Piękna baśń z Radżastanu

Film bardzo mi się podobał. Myślę że to piękna choć troszkę okrutna baśń, ale to chyba charakterystyczne dla tego gatunku. Piękna bajkowa sceneria i muzyka. Morał myślę że jest taki że małżeństwo musi być skonsumowane, nie można zostawiać żony zaraz po ślubie bo ktoś inny ją zabierze. Dopiero miłość fizyczna jest zapieczeńtowanie małżeństwa, inaczej jest nieważne. Podobnie jest z resztą u nas w kościele katolickim, nie skonsumowane małżeństwo można unieważnić.

1
  • Ciekawi mnie, co uważasz w tym filmie za okrutne. Mogłabyś sprecyzować?

    • Uważam że los był okrutny dla prawdziwego Kishana. On w którymś momencie zrozumiał że źle postąpił zostawiając młodą żonę, chciał wrócić i naprawić swój błąd ale było już za późno. Do tego jeszcze duch go oszukał i uwięził jego duszę w bukłaku, pozostawiając na pewną śmierć. Tyle że to moja wolna interpretacja :)

      • Tak. Kishan, jak to ujęłaś popełnił błąd. Zaraz po nocy poślubnej, nie zważając na małżeńskie przysięgi dotyczące opieki nad żoną, zostawił ją w obcym jej domu samą na 5 (!!!!!!) lat. Przepraszam, ale moim zdaniem to nie jest błąd. TO ZBRODNIA!!! Młodziutka dziewczyna, sama w obcym miejscu, wśród obcych ludzi i bez pracy (bo jakżeby kobieta mogła mieć jakiś majątek czy pracę). A ten który przysięgał jej opiekę – ulotnił się. To była jego przemyślana decyzja. Nie podjął jej z dnia na dzień. Jadąc z żoną do domu, wiedział że tak to się skończy, bo pomyślny czas (który na pewno musieli z ojcem wcześniej skonsultować z astrologiem) po tym dniu minie. Jak się zachował Kishan? Czy uprzedził żonę o swojej decyzji w drodze? Czy starał się jej to wyjaśnić, zapytać o jej zdanie? Potraktował ją z góry. Tak ma być i już. Kładź się spać i nie zawracaj mi głowy. A to jego oprzytomnienie o którym piszesz, nastąpiło dopiero po czterech latach. Bynajmniej nie z tęsknoty za żoną i wyrzutów sumienia wobec niej. Dopiero gdy kilka razy nie dostał odpowiedzi na swoje listy od ojca, coś go zaczęło ruszać. A i wtedy nie zamierzał wrócić. Wrócił, jak się dowiedział, że będzie „ojcem”. Wybacz, ale za takie „błędy” spotkała go zasłużona kara. A co do ducha. Jak Sobie to wyobrażasz? Miał zostawić ukochaną kobietę i córeczkę na łaskę tych nieczułych ludzi? On wiedział czym to może grozić. Za bardzo je kochał, żeby na coś takiego się zgodzić. Dobrze zrobił. I jeszcze jedno. Jak myślisz, z jakich pobudek Kishan zrobił taką publiczną awanturę po swoim przyjeździe? Z miłości do żony, którą widział przez jeden dzień? A może z czystego egoizmu, że straci rodzinę i nie będzie miał domu. Niby zrozumiał (według Ciebie) swój błąd, ale nie starał się uchronić żony (i rodziny z resztą też) przed skandalem i publicznym upokorzeniem. Jego motywy postępowania są dla mnie jasne. Zasłużył sobie na karę. Sam podjął decyzję. Nikt go nie zmuszał. Nawet ojciec. A Lachchi dobrze zrobiła ulegając duchowi. Miała skończyć jak Gajrobai? I tak czekała na męża kilka dni. Miał czas na przyjście po rozum do głowy i otrzeźwienie. Wybacz rozpisałam się, ale nie potrafię bez emocji podchodzić do tego filmu. Namaste

        • W tej sytuacji nie mogło być innego zakończenia, rozumiem dlaczego Lachchi i duch tak postąpili, ale i tak jest mi żal Kishana. Na swój sposób kochał i tęsknił za rodziną, w tym również za żoną, co dobrze pokazuje scena z jagodami. Myślę że jego najwiekszym błędem było to, że nie potrafił się przeciwstawić woli ojca, w kóncu to on go tak wychował, on wpajał mu że w życiu nie ma miejsca na uczucia, że najważniejszy jest pieniądz i to on zadecydował o jego wyjeździe. Pozycja ojca w Indiach jest bardzo silna, jego decyzje są niepodważalne, Kishan był uległy, zbyt słąby na jakąkolwiek walkę. Sam jest sobie winien - zgoda, ale każdy zasługuje na wybaczenie. Dla mnie jest zdecydowanie postacia tragiczną...

          • Masz rację. Kishan jest postacią tragiczną. Każdy też zasługuje na wybaczenie. Jednak są decyzje, których podjęcie zaważyć może na całym naszym i innych życiu. Skutki których są nieodwracalne. Decyzja Kishana, o pozostawieniu żony na tak długo, do takich należy. Też mi go żal. Ojca miał paskudnego. Zgadzam się, że tęsknił. Scena z jagodami bardzo mi się podobała. Jego słabość względem ojca była jego przekleństwem. Rzeczywiście w Indiach jest patriarchat. Ale film nie mógł się inaczej skończyć. Za błędy trzeba płacić.

            • użytkownik usunięty

              Bardzo ładnie to wyjaśniłyście... hipoteza na temat nie skonsumowania małżeństwa też jest moim zdaniem bardzo trafna.

              Krishan nie był zły... on na prawdę nie był złym człowiekiem, był po prostu łagodnie mówiąc ciotą... Robił wszystko, co mu przykazywał tatuś, który tutaj mi się wydaje jest głównym sprawcą całych wydarzeń i ich konsekwencji... On tu jest postacią niepozytywną, choć wydawało by się, iż dla akcji nic nie znaczącą...
              Dla pogoni za pieniędzmi poświęcił szczęście własnego syna, wcale go nie obchodziło szczęście synowej tylko ciągłe zapełnianie skarbca... Uwierzył w denną bajeczkę o jednej złotej monecie za nic nie robienie? Boże jaki ten człowiek był naiwny, widok monet zburzył jego zdrowy rozsądek...

              Krishan może nie tyle kochał żonę, ale obwiniał się za to, że ją zostawił. Możliwe, że jego uczucia względem jej zmieniły się po rozstaniu, ale bezpośrednio po ślubie na pewno jej nie kochał...
              Jaki kochający mąż zniesie łzy własnej żony, wręcz je olewa! Żaden.

              Nie zgadzam się żeby to były błędy Krishana... wg. mnie jego jedynym błędem było życie pod dyktando tatusia, bez przeciwstawiania się mu! Film ten między innymi uczy tego, by mieć wolną wolę, bo nie zawsze, jest tak, że ktoś chce dla nas dobrze, ale wykorzystuje nas do osiągnięcia swoich celów, celem naszego szczęścia...

              A tak nawiasem Krishan bardzo ładne imię :}

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię