Vega przyzwyczaił nas do okrutnych gniotków, zatem do filmu podszedłem nastawiony bardzo sceptycznie. Tymczasem film jest względnie poukładany, ciekawa tematyka, niemalże brak chaosu typu zlepek nic nie wnoszących scen - tak charakterystycznych dla filmów tego reżysera i generalnie stoi dwa poziomy wyżej niż poprzednie produkcje ów Patryka V (nie wszystkie rzecz jasna bo zdarzały mu się już dobre filmy w przeszłości).
Owszem, nie jest to dzieło, które trafi do kanonu polskiej kinematografii, ale nie uważam też aby zasługiwało na oceny rzędu 1-2, film przeciętny lub ciutkę powyżej, a zatem jak na tego twórcę to całkiem dobrze.
Z mojej strony 5 w skali do 10, może lekko naciągane 6 zważywszy na poprzednie tworki, które zazwyczaj oglądałem z rosnącym żażenowaniem. Tutaj miła niespodzianka i mimo, że droga jeszcze daleka, to może PV udało się wybrać nowy, lepszy kierunek.