością bohaterów lubię francuskie kino. Film ma klimat, więc jak komuś śmiałe sceny seksu nie przeszkadzają to warto.