Po senasie ktoś mi powiedział "a daj spokój, to jest po prostu prosta rozrywka". Otóż nie. Jest to męczarnia, powodująca tzw. raka mózgu. Nigdy wiecej Vegi.
W tym filmie jest wszystko i nic. Szanowny Pan reżyser chciał chyba wykorzystać jak najwiecej "ciekawych" motywów, co w efekcie dało sieczkę. Taki tatr wołowy z tego wyszedł. Ani to ciekawe, ani spójne, tryliard wątków do przesady. "Ave Szatan" w scenie
Kinder Party wywołał u mnie parsknięcie śmiechem. Zdecydowanie brakowało mi jeszcze tylko motywu kolorowych wróżek i romantycznej miłości.
Gra aktorska to dno. Nawet Adamczyk nie jest w stanie się obronić. Na "grę aktorską" Żukowskiej i Wieniawy (szczególnie Wieniawy) można reagować tylko wywracaniem oczami i face palmem.
To jest tak złe, że trzeba zarzyć odtrutkę.