Sex, Lies, and Videotape

1 godz. 40 min.
7,1 14 600
ocen
7,1 10 14600
11 776
chce zobaczyć
7,6 15
ocen krytyków
{"rate":7.6,"count":15}
{"type":"film","id":1265,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Sex%2C+Lies%2C+and+Videotape-1989-1265/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Seks, kłamstwa i kasety wideo
  • monroepage ocenił(a) ten film na: 9

    Świetny film. Chociaż końcówka może wydać się banalna, ja traktuję ją jako celowy zabieg autora - jest kłamstwem do całej reszty historii ukazanej w filmie.

  • khedes_ona ocenił(a) ten film na: 9

    monroepage zechciał/zechciałabyś rozwinąć? jestem świeżo po seansie i mam wrażenie, że coś mi umknęło.

  • monroepage ocenił(a) ten film na: 9

    khedes_ona W skrócie, to cała historia przedstawiona w filmie mniej więcej trzyma się realizmu. Wydaje się prawdopodobna taka seksualna kompensacja polegająca na nagrywaniu kobiet mówiących o swoich seksualnych doświadczeniach. Problemy Ann i i romans Johna też realistyczne. Ale to co nastąpiło pod koniec, to już porażka. O ile rozwód Ann i Johna można zaakceptować- jest prawdopodobny taki obrót zdarzeń, to utrzymywanie "normalnych stosunków" (jak gdyby nic nie miało miejsca) między Ann i Cynthią, nawet pomimo naturalnej zażyłości sióstr, po prostu nie mieści się w głowie. A na niedorzeczność zakrawa infantylizm w którym na koniec Ann i Graham stali się parą. Te trzy rzeczy (mniej więcej od 3/4 filmu) tak bardzo nie pasują do reszty tego świetnego obrazu, że według mnie reżyser jakby chciał powiedzieć: "były kasety video, był seks a na koniec macie kłamstwo". Można jeszcze pokusić się o taką interpretację, że Soderbergh chciał w ten sposób pokazać niedojrzałość wszystkich postaci w tym filmie, ale jeśli tak, to zrobił to nieudolnie. Trochę wyszedł z tego hollywodzki happy end.

