Cały film kradnie podwójna rola Dominica Coopera, zwłaszcza to, jak przedstawił Uday'a Husseina. Wielkie brawa, zrobił to naprawdę niesamowicie, nie jest łatwo zagrać szaleńca w taki sposób, aby naprawdę było to widać a jednocześnie nie popaść w śmieszność i pastisz. Udało mu się. Poza nim film również jest dobry, szkoda tylko, że nie poszło to bardziej w stronę 'Scarface', ukazania upadku i samotności szaleńca, ale rozumiem, są pewne ramy historyczne i nie należy od nich odbiegać. Tak czy inaczej uważam, że warto poświęcić czas na ten film, nie powinno być się zawiedzionym.