Jak na film o tak głupim zamyśle, jeden z tych wielu głupich filmów o rekinach, to ten film jest całkiem niezły! O co chodzi w filmach tego typu? No żeby przede wszystkim widz się bał i żeby trzymać go przy ekranie.
A tutaj mamy jeszcze lepszy pomysł: że rekiny pojawiają się w rzece dużego stołecznego miasta, w trakcie zawodów triathlonowych.
Mamy dużo krwi, mamy dużo spektakularnych niesamowitych i niemożliwych obrazów, zwłaszcza ten ostatni kadr na Paryż.
Jak na film który mógłby być tak głupi jest on całkiem dobry:)
Nie, nie będę się bawić w jakieś pogłębione analizy porównawcze tak jak to zrobiło kilku prawicowych komentatorów na forum tego filmu, bo to jest idiotyczne i niepotrzebne. Ludzie, to jest horror, film klasy Z, szukając w nim jakiś głębi i dopasowywując do swoich chorych poglądów robicie z siebie wariatów:)