Shin Gojira

2016 2 godz.
6,0 2 241
ocen
6,0 10 2241
1 345
chce zobaczyć
powrót do forum filmu Shin Gojira
  • Na powrót Godzilli trzeba nam było czekać 12 długich lat. Potwór, który pierwotnie siał grozę wyewoluował w kolejnych odsłonach serii Showa w obrońcę ludzkości. Kolejne serie Heisei i Shinsei wprowadziły wiele nowości, zupełnie odmiennego podejścia do tematu, jednakże w dalszym ciągu bazą do nowych fabuł był pierwowzór z 1954 roku.

    Krótko trzeba by jeszcze wspomnieć o dwóch amerykańskich próbach do zmierzenia się z Królem Potworów. Film z 1998 roku był średnim „blokbasterem” ale jako historia o Godzilli okazał się dnem. Wersja z 2014 roku, bardziej już zbliżona do japońskiego pierwowzoru pozostawiła (piszę do stricte subiektywnie!) bardzo duży niedosyt. Fabularnie mało wciągająca, z muzyką na dużo gorszym poziomie niż w produkcjach japońskich. Efekty komputerowe naprawdę bardzo ładnie wykonane, jednakże z jedną skazą. Nie było w nich tej magii co w produkcjach japońskich.

    Czym więc zaskoczyć może „Shin Gojira” biorąc pod uwagę, że jest to już 29 oficjalny występ Godzili? Pierwsze co trzeba zaznaczyć to fakt, że pępowina została odcięta. Film ten jest rebootem z wszystkimi tego konsekwencjami. Geneza powstania Godzilli jest zupełnie nowa i chodź mocno uwspółcześniona dalej trzyma się korzeni: energii nuklearnej.

    Sam potwór został wykreowany w zupełnie odmienny sposób. Gumowy kombinezon poszedł definitywnie w odstawkę. Shin Gojira wykreowany został w CGI (jak głoszą internety: z domieszką innych technik). W odróżnieniu do amerykańskiej wersji z 2014 japończycy się nie patyczkują. Nie bawią się w ukrywanie potwora w mroku tylko od razu bezpardonowo ładują go za dnia w pełnej krasie na ekran. W początkowej fazie Godzilla jest stworzeniem wodnym, które dopiero adaptuje się do poruszania na lądzie. Tutaj efekty wyglądają najmizerniej (te wielkie oczy!), ale paradoksalnie działa to w pewnym sensie na plus. Ja przynajmniej miałem wrażenie że Godzilla (mimo wszystko) wygląda nieco żałośnie z domieszką poczciwego pieszczocha. Zniekształcony, poraniony organizm broczący krwią. Zdecydowanie przestałem Godzilli żałować kiedy wyewoluował w formę lądową i pokazał na co go stać. Szczególnie pierwsza scena z odpaleniem fioletowego promienia zapada w pamięć. Istna apokalipsa. W porównaniu do poprzednich odsłon: wielki rozmach w destrukcji.

    Muzyka w tym filmie jest ciekawym zlepkiem. Z jednej strony Shiro Sagisu skomponował kilka naprawdę zapadających w pamięć utworów z drugiej strony mamy doczepione kilka klasycznych kawałków Akiry Ifukube. Jest to miłe połączenie! Z jednej strony diabelna nostalgia a z drugiej zupełnie odmienne w stylu, współczesne kawałki Sagisu, które w moim odczuciu świetnie pasują do tego filmu.

    Wiele osób narzekało, że jak na dwugodzinny film Godzilli jest zdecydowanie za mało. Po obejrzeniu Shin Gojiry mogę powiedzieć jedno: nieprawda! OK. jakieś 85% tego filmu to dialogi, ale za to jakie. „Panie premierze co robimy?” „mamy pozwolenie?” „Jakie są procedury?” etc etc. Oglądając ten film miałem wrażenie, jakbym oglądał dokument o nieudolności władzy w czasie nagłego kryzysu. Całość fabuły kręci się od początku dookoła Godzilli, nawet jeśli tego nie ma na ekranie. Z imienia i nazwiska znamy tylko kilku bohaterów. I mimo tego, iż przez ekran przewalają się tłumy nie wpływa to jakoś negatywnie na odbiór sensu fabuły. Idzie ona prosto, liniowo do celu (nieco szybszym tempem niż sam Godzilla).

