Saraband

2 godz.
6,9 639
ocen
6,9 10 639
1 339
chce zobaczyć
{"rate":4.0,"count":1}
{"type":"film","id":37935,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Saraband-2003-37935/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Sarabanda
  • soulcatcher ocenił(a) ten film na: 4

    słaby, jak na Bergmana, co oczywiście i tak go stawia gdzieś wyżej w ogólnej klasyfikacji... Polecić można jedynie zagorzałym kinomaniakom i fanom reżysera. Na pewno nie jest to najlepszy wybór dla ludzi zaczynających "przygodę" Mistrzem Bergmanem. Jak dla mnie 4/10.

  • soulcatcher buahahahahahahahahahahahaahha :) a to dobre :)

  • lilandrah ocenił(a) ten film na: 6

    soulcatcher Daję 6/10 z sentymentu, ale film faktycznie słabawy... To cień dawnego Bergmana, ale dobrze że powstał, można powiedzieć że zakończył pewną epokę...

  • soulcatcher zgoda, że nie jest to najlepszy film Bergmana ale, moim zdaniem, absolutnie nie jest to film nieudany; jest to wciąż bardzo dobry dramat poruszający ważne problemy ze świetną grą aktorską, specyficznym dla Bergmana klimatem i choć nie tak wstrząsającą wymową jak arcydzieła Persona czy Szepty i Krzyki ale na pewno poruszający obraz z niezłymi zdjęciami i sugestywną oprawą muzyczną...osobiście oceniam na 8/10

  • soulcatcher A ja sądzę, że to bardzo ciekawy film Bergmana, którego to wielbię. Niestety to już ostatni jego obraz... Bardzo dobrze spisała się dwójka moich ulubieńców- Liv Ullmann i Erland Josephson. Szczególne brawa należą się Erlandowi, który wraz z upływem czasu wciąż kręci filmy. A przecież on miał wtedy 80 lat!!! Dobry scenariusz opisujący skomplikowane relacje pomiędzy członkami rodziny, wzajemne żale, nieustępliwość, egoizm wylewający się z ludzi, chłód w stosunkach międzyludzkich (choć w o wiele lżejszym wydaniu), strach przed śmiercią. Bergman zastosował tu również ciekawy zabieg. Mianowicie na ekranie nigdy nie pojawiało się więcej niż dwójka aktorów. Wydaje mi się, że podkreślało to szczerość rozmów pomiędzy bohaterami. Przecież szczera rozmowa może zaistnieć tylko w sytuacji w cztery oczy, tylko wtedy można wylać wszystkie żale.
    Świetnie rozpisane role również są ogromnym atutem tego filmu. Mamy tu Johana- zimnego, samolubnego, samotnego staruszka. Marianne- wrażliwa, również samotna, wciąż kochająca Johana staruszka. Henrik- bojący się panicznie samotności, który po śmierci żony "przywiązał" do siebie swoją córkę, nie potrafiący uporządkować swojego życia 60-latek. (Bergman kolejny raz podkreśla, że przeżywanie wspólnego piekła jest o wiele lepsze od okropnej samotności.) I w końcu Karin- kochająca córka, temperamentna nastolatka wkraczająca w dorosłe życie, która jest jedynym powodem życia swojego ojca- Henrika. Przez cały film wspominana jest żona Henrika, która zapewne była spoiwem łączącym całą rodzinę.
    Piękne pożegnanie Ingmara z filmem i chyba też rozliczenie się ze swoim życiem. Czyżby Erland Josephson grał samego Bergmana?

    7/10 choć oczywiście do największych osiągnięć szwedzkiego reżysera bardzo daleko.