Zepsuta końcówka

Film jako całość dobry, nawet bardzo dobry ale jedna rzecz mnie w nim zirytowała...SPOILER...

Mianowicie..na końcu filmu kiedy James pokazuje Walterowi ekran laptopa i informuje go o transmisji na żywo Walter przyjmuje to za pewniak. Następnie wybiega za nim z magazynu i w obecności połowy CIA od razu rozpoczyna przemowę na temat swojej zdrady. Bardzo mało prawdopodobne aby agent CIA z 27-letnim stażem pracy jak Walter dał się nabrać na taki numer. Dopóki kajdanki nie zatrzasłyby się na jego rękach..dopóki nie zostałby złapany na gorącym uczynki szedłby w zaparte a tutaj uwierzył "na słowo" nowo przyjętemu..rekrutowi..

5
  • zgadzam się, też zwróciłem mniej więcej na to uwagę. ale żeby się nie zamęczyć doszedłem do wniosku, że jakoś musieli to zrobić i spróbowali.. tak im to wyszło/nie wyszło

  • Ten zrekrutowany agent był głupi, przecież jakby chcieli sprawdzić czy ta dziewczyna wynosi jakieś dane to mogli to zrobić po godzinach albo zainstalować jej jakąś aplikację do śledzenia, a nie wysłali "specjalnego agenta" do tego celu.

  • Burke był sfrustrowany, wypalony i wsciekły ze po tylko latach pracy wysłali go do "jakiegos lasu" zeby szkolił rekrutów. Ja tam sie nie dziwie, ze skoro juz wydawało mu sie ze wpadł, to nie omieszkał wygarnac im wszystkim tej swojej wscieklosci. Zwlaszcza ze, jak juz to ktos tu wczsniej zauwazył, nie był on typem zamknietego w sobie milczka, tylko ekstrawertycznego gawedziarza, w dodatku z kompleksem boga.

  • Powiem Ci tak: masz całkowitą rację. Koleś, który przez cały film wpaja wszystkim, że mają się spodziewać niespodziewanego i nigdy nie mogą mieć pewności co jest prawdą, nagle sam o tym zapomina. Tyle lat służby i wbijania sobie tych dewiz do głowy na marne? Serio? Jak wspomniał ktoś wcześniej, mógł on być wypalony, sfrustrowany i powoli odchodzić od tego, czego się nauczył, ale to już tłumaczenie ze strony psychicznej, Ogółem agent, który nie przestrzega pewnych "zasad" jest raczej niezdolny do służby. A skoro on nadal pracował w CIA i zajmował wcale nie pierwsze-lepsze stanowisko, to chyba nie ma mowy o takich pomyłkach.
    Jest to film akcji, sensacyjny - momenty nawalanki z czego popadnie i w co popadnie, są tutaj najważniejsze (przyznam, że ja je lubię ;D). Dlatego, często zdarza się, że fabuła się nie klei - takie kino ma za zadanie dać człowiekowi rozrywkę i to tak, żeby się nie nudził. Najpierw coś nawyolbrzymiają, a potem wciskają nam takie kity, które zupełnie odbiegają od tego co powiedziano wcześniej.
    Ale właśnie po to jest film akcji - nie ma się co doszukiwać wątków psychologicznych, ani bardzo skomplikowanych (toż to nie Incepcja), a niedopracowana fabuła nie jest czymś dziwnym - pozostaje się cieszyć nawalanką :P
    Pozdrawiam :)

  • W ogóle cała fabuła tego filmu jest zepsuta. Raz, że zawiera najprostszy filmowy twist fabularny, ograny już przez dziesiątki filmów, a mimo to Claytonowi - ponoć bardzo bystremu i inteligentnemu - potrzeba całego filmu na jego rozgryzienie. Burke taki wprawiony w bojach i doświadczony agent, a daje się nabrać na marną prowokację żółtodzioba. Nawiasem mówiąc po co w ogóle angażował w plan Claytona, skoro raz że ten w ogóle nie był mu potrzebny (wrobić mógł kogokolwiek innego), dwa skoro ten Clayton taki bystrzak, to istniało wysokie zagrożenie, że ten by się połapał we wszystkim.

    Ale pomijając nielogiczności scenariusza, to Rekrut wali po oczach przeterminowanymi motywami, które stosowano w kinie poprzednich dziesięcioleci. Wszystkie komputery muszą "pikać" i "dyngać" podczas wchodzenia w aplikacje, supermegahiper-ważny-i-tajny program komputerowy ładuje się, jak nowy poziom gry video, a główny czarny charakter musi oczywiście po punkcie kulminacyjnym wyjaśnić cały swój misterny plan (który chwilę potem idzie w pi*du) przed naszym bohaterem.

    Także film - choć sprawnie zrealizowany, ma niezłą pierwszą połowę i potrafi potrzymać w napięciu - jest ogólnie nielogiczny i bardzo, ale to bardzo naiwny. Tym bardziej, że od filmu sensacyjnego (SENSACYJNEGO, nie kina akcji), w dodatku kręconego NA POWAŻNIE, mamy prawo wymagać dużo więcej.

    • Bo to przecież film rozrywkowy dla widza o nikłym pojęciu na temat tego co pokazuje. Takie bajki dla naiwnych amerykanów. W rzeczywistości bohater nie szpiegował by w pojedynkę Layli i nie przeglądał by jej komputera w jej obecności w domu. A tym bardziej w pracy- na własnym terenie. Od tego są inni. Natomiast Burke nie wygłaszał by żadnych przemów tylko zastrzelił by przeciwnika bez słowa wyjaśnienia.

  • Ludzie, życia nie znacie?? W wielu firmach szefunio 50-60, mimo, że jest autorytetem w branży to na komputerach zna się słabo i musi mieć jednego lub dwóch młodziaków, nawet po to, żeby mu lapka z rzutnikiem połączyli przed prezentacją.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię