Rzym

Roma
1972
7,6 5,7 tys. ocen
7,6 10 1 5671
7,7 18 krytyków
Rzym
powrót do forum filmu Rzym

ocenił(a) film na 5

Samo nazwisko filmu nie czyni, a mam wrazenie ze mnostwo osob w ten sposob podchodzi do Rzymu. Film sredni z kilku powodow. Po pierwsze razi nieautentyczna gra aktorska. Mnogosc statystow sprawia, ze Fellini nie zdolal nad nimi zapanowac. Najbardziej zrazila mnie scena siedzacych gosci restaucji przy stolikach na chodniku. Siedzi tam dziecko, ktore ukradkiem wpatruje sie w oko kamery. Takich wpadek jest wiecej. Sprawiaja one ze nie moge wczuc sie w ten film, bo mam wrazenie, ze wszystko jest udawane.
Po drugie Rzym to moje ukochane miasto, ktore dosc dobrze znam. Wlaczajac Rzym Felliniego spodziewalem sie filmu, ktory w wiekszym stopniu odda uroki tego miasta. Rezyser natomiast skoncentrowal sie na kilku scenach (budowa metra, pokaz mody koscielnej, wizyta w burdelach). Prawdziwy Rzym widzimy tylko w ostatnich scenach podczas nocnego rajdu motocyklami. Wyglada to tak jakby Fellini zatracil sie w tych swoich burdelowych scenach, a na koniec spanikowal i postanowil nakrecic kilka scen z miasta.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
ocenił(a) film na 7
edgemoon

Przed pierwszym seansem Rzymu spodziewałem się tego co Ty. Myślałem że Fellini sportretuje swoje ukochane miasto w tradycyjny sposób (np. Rzymskie wakacje) jednakże szybko zorientowałem się, że nie o taki portret w tym filmie chodzi. Ponadto wydaje mi się, że w ostatniej scenie Fellini zakpił z wszystkich (nas) którzy myśleli, że jego film będzie kolejną pocztówką z pięknego miasta. Pozdrawiam.

rurabomber

Przecież to nie jest dokument! W "Rzymie" jest to wszystko co widzimy w innych filmach Felliniego.Świat pokazany w bardzo krzywym zwierciadle,wręcz karykatura tego świata.Fellini absolutnie nie zakpił z widzów pokazał jedynie swoją wizję tytułowego Rzymu.Wiadomo,że takie prześmiewcze filmy nie trafią do każdego.Ale to był cały Fellini.Ciekawe,że nikt nie czepia się Tarantino jego krzywego postrzegania świata

ocenił(a) film na 7
emigrant007

Fakt że Fellini pokazuje w Rzym "w krzywym zwierciadle" nie stoi w sprzeczności z tym, że ostatnia scena jest pewnego rodzaju kpiną. Mówi ona bowiem: "Czy wy naprawdę myśleliście że ja Wam pokarze Rzym po Bożemu?" Jeżeli chodzi o Tarantino to mnie nic tu akurat nie dziwi, ponieważ ten ostatni pokazuje ową, że tak się wyrażę "krzywiznę" w sposób ewidentny, natomiast Fellini jest dużo bardziej subtelny w tym co robi, dla tego też nie do każdego to trafia. Pozdrawiam

ocenił(a) film na 10
rurabomber

Nawet nie tyle chodzi o to, że nie do każdego trafia owa "krzywizna", ale że wielu jej zwyczajnie nie dostrzega :)

ocenił(a) film na 10
edgemoon

masz prawo miec swoje zdanie, ale ja też :)... uważam, ze nie rozumiesz ironii zawartej nie tylko w tym filmie Felliniego, to specyficzne i jak napisał ktoś powyżej, subtelne spojrzenie na rzeczywistosc, przeplata się tu żart ze śmiertelną powagą, to dosc trudne w odbiorze... mnie się film podobał, rozbawił mnie do łez ale i wzbudził refleksję, spodziewałam się takiego obrazu... dodam też, że znam Rzym, mieszkałam tam długo czas i wszystko co pokazał Fellini jest (było) bardzo prawdziwe, bardzo.

edgemoon

Kamera autostradą wjeżdża do Rzymu nocą (w całym tym zgiełku, który doprowadzić może do hipnozy). I filmuje "klimat i historię" miasta. Natomiast motocykliści po krótkich "rzutach okiem" na zabytki, czy jak piszesz "na prawdziwy Rzym" odjeżdżają w noc. Zupełnie inna podróż niż podróż kamery. odwrócone "z" z "do".
Racja, że Fellini nie nakręcił filmu dokumentalnego. I mi się to podoba. Jest metaforycznie, a poprzez zamysł estetyczny zdjęć, miejscami jest metafizycznie. Zabytki mogę obejrzeć w albumach, filmach itp itd. Miasto widziane okiem (i głową) ludzi zastanawiających się nad rzeczywistością z reguły mogą coś wnieść do obrazu.
A że dziecko patrzy w kamerę? Film nie polega na niepatrzeniu w kamerę :)

ocenił(a) film na 5
susz_owocowy

Metafizycznie, hm. Właśnie przyziemnie strasznie. Abstrahując od tego, że film jest męczący, źle zrealizowany technicznie i chwilami nudny, muszę się nie zgodzić z entuzjastyczną oceną tego filmu. Bo jeśli miasto chce się sportretować, trzeba to zrobić w sposób umiejętny, całościowy. Kilka wyrwanych epizodów portretu nie stanowi. Jeśli film zostałby przedstawiony jako, na przykład, "Felliniego klika scen z życia Rzymu", to wtedy pokazany pod tym tytułem obraz byłby jak najbardziej usprawiedliwiony. To nie są nawet wspominki jak w "Armacordzie". Swoją drogą jestem zszokowany jak rok po nakręceniu "Rzymu", tak przeciętnego, powstało arcydzieło na miarę "Armacordu"?
Problem z "Rzymem" jest podobny jak w "Próbie orkiestry" - pomysł wspaniały (no bo w końcu tak fascynujących i przepełnionych historią miast jak Rzym jest niewiele), realizacja raczej słaba. Np. sceny w metrze - spodziewałem się, że będzie to pretekst to przeniesienia się w czasie do starożytności (to chyba nieodłączny składnik portretu Rzymu, w końcu jego antyczna historia rzuca się w oczy bardzo mocno) - tym czasem mieliśmy przejażdżkę po budującym się metrze, średniawy dialog oraz dewastację fresków. Otóż właśnie - czy w Rzymie starożytność ginie? Właśnie w tym miejscu można z nią obcować jak najsilniej - dlaczego tu jest na opak?
A jeśli ktoś mi powie, że to subiektywna wizja Felliniego, to jest ona po prostu dla mnie nudna i niekompletna. Nie powinno się mieć do mnie za to pretensji.

countWasilij

Hm. Wyczuwam omnipotencję narzucania imperatywów. "Bo jeśli miasto chce się sportretować, trzeba to zrobić w sposób umiejętny, całościowy." Abstrahując od pojęcia czym jest "umiejętny, całościowy, skąd w ogóle założenia, że Fellini chciał sportretować Rzym? Czemu wszyscy, że "sportretować Rzym"? Sportretować, sportretować... A co jeśli przyjąć, że film jest jedynie komunikatem do widza "słuchaj widzu drogi, abstrahując od tego czy nudziłeś się na filmie czy nie, rzeczywistość nie jest taka jak na widokówkach, rzeczywistość żyje, i ja żyłem w tej żywej rzeczywistości, tedy wiedz widzu, że to był mój obraz Rzymu, tak jak wielu z Was ma obraz z widokówek miast doświadczenia życia w tym miejscu, tak ja mam inny obraz bo tu żyłem i zastanawiałem się nad tym miastem".
W temacie starożytności. Na widokówkach i tym podobnym przekazie Rzym znany jest głównie ze starożytnej strony. A czy nie może chodzić o to, że gdyby ktoś żył w Koloseum, to nie czciłby już tak starożytności, jako pięknego kwiatuszka z przeciwległej półkuli? Święto dla jednych może stać się codziennością opatrzoną przez innych. A moim skromnym zdaniem jak najsilniej obcować można ze starożytnością w Egipcie :) Mieszkając kilka lat w Krakowie nie chodziłem codziennie na Wawel powspominać w zachwycie potęgi dawnych królów. Każda z dzielnic, każda inna, ma swoją atmosferę (i nie mam tu na myśli jakiś uniesień z tą atmosferą związanych). A człowiek jednak żyje w dzielnicy a nie w przeszłości.

I wciąż zastanawiam się skąd tyle imperatywów. Powinno być tak a tak, z dopiskiem "dla mnie, moim zdaniem". W porządku posiadasz swoją wizję. I nikt nie powinien mieć do Ciebie za to pretensji (ja nie mam), bo dlaczego miałby mieć.

ocenił(a) film na 5
susz_owocowy

Omnipotencję, uh. No dobrze, uznałem że nie muszę precyzować, że to moja opinia, skoro to mimo wszystko moja wypowiedź. Sportretować - skrót myślowy na przekazanie swojej wizji, która, jak mówię, jest nudna. A ja nigdy nie uwierzę w to, że Rzym jest nudny. Gdzie w tym filmie jest włoska fantazja? No i podtrzymuję to, że starożytność jest nieodłączną częścią miasta. Sam właściwie to przyznałeś...

ocenił(a) film na 7
countWasilij

Ahoj, odkop z mojej strony ale film pierwotnie ZOSTAŁ przedstawiony jako "Fellini's Roma", więc to obala część Twojej tezy;)

ocenił(a) film na 10
marus00

GENIALNY FILM. Dać 6/10 to kompromitacja samego siebie!

ArtAs_filmweb

GUST. Jest coś takiego.

ocenił(a) film na 9
countWasilij

Rady jak u przewodniczącego Mao zwracającego się do filmowców ze wskazówkami, jak filmować przewodniczącego Mao:) A. Fidyk, "Defilada", polecam dla otrzeźwienia umysłu.

ocenił(a) film na 9
edgemoon

To, że film momentami sprawia wrażenie udawanego jest w 100% zamierzone bo Fellini zderza swoje odczucia wobec miasta z perspektywy swojej młodości i czasów w których kręcił film, rzym jaki widzimy w roku 1972 to miasto już jest nieco udawane nie ma rodzinnego klimatu jak to miało miejsce w latach 50 tych, ponieważ jest wymieszane z turystami i ten "teatr" jest robiony dla nich. Pokaz mody natomiast to subiektywna ocena skutków sobory watykańskiego II który zakończył się 1968 którego skutkiem było delikatne skomercjalizowanie kościoła, co Felliniemu jako głęboko wierzącemu człowiekowi się nie podobało. Ostatnia scena przedstawia zwiedzających turystów ( jak dodrze wiemy w Rzymie jest dużo skuterów ) i tak właśnie wygląda zwiedzanie udzie przechodzą obok zabytków byle je tylko zobaczyć a nie je poznać bardziej są zajęci robieniem szumu. I taka ciekawostka, że scena w odnalezionej Rzymskiej komnacie była kręcona naprawdę, ekipa Felliniego weszła tam pierwsza i doskonale wiedzieli, że to wszystko spłynie bo podczas budowy metra co pare dni trafiano na ukryte komnaty. Więc jak widać film ten nie jest taki głupi tylko trzeba się w niego zagłębić, bo jest pełen ukrytych szczegółów no i jak powiedział na początku reżyser: jest to jego subiektywne odczucie miasta.

ocenił(a) film na 10
edgemoon

Jeśli głównym powodem tego, że film ci się nie podoba jest to, że spodziewałeś się czegoś innego, to wybacz...

ocenił(a) film na 5
Sqrchybyk

Wybaczam to uogólnienie

ocenił(a) film na 10
edgemoon

OK, jednym z dwóch głównych powodów... Co nie zmienia faktu, że jako argument przemawiający za słabością filmu jest on cienki.