    Co mnie najbardziej zaskoczyło? Napisy końcowe… byłem zaskoczony, że to już koniec. Film w moim odczuciu nie ma dłużyzn. Całość od początku do końca jest przemyślana i leci prosto do celu. Jedynym niedopowiedzeniem w tym filmie jest zakończenie, które jednak w pozytywny sposób pobudza wyobraźnię i pozostawia niepokój.

    Terror Godzilli przybrał nowy wymiar. Przyczynkiem już nie są Hiroszima i Nagasaki (mimo że w filmie wspomniane) ale Fukushima. Film z Godzillą nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni jest swoistym odzwierciedleniem japońskich traum.

    Czasy się zmieniają, Godzilla także. I chociaż trochę tego gumowego kostiumu żal… jest dobrze. Jest bardzo dobrze!

    Teraz tylko czekać na animowaną odsłonę przygód Godzilli z 2017 roku. (zalążek kolejnej serii? Oby!)

  • Barcelonismo ocenił(a) ten film na: 8

    Wolverin Co do "Godzilli" w przyszłym roku. FW wkurza, bo 2017 za tydzień, a tego filmu dalej w bazie nie ma. Jego kontra wisi już od kilku miesięcy i nic. Jak w końcu zostanie dodany to pewnie znowu ocenić nie będzie można, bo trzeba będzie czekać na dodanie daty premiery. Czas oczekiwania tutaj znów wydłużył się do absurdalnych rozmiarów.
    A co do "Shin Gojira" - widzę, ze mamy w zasadzie to samo zdanie (jak coś to recenzja)

  • forek23 ocenił(a) ten film na: 5

    Wolverin A może się orientujesz co to były za stwory na jej ogonie pokazane na końcu filmu? Wyglądali jak obcy.

  • forek23 Specem w tej mateii nie jestem, ale wyczytałem, że reżyser ma jakieś zawichrowania na punkcie zmutowanych ludzi. Więc najprawdopodobniejsza teoria odnośnie ogona jest taka, że jest to po prostu kolejna faza ewolucji Godzilli, jako idealnego organizmu. Godzilla, potężny potwór został pokonany przez istoty dużo mniejsze, słabsze. Wydaje się więc logiczne, że kolejnym krokiem ewolucji potwora byłoby rozczłonkowanie się na dużo mniejszych organizmów. Mówiąc szczerze lepiej że skończyło się na takiej scenie. Niechciałbym oglądać owego rozczłonkowania w filmie. Za bardzo mi to zajeżdża umiejętnościami Hedory i Destruktora.

  • GothicFox ocenił(a) ten film na: 8

    Wolverin Oglądając film pomyślałem właśnie o Hedorze, mianowicie formy ewolucji od kijanki żyjącej w wodzie, przez nieco wyrośniętą formę lądową do wielkiej finałowej formy "właściwej". Brakowało tylko latającej.

  • Dodwizo ocenił(a) ten film na: 7

    Wolverin Ale on miał kostium .-.

  • Dodwizo https://www.youtube.com/watch?v=AmSA0OeOkao

  • Dodwizo I jeszcze to:

    "Shinji Higuchi has revealed that Godzilla in this film would have been brought to life using a hybrid combination of computer generated imagery and traditional practical tokusatsu effects techniques. Higuchi utilized this same hybrid strategy for the Titans in the live-action "Attack on Titan" films, which he also directed. However midway during production, the large Godzilla puppet was deemed unusable, so all of the effect shots were redone in the computer."

    i to:

    "The only Japanese Godzilla movie in which the monster was realized completely through CGI, abandoning the traditional suitmation effects. However, according to effects supervisor Atsuki Sato, Godzilla's skin was deliberately made to look like rubber as opposed to realistic animal skin, and his movements were performed via motion capture, adding a live performance element to the animation."

  • jojtek12 ocenił(a) ten film na: 7

    Wolverin Jak dobre musi być CGI, że niektórzy nie są w stanie rozróżnić go od kostiumu :D

  • jojtek12 Paradoks. Tandetne CGI wzorowane na gumie ciężko odróżnić od prawdziwej gumy, a drogie amerykańskie efekty CGI wyglądają jak... drogie amerykańskie efekty CGI.

  • Wolverin Ten film to "Godzilla vs. Dentysta" z politycznym bełkotem w tle. Nijak ma się do genialnego pierwowzoru z 1954 roku.