  • khedes_ona ocenił(a) ten film na: 9

    monroepage Dzięki za odzew :)
    "cała historia przedstawiona w filmie mniej więcej trzyma się realizmu. Wydaje się prawdopodobna taka seksualna kompensacja polegająca na nagrywaniu kobiet mówiących o swoich seksualnych doświadczeniach. Problemy Ann i i romans Johna też realistyczne."
    - Pełna zgoda, zwłaszcza wobec podzielanego przeze mnie poglądu, że kobiety czerpią satysfakcję seksualną w dużej mierze z narracji. Podobnie za bardzo wiarygodne rozwiązanie uważam polaryzację sióstr w obszarze zainteresowania seksualnością i stosunku do własnego ciała: Ann ma książkowo poukładane życie i takież zahamowania żony, Cynthia ma natomiast twórczy bałagan, eksploracje, ekspedycje i przekraczanie granic. Ann ma męża (i być może symbolicznie czerpie z tego faktu satysfakcję), ale to Cynthia ma tego faceta naprawdę (daje mu prawdziwą seksualną rozkosz). Ann być może kiedyś upokorzyła nieporządną Cynthię okazując jej wyższość osoby, której życie układa się zgodnie z jedynym słusznym planem; Cynthia okazała siostrze pogardę, gdy okazało się, że relacja seksualna Ann i Johna kuleje. A. i C. ustawiają się z opozycji do siebie - podczas nagrania video Ann, zapytana o to, czy zrobiła coś w kierunku uprawiania seksu z kimś innym niż jej mąż, odpowiada: nie, bo tak zrobiłaby Cynthia, a ja nienawidzę zachowywać się, mówić i mieć takich uczuć, jak ona; Cynthia ostentacyjnie lekceważy zainteresowanie Ann urodzinami ich matki, z którą to Ann jest najwyraźniej dużo bardziej związana (to jest kolejny obszar polaryzacji).
    Siostry prowadzą więc między sobą wojnę przy pomocy dwóch facetów - widać to wyraźnie zwłaszcza w reakcji Cynthii na opowieść Ann o Grahamie: A. jest zafascynowana nowoprzybyłym mężczyzną, C. wyczuwa to i od razu pragnie go poznać/uwieść/zainteresować sobą.
    Tradycyjnie uważa się, że to mężczyźni rywalizują między sobą "na kobiety". Tutaj mamy do czynienia z odwróceniem ról: choć John na początku czuje się jak młody bóg, albo raczej jak ślepa kura, której trafiają się jednocześnie dwa ziarna, ostatecznie okazuje się tylko zabawką w rękach/innych częściach ciała sióstr. Cynthia spławia go od razu, gdy tylko traci poczucie, że jest przydatny do dalszej zabawy, która, swoją drogą, ma się ku końcowi (przynajmniej na tym etapie).
    Interesujący jest też moment, kiedy Cynthia informuje Johna o tym, że zdecydowała się nagrać wyznania o swoich doświadczeniach seksualnych. Mówi, że ufa Grahamowi, że te „wiadomości” nigdy nie dotrą do nikogo poza nim. Wydaje mi się jednak, że Cynthia ma nadzieję, że wszystko się wyda, że depozyt-Graham zostanie otwarty. Nie zależy jej na relacji z Johnem.
    Graham – no, właśnie – jest czymś w rodzaju depozytu wypartej prawdy, skrzynką na obsceniczne treści. Był nieuczciwym seksoholikiem uzależnionym od kłamstw - jest impotentem. Impotencja może być wynikiem wyczerpania się fantazji, fantazmatycznego oparcia dla seksu. Po przekroczeniu zbyt wielu granic seks musi wypaść z rzeczywistości, w której istnieje podniecenie. Graham doznał traumy, a teraz odbudowuje swój świat: powoli, w samotności, z taśmami video. Graham jest „anielski”, „niewinny”, jak dziecko przygląda się „prawdzie o świecie”, po którym przyszło mu się błąkać, i próbuje od nowa wpisać się jakoś w tę rzeczywistość (na razie jako outsider, misjonarz-wyrzutek).
    Oczywiście, postać Grahama jest niejednoznaczna. Ann kwituje ostatecznie jego postawę słowem „pathetic”. Dlaczego Graham wrócił? Czego oczekiwał? Nie za bardzo rozumiem tę postać. Zakładam, że jakiś jego „świat” rozpadł się, gdy przyznał się przed sobą do swoich kłamstw. Miał poczucie winy, że oszukuje Elizabeth, bo odczuwał pożądanie w stosunku do innych kobiet? Przyznał się do wszystkich zdrad? Skoro był najlepszym kumplem Johna, można podejrzewać, że babrał się w seksualnym bagienku chętnie i często – aż przyszło jakieś załamanie. Są powody, by twierdzić, że kochał Elizabeth platonicznie (trochę tak, jak John kochał Ann) – wystarczyła mu jej efemeryczna obecność, perwersyjne fantazje realizował w inny sposób. Dlatego jego relacja z Ann w dziwny sposób okazuje się odwróceniem (ale tez przeciwieństwem) relacji Johna i Elizabeth. O ile jednak John i Elizabeth najprawdopodobniej tylko przespali się ze sobą, o tyle Graham i Ann nawiązali głębszą więź.
    Nie zgadzam się natomiast, że „utrzymywanie "normalnych stosunków" (jak gdyby nic nie miało miejsca) między Ann i Cynthią, nawet pomimo naturalnej zażyłości sióstr, po prostu nie mieści się w głowie.”
    Jak najbardziej, mieści się to w głowie. Co więcej: to rywalizacja między siostrami jest główną osią filmu, mężczyźni są tu tylko zmiennymi. Zresztą nie można tu mówić o „utrzymywaniu normalnych stosunków”. Kwiatek przyniesiony Cynthii przez Ann jest zaskakująco podobny do tego, którym swego czasu powitał Cynthię John (w łóżku Johna i Ann). Świadczy o tym też wystraszona mina Cynthii, gdy przyjmuje prezent. Cynthia straciła swój oręż (poza osoby wyzwolonej seksualne), nie ma żadnej perwersyjnej, ukrytej przewagi nad Ann. Ann w tym momencie triumfuje.

