Satyra na kino niezależne i twórców, którzy w imię "zaangażowanej społecznie sztuki" uważają, że wszystko im się należy (a każdy powinien pracować bez należnego honorarium). Zadanie nie jest proste - znaleźć dziewczynę, która zgodzi się zgolić głowę przed kamerą. Kandydatki - czy to w imię zasad, tradycji, dobrego obyczaju, czy po prostu... Satyra na kino niezależne i twórców, którzy w imię "zaangażowanej społecznie sztuki" uważają, że wszystko im się należy (a każdy powinien pracować bez należnego honorarium). Zadanie nie jest proste - znaleźć dziewczynę, która zgodzi się zgolić głowę przed kamerą. Kandydatki - czy to w imię zasad, tradycji, dobrego obyczaju, czy po prostu ze względu na pieniądze - po kolei wycofują się z eksperymentalnego projektu. Kiedy pojawia się wreszcie ta "odważna" zmienia się tonacja filmu - satyra przekształca się w poetycki manifest, który bez krzyku czy pretensjonalności trafia w punkt. Skoro jesteśmy ludźmi, powinniśmy manifestować swoje pragnienie wolności. Bo kobiecość nie musi się zamykać w skostniałych tradycjach czy płytkich konwenansach. Nikt nie może decydować o tożsamości drugiej osoby. czytaj dalej