amerykańskimi samochodami, poprzez rzeczkę z odchodami, ku wieczności. matthew barney jest belą tarrem rozłożonym na poletku plenerowej performatywności. mnóstwo fajnych rzeczy przy tym: fordy, chryslery, glutowate potwory, dziwne sexy z maszynami, jakieś mazie, jakieś rury, ruchy, muchy, mury, opary, hełmomaski,...
Czy w tym roku jest szansa na powtórkę w Polsce? Ktoś wie? Niefortunnie musiałem opuścić Wrocław dzień przed zeszłoroczną emisją. Na biurku do dzisiaj leży ulotka "River.." i przypomina o tym, że kiedyś trzeba naprawić tę sytuację.