  • monroepage ocenił(a) ten film na: 9

    khedes_ona Ciekawy punkt widzenia.

    Po pierwsze, to obserwując postać Ann i Cynthii miałem wrażenie, chociaż to niemiłosiernie głupie, że oglądam wzajemne relacje sióstr Przybysz :)

    "Po przekroczeniu zbyt wielu granic seks musi wypaść z rzeczywistości, w której istnieje podniecenie."
    Przypomniała mi się scena z "Gorzkich Godów" Polańskiego, w której w kolejnych seksualnych igraszkach, Oscar ganiał Mimi w masce świni. Erotycznie przekombinowali i musiało coś wtedy pęknąć.

    "Dlaczego Graham wrócił? Czego oczekiwał?"
    Wydaje mi się, że on wrócił ponieważ podświadomie ciągnęły go w to miejsce "niezałatwione sprawy" uczuciowe pomiędzy swoją byłą dziewczyną, która chyba mieszkała w tym mieście w którym Ann i John.

    Ogólnie to jeszcze chciałem dodać, przynajmniej takie wrażenie odniosłem, że ta historia która przydarzyła się Ann z Grahamem, była dla niej bardzo korzystna terapeutycznie. Ta scena przy końcu w której daje siostrze ten kwiatek w knajpie- daje się wyczuć, że nie nosi ze sobą ciężaru tych "tysięcy oczu" które ją obserwują. Reakcja tego pijaczka przy barze była ciekawa - za pierwszym razem kiedy spotkał Ann, widział, że bardzo ją obchodzi co on do niej powie i co sobie pomyśli. Za drugim razem już widział, że ona jest inna - bardziej zdystansowana i że emocjonalnie nie podzieli jego "samotnościowych" zaczepek.

    Ogólnie film ciekawy, ale dla dojrzałego odbiorcy. To co mi się jeszcze podoba w tym filmie, to warszta reżysera- film praktycznie cały czas dzieje się w "ciasnej" scenerii, zawiera niewiele muzyki, narracja jest powolna, a mimo wszystko na tyle narzuca widzowi swój rytm, że nie nudzi. Chociaż wielu zapewne ma inne zdanie ;)

  • khedes_ona ocenił(a) ten film na: 9

    monroepage Niewiele wiem o relacjach Sistars, ale domyślam się, że cukierkowej nudy nie było... ;)

    "Ogólnie to jeszcze chciałem dodać, przynajmniej takie wrażenie odniosłem, że ta historia która przydarzyła się Ann z Grahamem, była dla niej bardzo korzystna terapeutycznie." - zgadzam się, jak najbardziej :) pewnie należałoby poświęcić chwilę na rozkminę, jak tak się stało, że wieloletnia terapia u profesjonalisty nie zadziałała, a terapia a la Graham - jak najbardziej. innymi słowy: czym (dla zwierzających się) są te taśmy video, na czym polega ich moc?

    "Ogólnie film ciekawy, ale dla dojrzałego odbiorcy. To co mi się jeszcze podoba w tym filmie, to warszta reżysera- film praktycznie cały czas dzieje się w "ciasnej" scenerii, zawiera niewiele muzyki, narracja jest powolna, a mimo wszystko na tyle narzuca widzowi swój rytm, że nie nudzi. Chociaż wielu zapewne ma inne zdanie ;)"

    - ja mam podobne ;)

    No nic, dzięki za dyskusję & high five (btw uważam, że "Gorzkie gody" to rewelacyjny film)

  • Lady_Lazaruss ocenił(a) ten film na: 9

    khedes_ona Przyłączam się do dyskusji, bardzo ciekawe wnioski. Film rewelacyjny, wielowymiarowy, niezły psychologicznie (o czym też świadczą różne interpretacje) jak i montażowo. Brawo, Twoja analiza mi się bardzo podoba i jest mi bliska, też uważam, że jak najbardziej realistyczne jest zakończenie z siostrami (wiem, co mówię, sama mam niewiele młodszą siostrę) i również końcowy układ Ann z Grahamem. Obydwoje byli zagubionymi, przewrażliwionymi na swoim punkcie duszami z problemami seksualnymi, pomogli sobie nawzajem i właśnie na zasadzie tej psychoterapii zrodził się związek. Czemu kasety wideo o a nie "normalna" terapia? Może dlatego, że to coś prawdziwszego, że łączy się też z pewnym przeżyciem, nie tylko mówieniem czegoś na sucho komuś odległemu i zdystansowanemu. Kamera była medium, ale tak naprawdę była to prawdziwa rozmowa między nimi, interakcja, tymczasem psychoterapia, to czasem czcze monologi, zwłaszcza jak terapeuta kiepski, ale to już moje subiektywne zdanie ;). Naprawdę świetne, wciągające kino, idealnie dobrani aktorzy, a do tego Andie po prostu przepiękna. Soderbergh był kiedyś świetnym reżyserem, jego najnowsze "Panaceum" przekombinowane i w ogóle się do tego nie umywa.

  • Ewiatko ocenił(a) ten film na: 9

    khedes_ona Moze i triumfuje, ale ja odnioslam jeszcze wrazenie, ze ona jest swobodna, wyluzowana, a nawet wrecz moze nawet i wdzieczna siostrze, bo dzieki jej postepownaiu, poznala jaki jest jej maz naprawde, bo dotychczas tylko cos podejrzewala, a teraz po wyjsciu prawdy na jaw mogla sie od niego wrecz uwolnic

  • GdzieToKino ocenił(a) ten film na: 6

    Ewiatko Uwolnić, ale gdzie żyć w wolności? Wierzycie w trwały ten kolejny związek?
    Jak film schematyczny, tak widzę, że i Wasze myślenie takim jest.
    Film niezły, ale wyraźnie psychologicznie schematyczny. Do tego taki "amerykański"...

  • khedes_ona Ja tu tylko chciałem powiedzieć, że tekst (bo to dużo więcej, niż zwykła wypowiedź w dyskusji) khedes_ona jest znakomity i chylę czoła.

  • giovanni50 ocenił(a) ten film na: 4

    monroepage Wytrzymałem 45 minut -Strasznie przegadane te 45 minut i się zniecęciłem

  • GdzieToKino ocenił(a) ten film na: 6

    giovanni50 I się nie dziwię. Dzięki za szczerość. Ja dałem radę, ale nie powiem, ze nie był momentami nużący.

  • monroepage A myslicie, że graham i Ann uprawiali sex po tym gdy graham wyłączył kamerę ??bo mi się wydaje że nie...i w tej końcówce naprawdę coś nie grało...

  • GdzieToKino ocenił(a) ten film na: 6

    Kasiurro No... nie grało ;-) Ciężko powiedzieć czy był sex, raczej się przychylam do Twojej opinii. Przecież był impotentem, chyba, żeby go "obudziła", co by było w stylu tego filmu ;-)
    W tej scenie jest jedno (nie)ciekawe - odwracają się role, to Ann staje się "psychoterapeutką", Graham czuje się "zaatakowany" (i słusznie), ale jakoś szybko wszystko się układa. W ogóle w filmie wszystkie procesy psychologiczne dzieją się w przyspieszonym tempie. Oczywiście przez to jest on nierealny. To jest jednak film raczej do "ćwiczeń psychologicznych" widza, do jego analizy, niż pokazujący życie.

  • monroepage khedes_ona ja też winszuje