Byłoby 4/10 (to akurat za Tonyego Coxa) gdyby nie końcówka, a i kretyński twist fabularny to traktowanie widza jak debila...
Co ciekawe główny bohater, mimo że jest wampirem to... ani razu nie używa swoich zębów. Krwi też jakoś nie ma. Strata czasu...